PU-239/PU-239. Połowiczny rozpad Timofieja Bierezina (2006), reż. Scott Z. Burns

Tytuł polski: PU-239. Połowiczny rozpad Timofieja Bierezina
Tytuł oryginalny: PU-239
Na podstawie: „PU-239” (opowiadanie), Ken Kalfus
Reżyseria: Scott Z. Burns
Scenariusz: Scott Z. Burns
Zdjęcia: Eigil Bryld
Muzyka: Abel Korzeniowski
Rok produkcji: 2006
Dystrybutor: Galapagos
Ocena: 3.5/6

Pu-239 (2006) on IMDb(function(d,s,id){var js,stags=d.getElementsByTagName(s)[0];if(d.getElementById(id)){return;}js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=”http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/imdb/plugins/rating/js/rating.min.js”;stags.parentNode.insertBefore(js,stags);})(document,’script’,’imdb-rating-api’);

Lęk przed energią atomową jest powszechny i w pełni zrozumiały. Historia pokazała, że broń atomowa może dokonać wielkich zniszczeń i niczym cień towarzyszyć powolnemu umieraniu. Sama elektrownia nie jest bytem nieskazitelnym. Hasło „Czernobyl” zbyt mocno wrył się w świadomość mas. Mimo to powstają kolejne elektrownie, bo póki wszystko jest w porządku, dostajemy energię bardziej przyjazną środowisku. W pewnym miasteczku gdzieś w Rosji było o krok od poważnej awarii, co stanowi punkt wyjścia do filmu Scotta Z. Burnsa.

Timofiej (Paddy Considine) pracuje sobie w elektrowni atomowej, żyje spokojnie z żoną (Radha Mitchell) i synkiem zafascynowanym motylami. W trakcie zmiany pojawia się ryzyko awarii, której zapobiega nasz bohater. Z tym, że jego poświęcenie nie tylko nie znajduje uznania w oczach dyrekcji, ale skróciło jego życie do kilku dni. Odkrywa, że został oszukany i a akcie desperacji kradnie tytułowy izotop plutonu stosowany nie tylko w energetyce jądrowej, ale też w konstruowaniu broni. Idealny towar do zbycia na czarnym rynku, a najbliżej i najpewniej jest w Moskwie. W stolicy Rosji rozwija się drugi wątek, w moim odczuciu bliższy życia i oderwany od patosu. Obserwujemy Shiva (Oscar Isaac), niezbyt rozgarniętego kryminalistę, który w gruncie rzeczy został nim z konieczności i marzeń o szybkich pieniądzach. W tej sekwencji odzywa się duch filmów w stylu Guy’a Ritchiego w dobrym tego słowa znaczeniu. Tylko czekać, kiedy ścieżki coelhowoskiego Timofieja i gangsterskiego Shiva się połączą, bo do tego zmierza cała historia.

Paddy Considine i Radha Mitchell

Dlaczego coelhowski Timofiej? Stojąc w obliczu rychłego zejścia z tego świata, bohater nie szczędzi widzowi egzystencjalnych prawd. Z jednej strony nie należy się temu dziwić, ale było w tym zbyt dużo patosu. Na szczęście wątek drugiego bohatera nadaje historii wigoru i odrobinę czarnego humoru. Najmocniejszym punktem ich krótkiej, ale intensywnej relacji jest ojcostwo. Obaj żyją  z myślą o swoich potomkach, która motywuje ich do naprawdę desperackich decyzji. Choćby nie wiem jak się starali, świat pokazuje im środkowy palec. O ile w przypadku Shiva to zwykły pech, u Timofieja kluczem staje się sumienie.

Obrazy Moskwy to jasny punkt filmu, który stara się równoważyć bardziej filozoficzną stronę opowieści. Powaga połączona z farsą, zdaje się być dobrze wyważona, ponieważ szybko zapomina się o smętnych monologach Timofieja. Widoki może czasem nieco tendencyjne, dobrze oddają charakter losowości i potęgi sukcesu. Komizm sytuacji ociera się nie tylko absurd, ale dobór charakterów do profesji. Patrzymy na ten świat jakby został odbity w nieco przekrzywionym zwierciadle, które uwypukla to co niewygodne z głupotą i chciwością na szczycie. 

Film Burnsa nie kładzie jednak na kolana. W pewnym momencie akcja zaczyna siadać i wywoływać znużenie. Zakończenie stara się wyrwać z utartych schematów, ale tym samym pozostawia widza z postanowieniem znalezienia w nich sensu. Może po prostu żyjemy od przypadku do przypadku i nie wszystko ma swój z góry określony cel i przeznaczenie. Nie zawsze można być kowalem swojego losu, ale do ostatnich chwil warto się starać i próbować.

Melanie Thierry i Oscar Isaac
Film obejrzałam dzięki firmie Galapagos.
Reklamy

2 uwagi do wpisu “PU-239/PU-239. Połowiczny rozpad Timofieja Bierezina (2006), reż. Scott Z. Burns

  1. Widziałam, bo lubię Considina i filmy o Rosji, niewiele już pamiętam, bo oglądałam dość dawno, ale wiem, że miałam jak najlepsze wrażenia. Timofiej coelhowski???? Jak to rozumiesz w tym przypadku? To źle, że starał się zabezpieczyć przyszłość żonie i dziecku? Jak się ma przed sobą kilka dni życia, można stać się bardziej uduchowionym, albo pragmatycznym, albo to i to. W każdym razie, potrzeby i odbiór świata mogą obrócić się o 180 stopni ale żeby zaraz porównywać do Coelho? 🙂

    Polubienie

  2. Wydawało mi się, że dość jasno podkreśliłam co wchodzi w skład tego określenia. Nie chodziło mi o desperackie kroki mające na celu zabezpieczenie przyszłości swojej rodzinie, ale „egzystencjalne wynurzenia”. Na takie zabiegi miewam reakcje alergiczne, ale w tym filmie stężenie było trudne w przyswajaniu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s