Almost Human, sezon pierwszy

Tytuł: Almost human
Twórca: J. H. Wyman
Sezon: 1
Ilość odcinków: 13
Czas trwania: 45 minut
Stacja: Fox
Rok produkcji: 2013 – 2014
Ocena: 3.5/6



***

Jeszcze zanim wyemitowano ostatni odcinek „Fringe”, stacja Fox szukała materiału science – fiction, który wypełniłby ramówkę, a przede wszystkim przyciągnąłby niemałą widownię. „Alcatraz” i „Terra Nova” zakończyły swój żywot po pierwszym sezonie. Na dzień dzisiejszy losy najświeższej produkcji, „Almost human” są jeszcze nie znane. Istnieje jednak spore prawdopodobieństwo, że podzieli los wspomnianych wyżej tytułów. Zdaję sobie sprawę, że serial nie jest pozbawiony wad, ale ma niemały potencjał, który może rozwinąć się w kolejnym sezonie.

***

Mamy rok 2048, gdzie nauka i technologia rozwijają się w kosmicznym tempie. Jednak wskaźnik przestępczości osiągnął zawrotne 400%, co wymusiło na władzach skuteczniejsze wsparcie dla policji. Od roku każdy policjant ma przydzielonego wielozadaniowego androida. Obecny model MX nie przypadł do gustu Johnowi Kennexowi (Karl Urban), który wraca do służby po dwuletniej przerwie. Jego ostatnia akcja skończyła się rzezią jednostki, a on sam zapadł w śpiączkę na 17 miesięcy. Po godzinach zajeżdża do Chinatown, by skorzystać z czarnorynkowych usług, które przywrócą mu pamięć o tamtych wydarzeniach. Insyndykat, organizacja której wtedy deptał po piętach, znów daje o sobie znać. Po zniszczeniu MXa, John dostaje przydział na androida innej generacji, opartej na programie „Syntetyczna dusza” – DRN. Dorian (Michael Ealy), bo tak się przedstawił, zdecydowanie różni się od swoich następców, których powłoka jest jednak groteskowa.

***

Karl Urban i Michael Ealy

 ***

„Almost human” to przede wszystkim udany duet John i Dorian, wprawdzie zbudowany na sprzecznościach, to doskonale zrównoważony i zagrany. Trudno ocenić na ile w tym gry, scenariusza czy Urban i Ealy zwyczajnie się polubili, ale to jeden z najbardziej zgranych par jakie widziałam. Najlepsze są sceny humorystyczne, których nie brakuje i prezentują dobry poziom, ale kiedy trzeba powagi – to działa aż za dobrze. Drugi plan może troszkę rozczarowywać, głównie przez wykorzystanie utartych schematów. Przełożoną Kennexa jest kapitan Sandra Maldonado (Lili Taylor) – oddana pracy drobna osóbka, która wykazuje brak życia prywatnego. Nie może obejść się bez ścisłego umysłu, który siedzi w ciemnym laboratorium i wyglądem bardziej przypomina szczurzaste niż humanoidalne. Rudy Lom (Mackenzie Crook) pasuje do ogólnego wyobrażenia mózgowca – frajera. Jaka to by była odmiana, gdyby chodziło o przystojnego, pewnego siebie pasjonata z bogatym życiem towarzyskim, a pół zastępu wydziałowych policjantek odwiedzałoby go pod byle pretekstem? Nawet gdyby miałby być konkurencją dla Kennexa, warto by było wyjść poza schemat i dać widzom kolejny powód by śledzić ten serial. Mamy też śliczną policjantkę Valerie Stahl (Minka Kelly), która ewidentnie jest typowana na drugą połówkę dla głównego bohatera. Czego chcieć więcej? Może glinę z kompleksami jak Richard Paul (Michael Irby)? Nie ma sprawy. Czego byście się spodziewali, najprawdopodobniej to dostaniecie.

***

Lili Taylor i Minka Kelly

 ***

Wizja świata za 34 lata wydaje się być zbyt zaawansowana i nieprawdopodobna, ale mamy przed sobą serial science – fiction, warto się skupić na innych sprawach niż poziom wiarygodności naukowo – technologicznej. Wizualnie jest niemalże wzorowo – futurystycznie, nowocześnie i stylowo, ale bez cienia przesady. Świat nie został przemieniony w siedlisko aluminium i stali. Z zewnątrz to tylko bardziej nowoczesny świat, ale kiedy weźmie się pod lupę detale – widać zdobycze techniki w całej okazałości.

***

„Almost human” świadomie lub nie cytuje inne filmy. Nie sposób nie dostrzec pewnego hołdu jaki twórcy składają „Łowcy androidów” Ridley’a Scotta. Chodzi o sceny w chińskiej dzielnicy, gdzie zawsze jest ciemno i ponuro, ale nie brak kolorowych neonów czy budek z chińskim jedzeniem w których raczył się Rick Deckard. Spotkałam się z teorią, że przypadek Kennexa może być zainspirowany „RoboCopem” Paula Verhoevena, ale serialowi bliżej jest do „Ja, Robot” Alexa Proyasa. W obu przypadkach bohaterowie są oprotezowani, mają żal do zimnej logiki robotów i trafiają na egzemplarz, który chce być bardziej ludzki. W Dorianie podoba mi się to, że choć zachowuje się jak człowiek jest w pełni świadomy czym jest i w pełni akceptuje ten fakt. Nie mamy więc do czynienia z Pinokiem, który chce być chłopcem. Jemu wystarczy, że będą go postrzegać jako jednostkę, a nie jak rzecz.

***

Czekając na Deckarda

***

Fabularnie sprawa wygląda nie najlepiej. Trudno ocenić czy ostrożność wynikała z braku zapewnionego drugiego sezonu i zapewnienie najbezpieczniejszego wariantu dla zakończenia w przypadku anulowania serialu? Serial cierpi na brak wątku głównego, a raczej niedostateczne skupienie na nim uwagi. Kwestia Insyndykatu oraz twórcy androidów DRN została co najwyżej zaznaczona, ale wzbudza zainteresowanie. Widz z pewnością zechce wiedzieć co jest za murem, dlaczego w ogóle powstał (czemu teraz pomyślałam o „Grze o tron”?). To są zalążki układanki, która sprawia wrażenie przemyślanej całości – tam nie ma nic przypadkowego. Z drugiej strony J.H. Wyman, twórca serialu ma spore doświadczenie jako showrunner „Fringe”, a ten serial tylko z pozoru był chaotyczny. „Almost human” to przede wszystkim serial proceduralny. Biorąc pod uwagę osobliwość świata przedstawionego, twórcy najprawdopodobniej chcieli przybliżyć je widzom poprzez jednorazowe śledztwa. Bardziej zaawansowana technologia, to i morderstwa nie takie jak dzisiaj. Problem w tym, że sprawy są nie tylko banalne, ale przede wszystkim już gdzieś widziane. Zmiana otoczenia czy detali nie sprawi, że przypadek jako całość nie zostanie rozpoznany.

***

Pierwszy sezon ma tylko 13 odcinków, co przy serialach typu proceduralnego jest ilością zbyt małą. Gdyby serial skupił się na wątku głównym, może ocena wywindowałaby w górę. A tak widać ostrożność i próbę dopasowania się do jak najszerszego grona odbiorcy. W świetle obecnej polityki serialowej to wydaje się być zrozumiałe, ale brak cliffhangera w ostatnim odcinku można uznać za przesadę. Osobiście trzymam kciuki za produkcję, mimo oczywistych wad, bardzo polubiłam „Almost human”. W pewnym sensie złamałam pewną zasadę, która każe wstrzymać się z serialem póki nie będzie wiadomo czy zostanie przedłużony. Do dzisiaj nie wiem, co mnie zainspirowało do obejrzenia tego niedoskonałego serialu, ale choć jego przyszłość stoi pod znakiem zapytania – nie żałuję.

***

Mackenzie Crook
Reklamy

4 uwagi do wpisu “Almost Human, sezon pierwszy

  1. do żródeł inspiracji można by jak sądzę dodać jeszcze serial z końca l90 total recall 2070 gdzie mamy podobny duet policjant człowiek i android który sam w sobie stanowi pewną zagadkę więcej nie pisze by nie spoilerować ;)jeśliby ktoś chciał się zapoznać 🙂

    Polubienie

  2. Nie słyszałam o tym serialu. Widzę, że na jednym sezonie się skończyło. Chyba trudno będzie go obejrzeć online choćby z angielskimi napisami. Może znajdę?

    Polubienie

  3. nie wiem czy wszystkie ale są na YT choć na jakość HD nie ma co liczyć jak to YT 😉 tak serial się skończył na jednym sezonie clifhangerem nawiasem twórcy ciągle się zarzekają że zrobią dokończenie podobno miały być też książki ale nie wiem co z tego wyszło

    Polubienie

  4. HD nie jest moim priorytetem.

    Odcinki na YT mają jednak felerne napisy – ta technologia jednak kuleje. A mając wadę słuchu nie potrafię zrozumieć zbyt wiele. Muszę mieć pewne subki i przyzwoity obraz.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s