Nightwatching (2007), reż. Peter Greenaway

Tytuł: Nightwatching
Reżyseria: Peter Greenaway
Scenariusz: Peter Greenaway
Zdjęcia: Reinier van Brummelen
Muzyka: Włodzimierz Pawlik
Rok produkcji: 2007
Dystrybutor: Monolith
Ocena: 5/6

Nightwatching (2007) on IMDb

Seans czystego przypadku, kiedy to wzięłam do ręki dodatek do styczniowego numeru „Filmu”. Element obsadowy zwany Martinem Freemanem (tudzież Watsonem i Bilbo Bagginsem) był decydujący i dzięki niemu zobaczyłam film, który długo tkwi w pamięci. Nie chodzi tylko o fakt, że Peter Greenaway pozyskał część funduszy w Polsce (gdzie też odbywały się zdjęcia) w zamian za obsadzenie polskich aktorów, ale główny zachwyt wzbudza teatralność. Gdybym miała pod nosem teatr, to następnego dnia pewnie bym kupiła bilet na spektakl, nie ważne jaki.


Rzecz o Rembrandcie, słynnym holenderskim malarzu i kulisach powstania jednego z jego najbardziej znanych obrazów – „Straż Nocna” (lub „Wymarsz strzelców”). Film Greenaway’a daje ciekawą wizję nie tylko samego malarza, ale interpretacji obrazu, której zbiorcze podsumowanie znalazło się w ostatniej scenie. Główny bohater , grany przez Martina Freemana, to człowiek utalentowany, ale prosty i korzystający z uroków życia. W „Nightwatching” mamy elementy biograficzne, thillerowe i obyczajowe. Dzięki konwencji teatru, cząstki symboliczne stają się bardziej wyraziste i naturalne. Całość urzeka humorem, groteską i smutkiem, choć chwilami potrafi odstręczać. Wielobarwność, kameralność i symbolizm, gęsto ze sobą wymieszane, nadają „Nightwatching” specyficzny nastrój.

Martin Freeman


Film Greenaway’a okazał się jednak porażką. Na tyle dotkliwą, że zbankrutowało wrocławskie studio. Pieniądze zainwestował również PISF, co zaowocowało zaangażowaniem polskich aktorów. Można dywagować nad sensownością wsparcia akurat tego projektu, gdzie fabuła nie posiada istotnego polskiego rysu. Jednak niesamowitą przyjemność stwarza oglądanie polskich aktorów między angielskimi, że te proporcje są nieźle wyważone, a kwestie nie aż tak ubogie. Agata Buzek, Andrzej Seweryn, Rafał Mohr, Maciej Zakościelny, Krzysztof Pieczyński, Elżbieta  Barszczewska i nawet niewymieniony w czołówce, obecnie dość jasno świecące nazwisko, Mateusz Kościukiewicz. Najzabawniejsze, że najsłabiej wypadli ci, po których należy spodziewać się najwięcej. Seweryn, Pieczyński oraz Buzek wypadli zaskakująco blado, kiedy Zakościelny stanowił miłe zaskoczenie. Młody aktor miał w sobie dużo luzu, zaś reszta objawiała pewne skrępowanie, jeśli nie poczucie wyższości.

Greenaway opowiada przede wszystkim o Rembrandcie, kształtując jego obraz na mocy kontrastów. Z jednej strony prosty i jurny mężczyzna, z drugiej artysta świadomy nie tylko siły sztuki, ale odpowiedzialności twórcy. Intryga zawiązana wokół zlecenia, którego efekt przyniesie artyście nieśmiertelność, została bardzo misternie utkana. Każda kolejna nitka prowadzi do jeszcze mroczniejszych sekretów zleceniodawców, których sumienie malarza nie pozwala przemilczeć. Tylko jak je ogłosić światu? Czy język sztuki będzie czytelny dla tych, którzy będą tylko spoglądać na obraz, nieświadomi zupełnie motywów twórcy? Rembrandt mógł wybrać pozę rzemieślnika, wykonać zamówienie zgodnie z życzeniem klientów i wyjść z dołka finansowego. Jednak wkroczył na ścieżkę, która doprowadziła do jego upadku. Prawdą jest, że po ukończeniu tego dzieła zaczęły się problemy malarza, który skończył jako bankrut.

Maciej Zakościelny i inni

Film Greenaway’a jest trochę jak tytułowy obraz – pełen symboli, dwuznaczności i surowości. Przede wszystkim niczego nie upiększa, a raczej podkreśla wszelkie wady i przeciętność. Naturalizm doszedł do takiego pułapu, że film nadaje się do oglądania tylko przez osoby dorosłe. Martin Freeman jest aktorem, który mimo kształtów dalekich od ideału, nie ma problemu z pełnym, a nawet ostentacyjnym obnażaniem (czyżby kolejny punkt wspólny z kolegą Benedictem C.?). Chociaż w sceny wkradają się dłużyzny, to „Nightwatching” jest jednym z najbardziej intensywnym seansem jaki zdarzył mi się w ostatnich miesiącach.

Agata Buzek

9 uwag do wpisu “Nightwatching (2007), reż. Peter Greenaway

  1. Też mam ten filmy jako dodatek z gazety „Film”. Zaczęłam nawet oglądać, ale nie dokończyłam, bo jakoś do mnie nie przemówił. Martin Freeman wydawał się jednak całkiem niezły i bardzo pewny siebie 😉
    Rzeczywiście z Benem mają sporo wspólnego…

    Polubienie

  2. Tylko wzięłam na podgląd i obejrzałam do końca. Rozumiem, że komuś może się nie podobać – to dość nieczęsto wykorzystywana forma. To mnie czasem ciągnie do takich klimatów i historii. 😉

    Polubienie

  3. A ja lubię filmy o historii obrazów. „Dziewczyna z perłą” oraz „Duchy Goi” to jedne z moich ulubionych a Vermeer i Goya to do dziś moi ulubieni malarze, w których biografie nawet udało mi się wgłębić. Ciekawa jestem tego filmu, zupełnie nie poznałam z plakatu Freemana 🙂 a i Rembrandt słynny najbardziej ze swoich obrazów inspirowanych biblią tutaj wydaje się być zupełnie inny od mojego wyobrażenia 😀

    Polubienie

  4. „Dziewczyna z perłą” jest fantastycznym filmem. Też obejrzałam dzięki wydaniu gazetowemu. Jakie było zaskoczenie, że Colin taki osobliwy, a Scarlett stonowana.

    „Duchy Goi” też mam w planach, ale czekam na ten właściwy moment. I jak tu nie radować się na myśl o gazetówkach? 😉

    Polubienie

  5. Też powinnam nadrobić, załatać te dziury.
    Martin ma bogatszą filmografię, ale w tym przypadku ilość nie jest współmierna z jakością. Jednak wierzę, że znajdę jeszcze jedną perełkę na miarę „Nightwatching”. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s