Drive (2011), reż. Nicolas Winding Refn

Tytuł oryginalny: „Drive”
Na podstawie: „Drive”, James Sallis
Reżyseria: Nicolas Winding Refn
Scenariusz: Hossein Amini
Zdjęcia: Newton Thomas Sigel
Muzyka: Cliff Martinez
Rok produkcji: 2011
Ocena: 3.5/6
Druga połowa roku 2011 bez wątpienia należała do młodego, kanadyjskiego aktora. Ryan Gosling, po serii niskobudżetowych, ale dobrych produkcji, postanowił podreperować budżet znaczącymi rolami. Trzy istotne filmy, każdy z nich jest inny, a grane przez niego postacie – niepodobne. Niesamowicie entuzjastyczne przyjęcie filmu Refna, zapowiadało coś naprawdę soczystego. Chwilami odniosłam wrażenie, że „Drive” już zdążył obrosnąć w pióra kultowości. Nie wiem czy to wygórowane oczekiwania czy zbytni entuzjazm z mojej strony, ale nie chwyciło.

Driver (Ryan Gosling) jest utalentowanym kierowcą. Za dnia efektownie rozbija auta na planach filmowych i pracuje w warsztacie samochodowym Shannona (Bryan Cranston).  Nocami odbiera złodziei z miejsca przestępstwa – za odpowiednią opłatą i na jego warunkach. Dlaczego nie miałby się spełniać jako kierowca wyścigowy? Do tego potrzeba kasy, a Shannon namawia Bertiego (Albert Brooks) na małą pożyczkę. I tu się zaczyna historia w stylu: „wszystko byłoby dobrze, gdyby nie kobieta”. Ową oną jest Irene (Carey Mulligan), nowa sąsiadka Drivera, wychowująca samotnie synka (Kaden Leos). Nie jest do końca wolna od zobowiązań, jej mąż Standard (Oscar Isaac) odsiaduje wyrok, ale to nie przeszkadza jej nawiązać dość osobliwe relacje z przystojnym sąsiadem. Widocznie ich do siebie ciągnie, ale objawia się dziwna osobowość Drivera, która czasem ocierała się o parodię.
Niestety, ale postać Drivera była dla mnie zbyt wydumana, nawet jak na heroiczne standardy. Film Refna przywołuje na myśl stylistykę kina lat osiemdziesiątych, co konsekwentnie podkreśla tok narracji oraz dbałość o gadżety oraz symbole. Driver ma fajną kurtkę z żółtym skorpionem, która wraz z upływem czasu, niczym papierek lakmusowy, wskazuje poziom splamienia niewinności bohatera. Bo Driver to w gruncie rzeczy dobry, niemal rycerski facet o mrukliwej i sztywnej osobowości. Ciężko stwierdzić co mu w głowie siedzi, skoro bardziej przypomina robota, aniżeli pełnokrwistego człowieka. Z pewnością trzyma emocje na wodzy, nie pozwala sobie na chwile słabości, a romantyzm w jego wydaniu za bardzo trąci idealizmem. Domyślam się, że Driver uosabia etos tajemniczego outsidera, który doprowadzony do ostateczności – zmiecie wrogów z powierzchni ziemi. Całokształt w wydaniu Goslinga przeważnie mnie irytował. Możliwe, że gdybym nie widziała świetnej kreacji w „Lars and the real girl” – byłabym pod wrażeniem. Niestety, gdzieś z tyłu głowy pojawiał się komunikat „po co odgrzebywał notatki z tamtego filmu?”. To w dużej mierze zabijało mi przyjemność z oglądania naprawdę sprawnie nakręconego filmu. Wątek ze Standardem (Oscar Isaac) miał w sobie więcej życia i energii, a do samego aktora z filmu na film coraz bardziej się przekonuję. 
To, co wyróżnia „Drive” to zdjęcia oraz muzyka. Znajdzie się również kilka niezapomnianych sekwencji, w tym ta w windzie – niestety zepsuta przez utratę kontroli Drivera nad upustem emocji. Bardzo mi się podobała gra świateł, spowalnianie ujęć i miejscami rasowym, gęstym klimatem. Niestety, ale nie uchroniło to filmu przed istotnym pytaniem: „Co w tym takiego wyjątkowego?”. Historia jakich wiele, bohater jakich nie brakowało i brakować nie będzie. Całość może miała szczęście do operatora, kompozytora oraz scenarzysty – to jednak „Drive” sam w sobie jest tylko dobry. Może miałam za wysokie oczekiwania? Nie, nie mogę szukać usprawiedliwienia, że nie jestem w stanie dołączyć się do chóru entuzjastów. 
„Drive” to kino, które jedzie głównie na barkach jednego aktora. Ryan Gosling jest jednym z najciekawszych aktorów młodego pokolenia, już we wcześniejszych produkcjach pokazywał się z różnorodnej strony. Nie ucieka przed lekkim kinem romantycznym, tak jak zmierza się z kreacjami postaci niejednoznacznych i niewygodnych. Niestety, Driver za bardzo pachniał mi elementami postaci Larsa z „Lars and the real girl” i tym samym zakłócał mi odbiór filmu. Praktycznie mnie nie przekonał, czasami był wręcz sztuczny i aspołeczny aż do bólu. Gwoździem do trumny dla Goslinga było pojawienie się na ekranie Oscara Isaaca – w tę postać mogłam uwierzyć, bo jej prawdopodobność jest nazbyt oczywista. Sam film Refna ma w sobie klimat przystający do baśni, mitów miejskich z dawką oniryzmu. Jednak Driver tak wkurza, że wyższej oceny dać nie mogę.
Oceny na portalach filmowych:
Filmweb.pl – 7.2 (26 943 głosy)
Stopklatka.pl – 7.64 (200 głosów)
Imdb.com – 8.1 (98 146 głosów)
Rottentomatoes.com – krytycy – 93% (218 głósów); widzowie – 79% (56,314 głosów)
Ryan Gosling
Reklamy

7 uwag do wpisu “Drive (2011), reż. Nicolas Winding Refn

  1. Moim zdaniem jest to znakomity film, świetnie wyreżyserowany, stylowy, klimatyczny, nieźle zagrany. Mnie wciągnął. Ten Oscar Isaac, o którym wspominasz wypadł mi już z pamięci, za to Gosling mnie bardziej przekonał.

    Polubienie

  2. Doskonale napisane – co w tym takiego wyjątkowego? Też się zastanawiam. Film dobry, ale żeby nazywać go już kultowym? Zupełnie tego nie rozumiem, bo niczym szczególnym się nie wyróżnia. A jeśli chodzi o tego pan Isaaca to mi już wypadł z pamięci (aczkolwiek wątek z nim jest dobry), Gosling natomiast bardzo fajny, choć mam wrażenie, że w każdym filmie gra tak samo (Larsa akurat nie widziałam), ale lubię go.

    Polubienie

  3. @Mariusz
    Opinii podobnych do Twojej się naczytałam, odczuwam nutę żalu, że nie mogę się przyłączyć. Pod względem technicznym film stoi na poziomie. Jednak nie będę nikogo oszukiwać, że jestem pod wrażeniem „Drive”, bo nie jestem.

    @Malwina
    Właśnie Isaaca najmilej wspominam z „Drive”. Za bardzo mnie raziło podobieństwo użytych środków do tych z „Lars nad real girl” by je zignorować. Kurna, a tak chciałam by mi się spodobał.

    Polubienie

  4. Ja kultowym nazywać go nie będę, ale mi się podobał. Moim zdaniem zagrany jest dobrze (choć bez rewelacji), historia nie odkrywcza, ale ciekawa. Od strony technicznej, oprawy muzycznej było świetnie. Dla mnie jest to dobry film.

    Polubienie

  5. Film mi się podobał, choć rozumiem w pełni to, że może irytować. Dobry technicznie, muzyka również zwróciła moją uwagę. Co mogę powiedzieć- „Drive” to dziwny obraz. Dziwny, ponieważ z jednej strony nie dostrzegam w nim tego powiewu świeżości, o którym tyle się mówiło, z drugiej zaś ostatecznie jestem zadowolona po obejrzeniu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s