Another Year/Kolejny rok (2010), reż. Mike Leigh

Tytuł polski: „Kolejny rok”
Tytuł oryginalny: „Another year”
Reżyseria: Mike Leigh
Scenariusz: Mike Leigh
Muzyka: Gary Yershon
Rok produkcji: 2010
Ocena: 6/6

Mike Leigh to jedno z tych nazwisk, które wstyd nie znać, a ja w owym blamażu tkwiłam zaskakująco długo. „Kolejny rok” jest moim drugim po „Happy-go-lucky” spotkaniem z brytyjskim reżyserem. Nie byłam w stanie zobaczyć „Very Drake”, ale po ostatnim filmie Leigha odczuwam swoisty głód jego filmów. Jego filmy oraz wrażliwość są doskonałą odtrutką na kolorowe, pięknie obsadzone i rozrywkowe produkcje. Leigh tworzy kino o ludziach, których często mijamy na ulicy – zwyczajnych, bez spektakularnych osiągnięć, mających swoje problemy i radości. Po zarażającej optymizmem Poppy z „Happy-go-lucky”, przyszła pora na portrety ludzi rozgoryczonych i samotnych. Chyba tylko Leigh potrafi mnie tak przyszpilić do ekranu pokazując życie bez upiększeń, dozą naturalizmu i czyniąc je drogocennym i wzruszającym.

Opowieść toczy się wokół kochającego się i zgranego małżeństwa. Tom (Jim Broadbent) i Gerri (Ruth Sheen) pracują zawodowo, uprawiają działkę i czekają aż jedynak Joe (Oliver Maltman) znajdzie sobie dziewczynę. W ich życiu nie brakuje przyjaciół i znajomych – niemal ciągle ktoś ich odwiedza. Najczęstszym gościem wydaje się być Mary (Lesley Manville) – rozwódka, która nie może ułożyć sobie życia. Zakłada maskę zadowolonej z życia singielki, która nie została idealnie skrojona – zaczyna się zsuwać, uwierać i przekrzywiać. Oszukuje samą siebie, że nie jest taka stara, że między nią a synem Gerri coś iskrzy. Mary szuka miłości i akceptacji, ale w swej desperacji jest nachalna, żałosna i nieprzewidywalna. Jednak wzbudza garść sympatii i w głębi ducha pragnie się by ta urocza, ale kosmicznie nieszczęśliwa kobieta znalazła swój kawałek szczęścia. Lesley Manville zdominowała cały film, co na tle pozostałych kreacji aktorskich  – w tym Davida Bradleya (Ronnie) oraz Petera Wrighta (Ken) jest sporym wyczynem. Naprawdę nie rozumiem braku nominacji do Oscara dla brawurowej i przejmującej kreacji aktorskiej – Manville jest wręcz genialna.

Warto jednak napomknąć o stylu pracy Leigha. Przyswoił sobie metodę amerykańskiego reżysera Johna Cassavetesa, której istotą jest dokładna interpretacja osobowości bohatera oraz interakcji z pozostałymi postaciami. Za „Kolejny rok” Mike Leigh został nominowany do Oscara w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny, co w sumie jest trochę zabawne. Kiedy rozpoczynają się zdjęcia, scenariusz owszem istnieje, ale w wersji bardzo ogólnej. Reżyser mobilizuje aktorów do improwizowania, budowania ról i tym samym sięgania do własnej puli doświadczeń. Dlatego nie zobaczymy tekturowych standów snujących się po ekranie z zastygłym wyrazem twarzy. Dlatego nie jesteśmy w stanie pozostać obojętni na rozgoryczenie ludzi, którzy nie są w stanie zaakceptować siebie i własnego życia – chociaż ciśnie się na usta stwierdzenie: „to twoje życie, ty dokonywałeś wyborów”. Dlatego zadajemy sobie pytanie – „czy mnie też to czeka?”.

Uwielbiam takie filmy, które poruszając trudny, często zamiatany pod dywan temat, czynią to bez patosu, moralizatorstwa i artystycznego zadęcia. „Kolejny rok” to rewelacyjne kino obserwacji, które pokazuje nam prawdziwych ludzi, których często nie dostrzegamy mając ich w zasięgu wzroku. Tom i Gerri sprawiają wrażenie światła, które jak ćmy przyciąga pokiereszowanych przez życie bohaterów. W pierwszej scenie bohaterka grana przez Imeldę Staunton cierpi na bezsenność, ale zostaje wysłana na psychoterapię. Ostatnia scena jest wymowną klamrą spinającą całość. Ciekawa jestem ile osób po obejrzeniu „Kolejnego roku” dostrzeże tkwiący w nich problem i przyznają się przed samymi sobą, że potrzebują pomocy? Przed seansem oczekiwałam czegoś zupełnie innego,  a otrzymałam przejmujące studium samotności i zarazem ciepłe i bezpretensjonalne kino z naciskiem na aktorstwo z wysokiej półki.

Lesley Manville i Ruth Sheen

PS. Ostatnio da się zauważyć niemały zastój. Brak mi energii, mam wrażenie, że wokół mnie krążą dementorzy i odbierają mi chęć na cokolwiek. Nie, nie mam depresji, ale aura pogodowa skutecznie kurczy pokłady energii. Mam nadzieję, że ten stan nie potrwa długo, bo zaległości zaczynają mnie poważnie wkurzać.
Reklamy

6 uwag do wpisu “Another Year/Kolejny rok (2010), reż. Mike Leigh

  1. Lubię takie historie ludzkie, jak tylko zdobędę ten film na pewno obejrzę. Kino obserwacji – bardzo chętnie.
    Życzę, aby zniechęcenie minęło i wszystko wróciło do normy.

    Polubienie

  2. Ja z Leighowych filmów na razie jestem wielką fanką właśnie Very Drake i Sekretów i kłamstw, a do Another Year od jakiegoś czasu się przymierzam.
    I tak, ogólnie jego kino jest mi bliskie i takie… prawdziwe?

    Polubienie

  3. @beatrix73
    Ciekawa jestem jak odbierzesz „Kolejny rok”. Forma chce się podnieść, ale zobaczymy jak to będzie.

    @Mariola
    Do „Very Drake” powoli się przymierzam. W ogóle jestem zielona z filmów Leigha, a „Sekrety i kłamstwa” jest najczęściej wymieniany w komentarzach. Wszystko przede mną, jak zwykle.

    Po dwóch filmach mogę napisać, że kino Leigha blisko dotyka życia. W jego wydaniu jak na razie bardzo mi odpowiada.

    @Dusia
    Jeśli obawiasz się, że film będzie za ciężki w odbiorze, to uspokajam. Temat ważny, ale Leigh nadaje mu lekkości nie odbierając jego powagi.

    Aura paskudna, chłód przenika do kości, a ostatnie osłabienie odpycha od książek. Co mnie z kolei wkurza, bo termin oddania do biblioteki zbliża się wielkimi krokami. Ale dzisiaj wzięłam się w garść, zobaczymy co będzie jutro. 😉

    Polubienie

  4. A ja tego reżysera nie oglądałam dosłownie ŻADNEGO filmu. Aż mi głupio i nadrobię czym prędzej 😉 Szczególnie, że na samym początku napisałaś, że nazwiska Leigh wstyd nie znać. Też mi jakoś tak leniwie i do książek nie po drodze… Niby czytam, ale fabuła mnie wyjątkowo nie wciąga.

    Polubienie

  5. Nyx, bez paniki. Leigh i tak długo pozostawał poza moją świadomością. Jak się szuka, to się w końcu natrafia na coś ciekawego, wartego polecenia.

    A co Ci tak teraz nie idzie? Ja już kończę „Czarnoksiężników”, ale zbyt dużo krótkich form nie pozwala mocno się wciągnąć.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s