The Hangover Part III/Kac Vegas 3 (2013), reż. Todd Philips

Tytuł polski: Kac Vegas 3
Tytuł oryginalny: The Hangover Part III
Reżyseria: Todd Philips
Scenariusz: Craig Mazin, Todd Philips
Zdjęcia: Lawrence Sher
Muzyka: Christophe Beck
Rok produkcji: 2013
Dystrybutor: Warner Bros. Polska
Ocena: 4/6

The Hangover Part III (2013) on IMDb(function(d,s,id){var js,stags=d.getElementsByTagName(s)[0];if(d.getElementById(id)){return;}js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=”http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/imdb/plugins/rating/js/rating.min.js”;stags.parentNode.insertBefore(js,stags);})(document,’script’,’imdb-rating-api’);

Jeśli to jest pożegnanie, a sami aktorzy zawarli tajny pakt, który zabrania im podpisywania umowy na kolejne części, to odetchnęłam z ulgą. Fatalne przygody w Bangkoku na swój sposób rzuciły cień na serię, ale wraz z trzecią odsłoną znów zawitało słońce. Wataha znów łączy siły, a złośliwy los znów im oferuje wrażenia z najwyższej półki. Tym razem Philips powrócił do korzeni, do pierwszej eskapady z 2009 roku i przede wszystkim odszedł od znanego widzom schematu. Wyszlifowano również humor, obniżając ilość niewybrednych i kloacznych żartów praktycznie do zera. Pożegnano jednego scenarzystę, czyżby głównego pomysłodawcę co pikantniejszych azjatyckich gagów? Najważniejsze, że wyszłam z kina usatysfakcjonowana i nawet denne postscriptum tego nie było w stanie zepsuć.

Udało się sprzedać dwa razy tę samą historię, ale trzecia próba byłaby odwagą głupca. To nie jest podróż uświęcająca ostatnie godziny kawalerskiego stanu. Nie będzie pobudki w nieznanym miejscu i odtwarzania wydarzeń ostatniej nocy. Nie będzie Mike’a Tysona. Phil, Stu i Doug zabierają Alana do ośrodka, który miałby mu pomóc powrócić do stabilności na miarę jego możliwości. Wyruszają autem w dwudniową podróż i niemal na samym starcie dowiedzą się, że Las Vegas się nie skończyło – tkwiło w uśpieniu i wreszcie sięgnęło watahy. Bohaterowie działają w czasie rzeczywistym, bo w ich interesie jest to, co ma nastąpić. Odchodzą od „sentymentalnych” wycieczek w przeszłość, bo siłą rzeczy muszą skupić się na przyszłości. Zmiana kierunku jest koniecznością, presją wydarzeń, a przede wszystkim naturalną koleją rzeczy, co szczególnie uwypuklono przy udziale Alana. Ten 42 letni pasożyt kiedyś będzie musiał trochę poluzować gorset ograniczenia umysłowego, emocjonalnego i charakterologicznego. W tym temacie twórcom udało się gładko wybrnąć. Skupienie uwagi na Alanie spowodowało jednak, że reszta obsady niewiele się różniła od kartonowego standu. 

Szkoda, że takich smaczków nie było za wiele

To Alan stworzył watahę, więc on musiał być klamrą zamykającą pewien rozdział. A wszystko zaczęło się w Las Vegas. W scenariuszu zostały wyciągnięte wątki z pierwszej części, które stały się solidnym mostem łączącym z finałem. Przygoda, choć dalej wariacka, nabrała cech sentymentalnych. Wracamy nie tylko do miejsc, ale też ludzi. Obok znanych twarzy pojawiają się nowe, a te znane też są jakby inne. Do obsady dołączyły takie nazwiska jak John Goodman i Melissa McCarthy. Z tych widzianych, poza irytującym panem Chow, zauważymy czarnego Douga, Jade i Tylera/Carlosa. Twórcom udało się zaangażować tego samego chłopca, którego bohaterowie znaleźli w szafie. Szkoda, że spece od castingu poszli po najmniejszej linii oporu i skupili się na żeńskiej wersji Zacha Galifianakisa, czyli znanej z „Druhen” Melissy McCarthy. Osobiście ma uraz do tej aktorki, która utwierdza przemysł filmowy, że gruba aktorka powinna być takim babochłopem z urokiem osobistym graniczącym z obleśnością. Co tu się dziwić w uniwersum, gdzie faceci są spoko, żony piękne, matki niegodne szacunku.

I miss you…


Od premiery pierwszej części minęły cztery lata, które zmieniły postrzeganie obsady. Z niezbyt rozpoznawalnych nazwisk wskoczyli na wysoki pułap rozpoznawalności. Bradley Cooper to pierwsza liga, która nie potrzebuje filmów pokroju „Kac Vegas”, kiedy otarł się o Oscara i może przebierać w scenariuszach jak w ulęgałkach. W trzeciej części nie ma wiele do zagrania tylko do wyglądania. Na szczęście oparto się pokusie jaka byłby ukłon w stronę płytkich oczekiwań żeńskiej publiczności. Ed Helms wciąż jest postacią bojącą się przekraczać bariery, a Doug pozostaje poza trójką w akcji. Miałam nadzieję, że tym razem pozwolą Justinowi Barthcie odegrać pełnoprawnego wilka w watasze. Kena Jeong odstawił stereotypowego Azjatę z szeroką gamą cech wzbudzających irytację, jeśli nie uczucie wstrętu. Nie kupuję postaci takego kalibru i do pewnego momentu jestem w stanie ich tolerować. Gruby pancerz wytworzony w trakcie seansu „Kac Vegas w Bangkoku” był pomocny.

Marshall


„Kac Vegas 3” nie zrezygnował całkowicie z tego, co czyni go elementem serii. To dalej Alan sprowadzający kłopoty, posiadający niezgłębione źródła głupich pomysłów, szukanie kolejnych wskazówek, komisariat, kompilacja znanych utworów czy też garść scen zbędnych i przerysowanych. Wywaliłabym wątek z kogutami, oszczędziłabym żyrafie takiego losu i pewnie kilka innych motywów, które zabijają dynamikę i nawet komizm. Nie będę pisać, że ta część jest równie zabawna co „Kac Vegas”, ale mimo potknięć zapewniła niezłą rozrywkę. Jako zwieńczenie historii watahy jest jak najbardziej udane i nie śmiem nawet podejrzewać, że jest czystym skokiem na kasę. Rozczarowanie pojawi się po stronie widowni oczekującej powtórki ze stolicy Tajlandii. Podejrzewam, że scena po napisach będzie jak rozwodnione szczyny dla smakosza Guinessa. Niby piwo, ale zbyt mała dawka tej esencji której się domaga. Z mojej strony pozostaje pomachać Philowi, Stu, Dougowi i Alanowi i od czasu do czasu sięgnąć po album jakim są filmy i powspominać tamte wrażenia, dialogi czy może znów się pośmiać.

Spojrzenia tego dzieciaka nie sposób zapomnieć.

Za seans podziękowania wędrują do Warner Bros. Poland


4 uwagi do wpisu “The Hangover Part III/Kac Vegas 3 (2013), reż. Todd Philips

  1. Miałam nadzieję, że tym razem pozwolą Justinowi Barthcie odegrać pełnoprawnego wilka w watasze. – i nie odegrał?! Nosz kurczę no, uwielbiam go! 😦

    Dałaś mi nadzieję, że to nie będzie klapa i jest po co iść ❤

    Polubienie

  2. Jest zdecydowanie lepiej niż w dwójce. 🙂

    Przyjęłam do wiadomości, że Doug jest na marginesie. Trójka dawała możliwość wciągnięcia go w wydarzenia i tym samym zaskoczyć widza.

    Polubienie

  3. Moje pierwsze spotkanie z „Kac Vegas” przebiegło raczej mizernie. Pierwsza ocena 4/10. Jednak jakiś czas później wróciłam do tego filmu, pokazała się druga część i jakoś od niezadowolona do niepohamowanego śmiechu polubiłam bohaterów i ich perypetie. Żałuję, że paskudne choróbsko odbiera mi radość i nie mogę pójść nadal do kina, ale nadrobię to.
    Dobrze jednak, że to ostatnia część, bo szczerze to nie wiem, co można by jeszcze nakręcić, żeby nie stało się nudne. Oby 3 mnie nie rozczarowała 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s