How to train your dragon 2/Jak wytresować smoka 2 (2014), reż. Dean DeBlois

Tytuł polski: Jak wytresować smoka 2
Tytuł oryginalny: How to train your dragon 2
Reżyseria: Dean DeBlois
Scenariusz: Dean DeBlois
Na podstawie: „Jak wytresować sobie smoka”, Cressida Cowell
Muzyka: John Powell
Oryginalny dubbing: Jay Baruchel, Gerard Butler, Cate Blanchett, America Ferrera, Djimon Hounsou, Kit Harrington
Polski dubbing: Grzegorz Drojewski, Miłogost Reczek, Danuta Stenka, Julia Kamińska, Szymon Kuśmider, Tomasz Błasiak
Czas trwania: 105 minut
Rok produkcji: 2014
Dystrybutor: Imperial – CinePix
Ocena: 5.5/6



***

Dużo czasu upłynęło nim zdecydowałam się na seans „Jak wytresować smoka”, nastąpiło to praktycznie trzy lata od premiery i było moim małym przełomem. Byłam bliska pogodzenia się z myślą, że jestem za stara na filmy animowane, kiedy pojawili się Czkawka ze Szczerbatkiem i udowodnili mi w jak wielkim byłam błędzie. Pierwsza część jest dla mnie filmem niemal idealnym, który funduje ogrom wrażeń i emocji nie będąc przy tym bezmyślną rozrywką. Cieszyłam się z sequela, ale trudno być wolnym od obaw, kiedy chodzi o kontynuację czegoś tak udanego i sprawiającego wrażenie dzieła zamkniętego. Jednak DeBlois znalazł właściwą furtkę i wyeksponował to, co najlepsze w tym filmie – smoki, dużo, dużo smoków.

***

Wow

***

Zanim wybierzecie się do kina na film, który po prostu trzeba obejrzeć – nie obędzie się bez znajomości pierwszej części. Owszem, można obudzić w sobie małego hazardzistę i zacząć opowieść od drugiego rozdziału, ale mimo wszystko za wiele detali pozostanie w sferze domysłów i niewiadomych. Poza tym jak można sobie odmówić tak fantastycznego filmu jakim jest „Jak wytresować smoka”, a biorąc pod uwagę spore obłożenie miejsc na sali kinowej – dwójka nieprędko zejdzie z afiszy kinowych. Napisać dobry sequel nie jest łatwo o czym przekonał się niejeden kinoman, a w świecie filmów animowanych wydaje się być znacznie trudniejsza. Dean DeBlois ma na swoim koncie nie tylko „Jak wytresować smoka” (na spółkę z Chrisem Sandersem), ale też równie zachwycającego „Lilo i Stich” oraz wciąż nieobejrzaną przeze mnie „Mulan”. „Lilo i Stich” doczekał się kontynuacji, które (jeśli wierzyć doniesieniom) nie zbliżyły się do poziomu i lekkości jedynki. Jakby się jednak dłużej i baczniej zastanowić to można dopatrzeć się wielu punktów stycznych Szczerbatka i Sticha, ale podobieństwo nie jest nachalne czy pozbawione samokontroli. Po prostu widząc Szczerbatka nie wędruje się myślami do niebieskiego kosmity.

***Spoiler Zone***
Od wydarzeń z pierwszej części mija 5 lat. Berk wciąż jest oazą szczęśliwości, gdzie każdy wiking ma swojego smoka żyjąc z tymi latającymi stworzeniami w pięknej symbiozie. Jedno się nie zmieniło – najbardziej są poszkodowane owce, które wprawdzie zostały wykreślone ze smoczego menu, ale ich żywot wciąż nie należy do spokojnych. Czkawka, tak jak inni, wyrósł na przystojnego młodzieńca z zalążkiem zarostu. Zawsze uważałam, że wzdychanie za animowaną postacią jest co najmniej dziwne, ale Czkawka to pierwszy przypadek od czasu Mamoru Chiba vel. Endymion z „Czarodziejki z Księżyca”, kiedy miałam ochotę powiedzieć głośno „wow”. Co za wyznanie. Szczerbatek jest nieodłącznym towarzyszem naszego bohatera i razem odkrywają kolejne krainy w celach kartograficznych. Przez te lata życie mieszkańców Berk wywróciło się do góry nogami, ale w korzystny sposób. Smoki to nie tylko pocieszni towarzysze egzystencji, ale też stworzenia, które ją znacznie ułatwiają. Kiedy wikingowie stali się jeźdźcami smoków, to trudno oczekiwać by ich świat pozostał takim jakim był. W końcu odkąd człowiek wynalazł samolot, świat zaczął się kurczyć w ekspresowym tempie. Tak też akcja „Jak wytresować smoka 2” w niewielkim stopniu rozgrywa się w Berk – sequel to nie tylko nowe miejsca, ale też postacie.
***

***

Pisałam już, że Czkawka jest piękny? Już oglądając pierwszy teaser czułam, że twórcy za bardzo się postarali, ale na wielkim ekranie nie sposób było uciec od jeszcze jednej istotnej cechy – charyzmy. To już nie był ten wioskowy niedołęga o posturze mokrej kury, ale młodzieniec, który jest pewny tego kim jest i w którą stronę zmierza jego droga. Postawa jak najbardziej naturalna biorąc pod uwagę jego drogę od zera do bohatera. Owa zmiana ma odzwierciedlenie w ubiorze, któremu daleko do łachów z jedynki. Fakt, że utracił nogę zdaje się być kwestią niewartą większej uwagi. Kiedy wydawałoby się, że zyskał w oczach nie tylko mieszkańców Berk, ale przede wszystkim własnego ojca – ich relacje osiągną oczekiwany poziom. Jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę niewiele się zmieniło. Stoik dalej planuje jego przyszłość z góry zakładając, że takie jest jego pragnienie, a Czkawka wciąż nie jest w stanie wysłowić się przy ojcu. Te próby przekazania rozczarowującej informacji może i by miały jakiś urok, ale tylko w pierwszej części. Tutaj winię po trochu charakter wodza, który patrzy na całe Berk, a nie na swojego syna i oczekuje od niego tego samego. Mimo wszystko wątek Czkawki, który nie widzi siebie jako wodza można było poprowadzić bez tych barier pokoleniowych. To jedna z drobnych uwag, które przypałętały się podczas seansu. Przez te lata Czkawka się zmienił, ale esencja jego natury nie została naruszona.

***

Dwójka wprowadza trzy nowe postacie, ale tylko jedna z nich jest naprawdę istotna. W pierwszej części filmu pojawia się tajemnicza osoba na smoku, która okazuje się być Valką, matką Czkawki. Kobieta wiele lat temu opuściła rodzinę by żyć ze smokami, co też ma odbicie w jej zachowaniu. Trudno było nie pomyśleć, że jej ruchy żywcem przypominają bohatera powieści Rudyarda Kiplinga, skoro przed seansem puszczono zwiastun „Tarzana. Króla dżungli”. Valka w kontekście smoków to niezwykle wciągająca część filmu, ale czar poniekąd pryska, kiedy obserwujemy postać w interakcji z ludźmi. Nie chodzi o to, że żyjąc w izolacji od ludzi nieco zdziczała, bo to dodało jej bardzo charakterystycznej rysy. Jej wątek pozostawia za sobą kilka pytań, które są wynikiem wrażenia, że coś się nie zgadza. Jak się nie zastanowić nad faktem, że matka rozpoznała syna po bliźnie, o której w ferworze wydarzeń miała nikłe szanse wiedzieć? Kiedy dochodzi do spotkania ze Stoikiem, jej postać jakby zaczyna ulegać rozmazaniu. Niby jest, ale równie dobrze mogłoby jej tam nie być. Z drugiej strony wiedza, że powstanie trzecia część daje nadzieję na pełniejsze rozwinięcie tej postaci. Zaskakująca jest reakcja Czkawki, który przyjmuje nowinę zbyt dobrze. Po oszołomieniu i zaciekawieniu powinny nastąpić przeciwstawne emocje. Miłość do smoków to jedno, ale chodzi tu o fakt, że opuszczenie go było jej decyzją. Gdyby w jakiś sposób pozwolono Czkawce wyrazić złość adekwatną do sytuacji, może ta wizja rodziny, która po latach znów jest razem, była choćby trochę realistyczna. Przecież żyjemy w czasach, kiedy licznik rozwodów, rozstań rodziców leci jak szalony, a psychika dziecka w tej sytuacji jest materią bardzo delikatną i nieprzewidywalną. A DeBois funduje widzom nierealistyczne marzenie dzieci, w którym ich rodzice w ciągu jednego dnia kochają się jak dawniej. Nie powiem, że obrazek nie był miły i przyjemny dla oka i ducha, ale nie sposób było wyłączyć strumienia empatii dla tych, którym może być zwyczajnie przykro. Nawet jeśli to jest bajka dla najmłodszych, to trzeba uważnie dobierać sceny. Owszem, nie sposób wszystkim dogodzić, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że ten wątek można było inaczej rozegrać.

***

***

Postarano się o klasyczny czarny charakter. Drago nie tylko imponująco oraz groteskowo wygląda, ale też mówi i zachowuje się niemalże podręcznikowo. Jego motywy są wręcz sztandarowe, a mściwość pozostaje niezachwiana i nacechowana uporem oraz destrukcją. Tu nie ma miejsca na szarości. Widz może współczuć mu krzywdy jakiej doznał w dzieciństwie, ale ten akt wrażliwości trwa jedynie kilka sekund. Rozmiar zemsty dawno przekroczył dopuszczalny rachunek, co czyni tę postać przeciwnikiem autentycznie przerażającym i trudnym do pokonania. W końcu pod swoją komendą ma nie tylko smoki, ale coś znacznie potężniejszego, co chyba nawet u dorosłych widzów wzbudzi odrobinę niepokoju o dalszy rozwój akcji. W końcu to jest bajka dla dzieci, prawda? Tutaj przeciwnik musi być groźny, ale od początku podatny na ponoszenie porażki by nasi dzielni bohaterowie mogli kontynuować piękną tradycję szczęśliwych zakończeń. A tu takie coś przeciwko grupce wikingów?

***

Na szczęście nie zabrakło elementów humorystycznych. Nawet mnie się zdarzało śmiać na głos, a bywam z reguły powściągliwa w reakcjach mierzonych decybelami czy ilością spalonych kalorii. I tak wprowadzono trzecią postać, łowcę smoków o imieniu Eret. Sam z siebie nie reprezentuje nic specjalnego poza jawną niechęcią do smoczego gatunku, która z czasem zostanie poddana próbie. Dopiero w połączeniu ze Szpadką dostajemy konkretne akcenty komediowe. Jednak gros scen wzbudzających śmiech jest generowana przez zwierzęta. Z jednej strony współczujemy owieczkom, które zyskały nową, bardzo mobilną funkcję. Jednak sceny z ich udziałem są po prostu rozbrajające. Najważniejsze są bez wątpienia smoki. To one są głównym motorem przyciągającym widownię na całym świecie.

***

***

Smoki są cudowne, piękne, niepowtarzalne, majestatyczne, zabawne… Przymiotnikami można rzucać do utraty tchu. Jedynka zaprezentowała bogactwo odmian tych stworzeń, ale sequel się nimi wręcz upaja do nieprzytomności. Żeby nie było wątpliwości – Szczerbatek jest numerem jeden i nic i nikt tego nie zmieni. Ta niesamowita kreatura o charakterze będącym mieszanką kota i psa wciąż rozpala wyobraźnię widzów i jest niedoścignionym ideałem domowego zwierzaka. Żeby w pełni docenić efekty pracy studia Dreamworks trzeba wybrać się do kina. Tu nie chodzi tylko o zapierające dech w piersiach widoki ze smokami, ale też o cały arsenał detali, które mogłyby umknąć na małym ekranie. Biceps Ereta nie byłby taki obłędny, a walka alf tak przytłaczająca. Pierwszy i drugi plan żyją swoim życiem i poza wielkim ekranem doceniłam obecność dubbingu.

***

„Jak wytresować smoka 2” obejrzałam w 3D, które właściwie jest niezbyt odczuwalne. Gdybym miała wybór między dubbingiem, a napisami i wybrała to drugie – prawdopodobnie bym pożałowała podjętej decyzji. Dzieląc uwagę między obrazem a literkami najprawdopodobniej przegapiłabym wiele niuansów i detali, które co tu ukrywać – uatrakcyjniają seans. A tak mogłam słuchać rozmowy Czkawki z Valką i przy okazji szczerzyć się do smoków w tle, które z pewnością nie siedziały bezczynnie. Inna sprawa, że z mojego punktu widzenia to najbardziej udany dubbing z jakim ostatnio się spotkałam. Nawet sobie nie wyobrażacie jaka to radość i ulga dla takiej osoby jak ja (noszącej aparaty słuchowe) rozumieć większość kwestii jeśli nie prawie wszystkie? Kiedy ostatnio dubbing był taki… wyraźny?

***

„Jak wytresować smoka 2” to przede wszystkim przepiękna, doprecyzowana i chwilami epicka animacja z bardzo udaną muzyką Johna Powella. Jeśli istnieją jakieś uwagi odnośnie filmu to nie zmieniają one faktu, że to bardzo udany sequel, który po prostu trzeba zobaczyć i to najlepiej w kinie. Miałam to szczęście, że na drugą część czekałam niecały rok, kiedy inni musieli od samego początku, czyli praktycznie 4 lata. Ten czas z pewnością został wynagrodzony pod wieloma względami. Film jest skierowany jednak do bardziej wyrośniętego dziecka, ale ten znacznie młodszy nie będzie się nudził (najwyżej czegoś nie zrozumie, ale od czego są smoki?). Trzecia część została zaplanowana na 2016 rok i trzymam mocno kciuki, by termin został zachowany. Mając wciąż żywo w pamięci sequel jestem jak najbardziej spokojna o dalsze losy serii póki pozostaje ona w rękach Deana DeBloisa.

***

***

Poszłabym jeszcze raz na to do kina, ale fundusze nie ten tego… :/
Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “How to train your dragon 2/Jak wytresować smoka 2 (2014), reż. Dean DeBlois

  1. Możliwe, że czekanie na trójkę nie będzie takie długie jak czekanie na dwójkę. Z drugiej strony jeśli będą potrzebować więcej czasu, to moja cierpliwość jest nieograniczona. Byle tylko zrobili dobry film.

    Miłego seansu. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s