Philomena/Tajemnica Filomeny (2013), reż. Stephen Frears

Tytuł polski: Tajemnica Filomeny
Tytuł oryginalny: Philomena
Reżyseria: Stephen Frears
Scenariusz: Steve Coogan, Jeff Pope
Na podstawie: „The lost child of Philomena Lee”, Martin Sixsmith
Zdjęcia: Robbie Ryan
Muzyka: Alexandre Desplat
Obsada: Judi Dench, Steve Coogan, Sophie Kennedy Clark, Anna Maxwell Martin, Michelle Fairley
Czas trwania: 154 minuty
Rok produkcji: 2013
Dystrybutor: Best Film
Ocena: 3/6



***

Kino brytyjskie kojarzy się z kameralnymi opowieściami o zwykłych – niezwykłych ludziach. Tak też jest w przypadku najnowszego filmu reżysera „Królowej” i „Niebezpiecznych związków”. O samym filmie zrobiło się głośno dzięki licznym nominacjom, w tym do Oscara dla najlepszego filmu. Oparta na faktach historia Philomeny Lee jest głosem dramatu kobiet, które poczuły na własnej skórze „miłosierdzie” Kościoła Katolickiego w Irlandii. Szkoda, że wyszedł raczej głosik, który wywołuje sporo niedosytu.

***

O władzy i praktykach Kościoła Katolickiego w Irlandii można było przekonać się oglądając „Siostry Magdalenki” Petera Mullana. Film Frearsa odkrywa praktyki zakonu Sióstr świętych Serc Jezusa i Maryi, które prowadziły dom matki i dziecka do lat 70. Dziewczęta, które popełniły grzech cudzołóstwa, były wykorzystywane do pracy przez 7 dni w tygodniu, a ich dzieci trafiały do adopcji. Rygor i wtłaczanie poczucia winy za grzech odcisnęły niemałe piętno na dziewczętach. Philomena (Judi Dench) dopiero po 50 latach zaczęła otwarcie szukać swojego syna. Wcześniej odwiedzała zakon, ale dopiero po wielu latach przyznała się najbliższym. Jane (Anna Maxwell Martin), córka bohaterki, zagaduje dziennikarza Martina Sixsmitha (Steve Coogan) by zainteresować go historią matki. Z początku odmawia, w końcu planuje napisać historię Rosji. Jednak decyduje się na spotkanie, a po usłyszeniu historii postanawia pomóc kobiecie odnaleźć syna. Do tego miał dobry materiał do gazety.

***

***
Nie znałam historii Philomeny, ale miałam nadzieję, że Frears choć trochę bardziej pogłębi wątek irlandzkich ośrodków adopcyjnych prowadzonych przez zakonnice. Zamiast tego mamy zestawienie dwóch postaw: pełną wiary, uczuć i miłości do ludzi oraz ateistyczną, zgorzkniałą i pełną gniewu. Judi Dench doskonale wcieliła się w rolę kobiety, która nie zapomniała o dziecku, ale też nie odwróciła się od życia. Steve Coogan widocznie odnalazł się w postaci na pozór antypatycznej. Prawda jest taka, że ten film mógł nakręcić każdy inny reżyser, a obsada wcale nie musi świecić nazwiskami. „Tajemnica Filomeny” jest filmem jakich wiele, przeciętnym i tak naprawdę nic nie wnoszącym. Naprawdę nie rozumiem w czym jest lepszy od „Ratując pana Banksa” czy „Wyścigu”?
***
Nie zaprzeczam, historia Philomeny łapie za serce, a finałowi daleko do happy endu. Jednak obraz zdaje się ledwie dotykać istoty tematu, a końcowe przebaczenie bardziej irytuje niż skłania do refleksji. Wiem, że to wydarzyło się naprawdę i ten fakt ogranicza twórców bardziej niż adaptacja fikcji literackiej, ale język filmu rządzi się swoimi prawami. To doskonale rozumie Ben Aflleck, który tak przerobił Operację Argo, że wyszedł z tego kawał świetnego kina. Oczywiście nie ma co porównywać thillera szpiegowskiego z kameralnym dramatem, ale Frearsa zgubiło zamiłowanie do dopieszczania niuansów w relacjach ludzkich kosztem głównej linii fabularnej. „Tajemnica Filomeny” za takie szablonowe przedstawienie historii powinna wylądować w telewizyjnej ramówce jak inne historie z życia wzięte, a nie w nominacjach do najważniejszych nagród.
***
Reklamy

3 uwagi do wpisu “Philomena/Tajemnica Filomeny (2013), reż. Stephen Frears

  1. Mnie się bardzo podobał ten film, Judi bardzo dobra, świetne teksty (fakt sporo niestety umieszczono ich w trailerach). Jednak optymistyczne podejście do życia bohaterki sprawiła, że nie sposób jej nie polubić, w obliczu tego co przeżyła dodatkowo jej współczujemy. Moim zdaniem warto.

    Polubienie

  2. Mi też się bardzo film podobał. Myślę, że ta historia w ręku innego reżysera byłaby właśnie stricte telewizyjna, bo historia jest tu bezpodstawnie najważniejsza, ale jednak Frears zrobił z tego bardzo dobre kino. Nie popada w dramatyzm, patos. W filmie jest dużo humoru, który równoważy emocjonalną jego stronę. Głównie duet Dench-Coogan odpowiada za to, że ten film tak dobrze się ogląda. Dla mnie to jeden z najlepszych jeśli chodzi o dziewiątkę nominowaną do Oscara.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s