Cinema Verite (2011), reż. Shari Springer Berman, Robert Pulcini

Tytuł: Cinema Verite
Reżyseria: Shari Springer Berman, Robert Pulcini
Scenariusz: David Seltzer
Zdjęcia: Alfonso Beato
Muzyka: Rolfe Kent
Rok produkcji: 2011
Dystrybucja: Galapagos
Ocena: 4.5/6
Czy oglądając takie programy jak „Big Brother” lub „Bar, albo przyglądając się temu zjawisku, zastanawialiście się jakie były początki tego formatu? Tak, to kolejny amerykański wynalazek, który zmienił oblicze telewizji. Większości Amerykanów nazwisko Loud nie jest obce, ale dla reszty świata jest równą niewiadomą co geneza powstania reality show. „Cinema Verite” (kino prawdy), film produkcji HBO, przestawia kulisy powstania „An American Family”, pierwszego programu, gdzie kamera rejestrowała prawdziwe życie zwykłej amerykańskiej rodziny.

Początek lat siedemdziesiątych. Craig Gilbert (James Gandolfini) wybrał rodzinę Loudów do autorskiego programu, jakiego jeszcze nikt nie pokazał w telewizji. Kamera zajrzała niemal wszędzie, ale nie za próg domu przeciętnej amerykańskiej rodziny. Patricia Loud (Diane Lane) z początku nie była pewna udziału, w końcu jej mąż Bill (Tim Robbins) jest wiecznie w delegacjach, co nie pasuje do definicji wzorcowej rodziny. Jednak opalony biznesmen mocno zapala się do pomysłu i godzi się na bardziej osiadły tryb życia. I tak zaczyna się kosztowny proces nagrywania dzień po dniu, przez kilka miesięcy, fragmentów z życia nie tak mdłej rodziny.
„An American Family” zostało wyemitowane w 1971 roku i przez te 40 lat zdążyło przykryć się kurzem niepamięci. Scenariusz Seltzera pokazuje historię od podstaw i nie pozostawia złudzeń – to ważny rozdział w historii telewizji. Jak daleko Gilbert manipulował Pat Loud by dostać to czego tak naprawdę chciał? Jak bardzo mu przeszkadzał bunt kamerzystów, którzy nie chcieli przekraczać pewnych granic? „Cinema Verite” nie dokonuje głębokiej analizy motywacji każdej ze stron. Dla Gilberta to możliwość dokonania czegoś przełomowego, bycia pionierem, Loudowie w sumie liczą na sławę, ale sam projekt traktują jako doświadczenie czy zabawę. Jednak sam program wzbudził tak wiele kontrowersji, że szybko pożałowali tej decyzji. Teraz uznalibyśmy ich za desperatów typu rodzina Kardashian, ale w tamtych czasach był inny przepływ informacji. Strefa plotkarska czy celebrycka obejmowała prasę i telewizję – dopiero globalne medium, jakim jest internet, wywróciło ten świat do góry nogami. Warto sobie uzmysłowić, że Loudowie naprawdę się wyróżniali – w niemal pełni zaakceptowali odmienność Lance’a i to w latach siedemdziesiątych. Ciężarne nastolatki były wyrzucane z domów, a co dopiero homoseksualiści.

Gandolfini, Lane i Robbins

Poza scenariuszem, film ma dwie niezaprzeczalne zalety – aktorstwo i oddanie realiów lat siedemdziesiątych. Na samym początku widzimy z jaką dbałością dobrano aktorów do granych przez nich pierwowzorów. Diane Lane jest stworzona do noszenia się w stylu lat siedemdziesiątych, Tim Robbins z łatwością wchodzi w skórę niewiernego męża, a James Gandolfini potrafi wzbudzić nić sympatii jako zręczny manipulator. Ta trójka to jądro historii, ale nie można pominąć tak istotnych atomów jak postać Lance’a Louda (Thomas Dekker), pierwszego otwarcie zdeklarowanego geja w telewizji oraz Susan i Alana Raymondów (Shanna Collins i Patrick Fugit), niewygodne sumienie Gilberta. Nie wiem czy chcę obejrzeć „An American Family” choćby dla ocenienia aktorstwa. Niemal każda postać „Cinema Verite” to element gładko wpasowujący się w całość. Może Thomas Dekker był zbyt teatralny, ale to zachowanie znajduje wyjaśnienie w kolejnych minutach filmu. Zagrać naturalnie bycie nagrywanym to też swojego rodzaju wyzwanie.
Pomijając historyczno – socjologiczne aspekty, „Cinema Verite” to naprawdę dobre kino w swoim gatunku. Historie zza kulis nie należą do często podejmowanych przez filmowców. Jedyny, naprawdę kapitalny film jaki przychodzi mi do głowy, to „Frost/Nixon” Rona Howarda z 2008 roku. Film Springer Berman i Pulcinego zdobył wiele nominacji, a największe uznanie zyskała Diane Lane, która w roli Pat Loud jest po prostu rewelacyjna. Polskie wydanie dvd zostało wzbogacone o komentarze reżyserów i Lane oraz o prawie czterominutowy materiał zza kulis, którego równie dobrze mogło nie być – nie został przetłumaczony, a napisy pojawiają się przy opcji „angielski dla niesłyszących”.

Film obejrzałam dzięki uprzejmości
 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Cinema Verite (2011), reż. Shari Springer Berman, Robert Pulcini

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s