17 Again (2009), reż. Burr Steers

Tytuł: 17 Again
Reżyseria: Burr Steers
Scenariusz: Jason Filardi
Zdjęcia: Tim Suhrstedt
Muzyka: Rolfe Kent
Rok produkcji: 2009
Dystrybutor: Galapagos
Ocena: 5/6
Zac Efron na horyzoncie, czas zwiewać, prawda? Złoty wiek HSM przypadł na czasy mojej dorosłości, pamiętam histerię na punkcie odtwórcy głównej roli. Potem blask reflektora skierował się na innego aktora, a Efron pozostał praktycznie z niczym. To wtedy poczułam nić sympatii dla nastoletniej gwiazdy i z ciekawością obserwowałam jego karierę. Każdy jakoś zaczynał, ważniejsze są kolejne kroki. Jednym z nich jest „17 Again” – film, który mnie zaskoczył i utwierdził w przekonaniu, że w aktorze drzemie spory potencjał.

Historia jest silnie inspirowana słynnym filmem Franka Capry – „To wspaniałe życie”. Widzimy młodego Mike’a (Zac Efron) przed którym rysuje się świetlana przyszłość w barwach sportowych. Jednak w dniu ważnego meczu, kiedy to rysują się szanse u łowców talentów, chłopak podejmuje ważną decyzję. Pomijam fakt, że wyczucie czasu dziewczyny Mike’a jest zbyt nacechowane dramatyzmem, ale ten kluczowy moment będzie ciążył mu przez kolejne lata. Oto dzisiejszy bohater grany już przez Matthew Perry’ego nie jest tak zadowolony z życia. A tak dobitniej, to uważa je za pasmo porażek. Scarlett (Leslie Mann), jego żona, też ma go dosyć i złożyła papiery rozwodowe. Kontakt z dziećmi znacznie odbiega od wzorców, ale ostatni incydent w pracy przelał czarę goryczy. Gdzie się udajemy, kiedy życie staje się nie do zniesienia? Najczęściej do miejsca, które kojarzy nam się z najlepszym okresem swego życia. W przypadku naszego bohatera jest to liceum. Wypowiada życzenie, nie będąc świadomym, że w okolicy grasuje moc zdolna je spełnić. I tak po burzowej nocy  staje się młodą i wysportowaną wersją samego siebie.
„17 Again” to komedia, niepozbawiona przy tym dawki mądrości i chwil na refleksję. Ilu wyraziło obawy, by nie zgorzknieć tak jak główny bohater. Czy na pewno znam swoje dzieci? Czy będę kiedyś tak żałować swojej decyzji? Z pewnością znalazłoby się więcej propozycji, ale gdyby nie komediowe potraktowanie historii, trąciłyby nachalnym dydaktyzmem. Przekaz jest jak najbardziej konkretny i niepozostawiający złudzeń, ale siła „17 Again” tkwi gdzie indziej – w sposobie potraktowania historii oraz w obsadzie. To dla tych dwóch aspektów chętnie wracam do filmu Burra Steersa.
Mogę napisać, że udały się dwa duety: Efron i Mann oraz Efron i Thomas Lennon. Chciałabym zacząć od tego drugiego, ponieważ rola Neda Golda, przyjaciela ze szkoły, który jest totalnym nerdem i przy tym obłędnie bogatym, udała się Lennonowi wyśmienicie. Można zakochać się w jego mieszkaniu, gadżetach i zalotach do pani dyrektor (Melora Hardin). Stanowi też doskonałą przeciwwagę dla głównego wątku. Sytuacja głównego bohatera jest po prostu kuriozalna, ale sam Ned jest chodzącym kuriozum. Dzięki temu niezbyt oryginalny motyw nabiera świeżości.
Nie da się nie zauważyć, że Zack Efron chętnie grywa ze starszymi aktorkami i co najciekawsze, świetnie się w tym odnajduje. Czy to w „Ja i Orson Welles”, „Charliem St. Cloudzie” czy też „Szczęściarzu” wyraźnie widać, że jest tym młodszym. Wyrazistym przykładem pozostaje słaby „Sylwester w Nowym Jorku”, gdzie partneruje Michelle Pfeiffer i jest to jedyny oglądalny wątek. Nie robię  zarzutów, ale nie chciałabym aby uczynił z tego swego znaku firmowego (choć po „The Paperboy” z Nicole Kidman chyba nie ma odwrotu). W scenach z Leslie Mann jest niezwykle naturalny, pozbawiony śladów pozerstwa czy sztucznego seksapilu. 
Osobna sprawa to wątki Mike’a i jego dzieci. Starsza Maggie (Michelle Trachtenberg) nie jest słodką i grzeczną dziewczynką, a na dodatek umawia się ze szkolnym zbójem. Podobne rozczarowanie przynosi syn Alex (Sterling Knight), który nie tylko nie gra w drużynie szkolnej, ale zasila grono frajerów. Scenarzysta nie tylko uniknął pułapek sentymentalizmu oraz upierdliwego dydaktyzmu, ale uczynił z tych wątków materiał wyrazisty i mocno zapadający w pamięć. Szczególnie w przypadku filmowej Maggie.
„17 Again” to jeden z tych filmów, które skutecznie odganiają moje złe nastroje. Widziany trzy razy, wciąż  bawi, wzrusza i trzyma przed ekranem aż do napisów końcowych (którym daleko do sztampy). Nie jest to kino wysokich lotów, ale w swoim gatunku jest jednym z lepszych, jaki oglądałam. Wydany w ramach kolekcji „Zakochane kino” zawiera garść dodatków, w tym moje ulubione wpadki z planu. Można też stać się właścicielem plakatu, ale mój egzemplarz nie opuścił na stale plastikowego opakowania. Nie będę oszukiwać, że byłam uprzedzona do Efrona, ale ciekawość zwyciężyła. Może za kilka lat jego nazwisko będzie synonimem dobrego aktora?
Zac Efron
Za ponowny seans dziękuję firmie
Reklamy

12 uwag do wpisu “17 Again (2009), reż. Burr Steers

  1. Obejrzałam ten film z powodu Zaca Efrona (mała obsesyjka z mojej strony), ale nie żałuję, bo był to przyjemnie spędzony czas. Choć do filmu nie zamierzam wracać. Podobnie zreszta do wspomnianego przez ciebie Charliego St. Clouda, choć tu byłam rozczarowana fabułą: z opisu wyglądała na taką mającą spory potencjał, a wyszło blado.

    Polubienie

  2. z ciekawością obejrzałam ten film dobre trzy lata temu i nie żałuję, bo często do niego wracam. jasne, byłam trochę zniechęcona nazwiskiem Efrona [HSM jest dobry jako musical, ale słaby fabularnie, typowy dla gimnazjum i niżej…], ale historia wydawała się ciekawa i zabawna. uważam, że odwalił kawał dobrej roboty i z przyjemnością obserwuję rozwój jego kariery, cieszy mnie to, że wybiera różnorodne [komedia, dramat] role, często w filmach, które w Polsce są mało znane, np. „Charlie St. Cloud”. mam nadzieję, że oderwie od siebie łatkę 'chłopca z high school musical'. 🙂

    Polubienie

  3. „Charlie St. Cloud” (notabene tego samego reżysera) i tak jest lepszy jako film niż książka, to mogę napisać z ręką na sercu. Do filmu pewnie wrócę za jakiś czas, to pewne.

    Do kolekcji filmów efronowych brakuje mi „Hairspray”, jakoś nie mogę się zabrać do tego musicalu.

    Polubienie

  4. Myślę, że ta łatka ma coraz słabsze szwy i za kilka filmów całkiem od niego odejdzie. Duża w tym rola repertuaru, jaki będzie sobie dobierał. Póki co jest bezpiecznie i nawet ciekawie.

    Polubienie

  5. Film widziałam i bardzo mi się spodobał. Byłam tym faktem bardzo zaskoczona 🙂 Lekka komedyjka, z oczywiście prawdziwym miłosnym dramatem, czyli to co idealne na smutne wieczory.

    Polubienie

  6. A ja mam mieszane uczucia, bo dziś nie pamiętam z tego filmu niemalże nic, a wtedy oglądało się go całkiem przyjemnie. Sympatii do Efrona zupełnie nie podzielam, ale niech się chłopak stara:)

    Polubienie

  7. Hairspray koniecznie, jeden z moich ulubionych musicali i świetny film. Od niego zaczęła się moja fascynacja Efronem zresztą, ale pokochałam tez Amandę Snow i Marsden rewelacyjny w nim był. I świetna muzyka!

    Polubienie

  8. Bardzo mi się podobał ten film! Jest lekki, przyjemny i nie wiem jeszcze jak go określić inaczej, bo na usta ciśnie mi się „kochany”. 😀 Dobrze skonstruowany i zabawny, a postać Neda rozbawiła mnie do łez. Pozdrowienia 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s