Trance/Trans (2013), reż. Danny Boyle

Tytuł polski: Trans
Tytuł oryginalny: Trance
Reżyseria: Danny Boyle
Scenariusz: Joe Ahearne, Jon Hodge

Zdjęcia: Anthony Dod Mantle
Muzyka: Rick Smith
Rok produkcji: 2013
Dystrybutor: Imperial CinePix
Ocena:6/6

Trance (2013) on IMDb(function(d,s,id){var js,stags=d.getElementsByTagName(s)[0];if(d.getElementById(id)){return;}js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=”http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/imdb/plugins/rating/js/rating.min.js”;stags.parentNode.insertBefore(js,stags);})(document,’script’,’imdb-rating-api’);


Do dzisiaj nie obejrzałam „Trainspotting”, jak wiele innych tytułów, które podchodzą pod definicję kanonu filmowego lub chociażby jego gałęzi. To jeden z pierwszych filmów dodanych do gazety „Film”, której już z nami nie ma, a ostatnio sprawdzając wciąż ładnie śmigał. Tak naprawdę o Dannym Boyle’u najgłośniej było za sprawą „Slumdoga. Milionera z ulicy”, ale to „127 godzin” było kinem, które mnie bez reszty zachwyciło. Jednak wybierając „Trans” tak naprawdę wybrałam Jamesa McAvoy’a i otrzymałam wciągające i zaskakujące kino.

Simon (James McAvoy) pracuje w prestiżowym domu aukcyjnym w Londynie. Krótka historia kradzieży dzieł sztuki wyrobiło jedną maksymę: nie bądź bohaterem – żadne dzieło sztuki nie jest warte ludzkiego życia. Jednak złodzieje nie śpią i celem kradzieży staje się „Burza na jeziorze galilejskim” autorstwa Rembrandta. Simon na jedną sekundę zapomina o szkoleniu, by z chwilowego bohatera przemienić się w mężczyznę z urazem głowy. Ten cios okaże się być brzemienny w skutkach, a amnezja okaże się być najmniejszym problemem. Okazuje się, że dzieło Rembrandta nie trafiło do Francka (Vincet Cassel) i jego ekipy – korzystając z zamieszania, nasz bohater musiał położyć na nim swoje ręce. Tylko jak wydusić namiary na grubą forsę od człowieka który nic nie pamięta? Ratunek tkwi w hipnoterapii i podejmuje się jej Elizabeth Lamb (Rosario Dawson).


Ludzki umysł to zagadka, która stanowi doskonały materiał na film. Wystarczy wspomnieć choćby „Incepcję”, gdzie widz zwyczajnie się pilnuje by niczego nie przegapić i jak najwięcej zrozumieć. „Trans” nie jest sztampowym thillerem, gdzie bohater z amnezją ucieka przed bandytami. Podział na dobro i zło jest nielinearny, niewyraźny i bardzo mobilny. Sam fakt, że bohaterowie poddają się hipnozie wzbudza podejrzenie – czy faktycznie mamy do czynienia z rzeczywistością czy też manipulacją. Kto tu naprawdę jest oprawcą, a kto ofiarą? Im bardziej zagłębiamy się w historię, im bardziej jesteśmy przekonani kto za tym wszystkim stoi – to i tak coś nas zaskoczy. 



Podstawą jest scenariusz, rewelacyjny scenariusz. Tak zagmatwać i przestawić z natury prostą historię to jest sztuka. Patrząc na dorobek scenariuszowy Ahearne’a i Hodge’a, to można przypuszczać, że ten pierwszy pobierał nauki u tego drugiego pracując nad „Transem”. Możliwe, że efekt nie byłby taki piorunujący, gdyby nie obsada, reżyseria i montaż, ale scenariusz to podstawa. Dawno nie widziałam tak gęstego pojedynku między trojgiem bohaterów, gdzie granica między jawą, a snem była tak nieoczywista.
Role rozłożono bardziej pod kątem fizyczności, co z jednej strony jest banalne, ale też niepozbawione zmysłu geniuszu. Jeśli dajemy się nabrać na samym początku, pozwalając umieścić swoje postrzeganie w konkretne ramy – punkt dla twórców. Jak nie pomyśleć, że Cassel to zbir, McAvoy szary obywatel, a Dawson zaś łagodna kobieta? Dajemy się nabrać niemal do końca, nawet ostrożnie analizując sytuację, a ja lubię być nabierana, szczególnie w taki sposób.




„Trans” nie zarobił wielkich pieniędzy, co może zastanawiać przy sukcesie „Slumdoga. Milionera z ulicy”, ale nie dziwi kiedy został opatrzony kategorią R. Film jest brutalny, ale nie rażąco. Przekleństwa padają, ale są naturalne. Nagość, szczególnie w wydaniu kobiecym, nie sprawia wrażenia wepchniętego na siłę. Co ciekawsze, jedna scena ma swoje uzasadnienie w fabule. Nie spodziewałam się po nim wiele, ale okazał się być jednym z najlepszych, najbardziej wciągających filmów jakie w tym roku widziałam. Może końcówka lekko zawodzi, ale nie jest w stanie umniejszyć tych prawie dwóch godzin.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Trance/Trans (2013), reż. Danny Boyle

  1. Nie widziałem. Obejrzeć muszę. Przecież to Danny Boyle – człowiek który nadał tempa zombie z 28 days later. Zrobił jedno z moich uluionych s-f. Pokazał światu że James Franco to nie tylko stand-up. Nakręcił fantastyczny thriller – Płytki Grób, a o Slumdogu nawet nie wspomnę 🙂

    Polubienie

  2. O, znawca Doyle'a. 🙂

    Franco był świetny w „127 hours”, a do dzisiaj pamiętam jak nie mogłam na niego patrzeć w „Spidermanie”.

    „Trans” to dobre kino – im bardziej zagmatwane tym bardziej mnie wciągnęło.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s