Drag me to hell/Wrota do piekieł (2009), reż. Sam Raimi

Tytuł polski: Wrota do piekieł
Tytuł oryginalny: Drag me to hell
Reżyseria: Sam Raimi
Scenariusz: Sam Raimi, Ivan Raimi
Zdjęcia: Peter Deming
Muzyka: Christopher Young
Rok produkcji: 2009
Dystrybutor: Best Film
Ocena: 4/6

Drag Me to Hell (2009) on IMDb(function(d,s,id){var js,stags=d.getElementsByTagName(s)[0];if(d.getElementById(id)){return;}js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=”http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/imdb/plugins/rating/js/rating.min.js”;stags.parentNode.insertBefore(js,stags);})(document,’script’,’imdb-rating-api’);

 

Horrory to nie moja dziedzina, nie lubię się bać, a tym bardziej przeżywać koszmary senne na ich podstawie. Jednak pierwiastek masochistyczny jaki skrywa ludzka natura dochodzi do głosu. Od dłuższego czasu coraz chętniej sięgam po ten gatunek filmowy, a film Sama Raimiego chodził za mną od dłuższego czasu. Horror oparty na klasycznych motywach, ale też niestroniący od solidnej dawki humoru – mogę, a nawet chcę oglądać.

Christine (Alison Lohman) jest miłą i ładną dziewczyną. W jej życiu układa się coraz lepiej. Ma cudownego chłopaka Clay’a (Justin Long),  a w pracy awans jest na wyciągnięcie ręki – musi tylko bardziej się wykazać, by pokonać konkurenta. To drugie ją zgubiło. Nie tylko nie zgodziła się dać starej Cygance (Lorna Raver)  trzeciej prolongaty spłaty kredytu hipotecznego, to jeszcze nie pochyliła się nad jej losem, kiedy ta błagała ją na kolanach. Tylko patrzeć, kiedy upokorzona kobieta rzuci na nią klątwę. Christina ma 3 dni na uratowanie swojej duszy przed piekłem. Nic nowego czy nadzwyczajnego, ale ten film potrafi śmieszyć.

Po trylogii o Spidermanie z Tobey’em Maguire, Sam Raimi nakręcił horror we współpracy ze swoimi braćmi: Ivanem i Tedem. Potem nastąpiła długa przerwa, bo premiera następnego filmu, „Oz: The Great and Powerful” została przewidziana na marzec przyszłego roku. Jeśli „Wrota do piekieł” miały być odtrutką od Spider „wielka siła to wielka odpowiedzialność” Mana, to widać, że reżyserowi brakowało lekkości i swobody. Film nosi wszelkie znamiona filmu grozy, gdzie nie sposób nie odczuwać niepokoju, strachu i obrzydzenia. Jednak można znaleźć niezapełnione szczeliny, w które bracia Raimi zmieścili humor ocierający się o parodię gatunku. Można się więc bać jak i pokładać się ze śmiechu, ale częściej to pierwsze. Na uwagę zasługuje zakończenie, z którym długo będę kojarzyć „Wrota do piekieł”.

Justin Long i Alison Lohman

Cyganie nie mają zbyt dobrej prasy w kinie, biorąc pod uwagę mainstreamowe produkcje. Na myśl przychodzi mi film z 1996 roku na podstawie książki Stephena Kinga, „Chudszy”. W Polsce wyświetlany jako „Przeklęty” stawiał sprawę jasno – nie zadzieraj z Cyganem, bo Cię przeklnie. Cyganka grana przez Lornę Raver to esencja stereotypowej staruszki w horrorowym wydaniu – odstręczająca, groteskowa, oszpecona i zachłanna.  Pod tą powłoką słabowitej kobieciny kryje się ogromna siła, co widać w kolejnych scenach. Jednak nie sposób nie zastanowić się nad fenomenem polskich emerytek, które potrafią zdążyć na odjeżdżający autobus, ale momentalnie tracą siły w obliczu braku wolnych miejsc siedzących. W poprzednim zdaniu tkwi nie tylko stereotyp, ale też obserwacja z życia. Takie sięganie po schematyczne zagrywki są najlepszą pożywką dla wyśmiania – już to znamy, widzimy w co trzecim horrorze, że zaczyna bardziej śmieszyć niż autentycznie przerażać.

„Wrota piekieł” nie jest horrorem wybitnym, ale potrafi nieźle trzymać w napięciu. Dla osoby niewprawionej, którą dość łatwo przestraszyć, ale okazjonalnie lubi sięgnąć po takie kino – film jak znalazł. Niemała w tym zasługa humorystycznych akcentów, które dają nieco oddechu struchlałemu kinomanowi. Do tego film krąży wokół klasycznego motywu, który zdaje się być zapomniany przez filmowców skupionych na szukaniu oryginalnego podejścia do konwencji. A tak Sam Raimi tuż przed przerwą nakręcił zgrabny horror, po którym ma się dobry nastrój z wielu powodów.


Film można zobaczyć na iplexie.



PS. Zobaczyłam fragment „Diary od the Dead: Kroniki żywych trupów” George’a A. Romero. Sprawdzałam jakość filmu dodanego do październikowego „Filmu”. Od dwuminutowego fragmentu miałam sny o zombie. Jestem jakaś beznadziejna…

Reklamy

11 uwag do wpisu “Drag me to hell/Wrota do piekieł (2009), reż. Sam Raimi

  1. oooo 🙂 „Wrota do piekieł” do jeden z niewielu horrorów, który mi sie autentycznie podobał.

    To także nie moje rejony kina. Po seansie „Paranormal activity” nie miałem problemów z koszmarami, bo po prostu nie dało się zasnąć 🙂 masakra, po tym odpuściłem wszystkie kolejne części i podobne produkty, jak np „Demony” itp…

    Przez jakiś czas przymierzałem się do serialu „American Horror Story”, ale też jakoś się nie schodzi.

    Ale co do samego filmu „Wrota do piekieł” to właśnie humorystyczne akcenty pozwalają amatorowi horroru przetrwać seans. Mimo scen na serio strasznych, są też te trochę bardziej potraktowane z przymrużeniem oka, no i cudowne zakończenie 🙂

    Pozdrawiam

    p.s. teraz po Twojej recenzji będę się bał staruszek biegnących do autobusu…

    Polubienie

  2. Słyszałem o tym filmie kilkukrotnie, szczególnie, że mamy tu do czynienia z twórcą Spider-Mana, ale przyznam, że zwiastun i różne, dość negatywne opinie, nie zachęcały mnie do obejrzenia tego filmu. W ogóle nie przepadam za współczesnymi horrorami, które na ogól nie posiadają klimatu, są wtórne, i generalnie daremne. Ale ciekawi mnie to co piszesz o stronie humorystycznej filmu. Może to jest właśnie ten środek, pozwoli wyróżnić tę produkcję spośród tysiąca innych. Jeśli tak, to może kiedyś spróbuję.

    @Salon Filmowy MN – ja American Horror Story obejrzałem i przyznam, że pierwszy odcinek mnie zachwycił i zapowiedział fajną rzecz. Ale każdy kolejny odcinek prezentował coraz niższy poziom, a zakończenie już zupełnie mnie nie przekonało. Więc mam dość mieszane uczucia względem całości.

    Pozdrawiam

    Polubienie

  3. Ja jako fanka horrorów – dobrych horrorów – mogę bez problemu powiedzieć, że „Drag Me to Hell” to jeden z niespodziankowych przypadków ostatnich lat. Balansuje na granicy pastiszu, ale balansuje z gracją, zachowując formę klasycznego horroru. Jest świetnie pomyślany technicznie (zdjęcia, montaż) i wciąga. Szczerze się jednak przyznam, że nie widziałam go do końca, ponieważ za bardzo bałam się… że zginie tam jeden mały kotek… Jeśli mi ktoś powie, że kotek nie ginie, zrzuci mi kamień z serca i pozwoli obejrzeć „Drag Me to Hell do końca ^^

    Polubienie

  4. 'Paranormal…” nie widziałam. Jakoś nie ciągnęło mnie w te rejony. Do dzisiaj pamiętam schizy po amerykańskim „Kręgu” – to były wizje na jawie, których za nic nie mogłam przegnać. Brr…

    Też mam na oku ten serial, ale się nie spieszę. Ale na długi, zimowy wieczór powinien być idealny. 😉

    Ej, staruszki nie są aż takie straszne. 😉

    Polubienie

  5. Niemal od początku mnie ciągnęło do tego filmu, bo miał coś z klasyki. Tyle, że mnie łatwo nastraszyć i stąd tyle lat zwlekania. 😉

    „Wrota do piekieł” naprawdę dobrze się ogląda z wielu względów. Spróbuj. 😉

    Polubienie

  6. @Aeth, jak na współczesne standardy, to widzowi zostało naprawdę wiele oszczędzone.

    Ja się ciągle ociągam z seansem „War horse”, bo na zwiastunie ryczałam jak głupia bobrzyca.

    @ SF MN, kotek był bardzo krwisty, nieprawdaż? ]:->. Z tego seansu naprawdę miło wspominam kozę, prawie się w niej zakochałam. ^^

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s