How to train your dragon/Jak wytresować smoka (2010), reż. Dean DeBlois, Chris Sanders

Tytuł polski: Jak wytresować smoka
Tytuł oryginalny: How to train your dragon
Na podstawie: „Jak wytresować sobie smoka”, Cressida Cowell
Reżyseria: Dean DeBlois, Chris Sanders
Scenariusz: Dean DeBlois, Chris Sanders, William Davies
Muzyka: John Powell
Rok produkcji: 2010
Dystrybutor: Imperial CinePix
Ocena: 6/6

How to Train Your Dragon (2010) on IMDb(function(d,s,id){var js,stags=d.getElementsByTagName(s)[0];if(d.getElementById(id)){return;}js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=”http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/imdb/plugins/rating/js/rating.min.js”;stags.parentNode.insertBefore(js,stags);})(document,’script’,’imdb-rating-api’);


Rok w którym przyszło mi stwierdzić, że chyba jestem za stara na bajki i filmy animowane, okazał się być przełomowym. Dawno nie dane mi było zobaczyć tylu animacji, jakby owo stwierdzenie uruchomiło tajemną zapadkę, która ma za zadanie udowodnić mi jak bardzo się mylę. Bo myliłam się i to grubo – filmy dla dzieci wciąż potrafią wciągnąć, rozbawić i wzruszyć. A jak jeszcze dochodzi do tego towarzystwo czterolatki – przyjemność miesza się z odpowiedzialną rolą wprowadzania młodszego pokolenia w świat dziesiątej muzy. „Jak wytresować smoka” to rewelacyjny film, który wciąga młodego widza i nie zanudza starego.


Seria brytyjskiej autorki Cressidy Cowell liczy sobie dwanaście tomów, ale w Polsce zdaje się być praktycznie znana. Może fakt iż o autorce dowiedziałam się jakiś kwadrans przed przystąpieniem do pisania nic nie znaczy, ale skoro od premiery filmu minęły 3 lata  – jednak coś znaczy. Nasz rynek jest jednak trudny, a portfele niezbyt pokaźne – nie to co na Zachodzie. Seria zwróciła uwagę studia DreamWorks, które dostrzegło potencjał w opowieści o chłopcu z wikińskiej wioski, który oswaja smoka na przekór wieloletnim tradycjom. Powiew świeżości między skostniałe filary tradycji to nic nowego, ale dla młodego widza takie pojęcie nie istnieje.



Gdzieś tam, gdzie wikingów jest pod dostatkiem, znajdujemy nadmorską wioskę Berk. Na pozór idylliczna społeczność zmaga się z jednym problemem – jest notorycznie atakowana przez smoki.  Czkawka znacząco wyróżnia się na tle współbraci. Nie tylko ma fizjonomię chudeusza, ale jest zwyczajną ofermą, która cudem nie zrównała kuźni z ziemią. Syn wodza jest pomocnikiem kowala, czy mogło być gorzej? W czasie jednego z nocnych ataków, Czkawka zestrzeliwuje jednego ze skrzydlatych – jednak nikt mu nie daje wiary. Chłopiec wyrusza więc na poszukiwanie dowodu, który zmieniłby jego pozycję w oczach wioski. Jednak nie jest w stanie zabić smoka i w efekcie go uwalnia. Nie wie jeszcze, że ta decyzja będzie najlepszą w jego życiu.

Aby skraść serce widza, kluczowym był proces kreowania smoka zarówno na płaszczyźnie wizualnej, co i behawioralnej. Szczerbatek jest po prostu przeuroczy, a oparcie jego  wyglądu charakteru na zachowaniach zaobserwowanych u kotów (chociaż odniosłam wrażenie, że smokowi mentalnie bliżej do psa) okazał się być strzałem w dziesiątkę. Sekwencje oswajania Szczerbatka przez Czkawkę to ciąg zabawnych i uroczych scenek, które urozmaicają seans, ale nie przesłaniają przesłania, które jest czytelne, ale też pokazane w naturalny sposób. Bądź sobą – w dzisiejszych czasach to jest trudne i wymaga niezwykłej siły charakteru. Inność, choć z początku wyśmiewana, z czasem zaczyna imponować nie tylko swoją siłą, ale przede wszystkim mądrością. Czkawka nie tylko nie myśli jak inni, ale swoje doświadczenia  i intuicję przekuwa na wiedzę. Uwolnienie smoka jest tym doświadczeniem, które wywróciło do góry nogami wszystko, co wiedział o tych stworzeniach.

Wybór smoka, a nie innego realnego zwierzęcia daje duży margines bezpieczeństwa, jeśli chodzi o inspiracje małych widzów. Można być pewnym, że dziecko nie pojedzie na północ w poszukiwaniu smoka do oswojenia. Oczywiście nie ma co demonizować i wątpić w rozsądek naszych miniatur, ale produkcje pokroju „Mój przyjaciel lis” to jednak krok w złym kierunku. A smoki są fajne, różnobarwne i równie prawdopodobne co Oscar dla Lindsay Lohan.

„Jak wytresować smoka” porusza też ważną kwestię różnic pokoleniowych i towarzyszącym im konfliktom. Chyba każdy z nas zmagał czy wciąż się zmaga z wyobrażeniami rodziców, ich pojęciem naszego dobra i brakiem zrozumienia naszej natury. Podkreślany brak dialogu jest szczególnie widoczny w scenie, kiedy ojciec Czkawki próbuje porozmawiać z synem przed wyprawą w morze. Rozmowa jest niezwykle drętwa, sztampowa i krępująca dla obu stron. Podstawowa różnica między Czkawką, a Meridą z filmu „Merida Waleczna” to fakt, że młody wiking liczy się z uczuciami innych, kiedy szkocka księżniczka ma ich po prostu w nosie. Dlatego łatwiej jest kibicować oswajaniu nieznanego niż odkręcaniu skutku totalnej głupoty.

Dobry wynik w box office uruchomił franczyzę, której kontynuację przyjdzie nam zobaczyć w przyszłym roku. Po czterech latach w kinach pojawi się „Jak wytresować smoka 2” i mam nadzieję, że nie podzieli losu „Uniwersytetu Potwornego”, który zapomniał do kogo właściwie ma być skierowany. Szkoda by było skompromitować tak dobry film, ze znakomitym scenariuszem i dopracowaną dramaturgią.







Reklamy

12 uwag do wpisu “How to train your dragon/Jak wytresować smoka (2010), reż. Dean DeBlois, Chris Sanders

  1. Uwielbiam tę bajkę, kiedy ją tak od niechcenia zobaczyłam, to zakochałam się w tym małym smoczku. Oglądałam wersję po angielsku i głos ojca podkładał…Gerard Butler 🙂 mógł swobodnie świszczeć swoim szkockim akcentem 😀 Przepiękna bajka, miałam o niej pisać w swoim cyklu Seans z dzieckiem, ale zrobiłaś to tak dobrze, że tylko cię podlinkuję 🙂

    Polubienie

  2. Dziękuję, że mi przypomniałaś o tej animacji! Miałam ją obejrzeć już dawno temu, ale zapomniałam o niej na długi czas, a teraz będzie jak znalazł na seans z chrześniakiem 🙂

    Polubienie

  3. Do tego filmu przymierzałam się bardzo długo, ale nie spodziewałam się tak świetnego filmu. „Shreka” też lubię, ale bliżej mi do „Wall-E”, „Odlot” czy „Zaplątanych”.

    Nie demonizowałabym kontynuacji. Owszem, pierwsza część wystarcza za całość, ale może nie będzie źle. Ja z przyjemnością obejrzę.

    Polubienie

  4. Szczerbatek jest obłędny i wcale Ci się nie dziwię. „Jak wytresować smoka” okazał się być miłą niespodzianką i cieszę się, że obejrzałam go w towarzystwie, które wywierca mi dziurę na udach i przytula się na niezliczone sposoby.

    Dziękuję za miłe słowa, wena nie chciała mnie opuścić. 🙂

    Polubienie

  5. Shrek jest u mnie na pierwszym miejscu, głównie za sprawą polskiego dubbingu i tłumaczenia dostosowanego do naszych widzów (oglądałem kiedyś w oryginale i aż tak mnie nie bawiło). Wall-e jest na drugim miejscu ze względu na świetną fabułę.

    Czasami filmy familijne (z pozoru dla dzieci) okazują się ciekawe dla każdej grupy wiekowej. Tak jest i tym razem 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s