Annabelle (2014), reż. John R. Leonetti

Tytuł: Annabelle
Reżyseria: John R. Leonetti
Scenariusz: Gary Dauberman
Zdjęcia: James Kniest
Muzyka: Joseph Bishara
Obsada: Annabelle Wallis, Ward Horton, Alfre Woodard, Tony Amendola, Kerry O’Malley, Brian Howe, Eric Ladin
Czas trwania: 98 minut
Rok produkcji: 2014
Dystrybutor: Warner Bros Polska
Ocena: 3/6



***

Po sukcesie „Obecności”, która pojawiła się w polskich kinach latem 2013 roku, producenci dostrzegli w tym temacie niemały potencjał. W końcu horror oparty na autentycznych wydarzeniach z miejsca działa na wyobraźnię, a miłośników tego gatunku nie brakuje i brakować nie będzie. Z miejsca się przyznam, że nie widziałam jeszcze „Obecności”, ale „Annabelle” jest prequelem tamtego filmu. Możliwe, że dzięki temu moje spojrzenie jest inne, ale też daje okazję do poznania opowieści w kolejności chronologicznej. Nie oglądam horrorów, unikam tego gatunku z różnych powodów. Jednak czasem warto wyjść poza bezpieczną strefę i poszukać innych bodźców i emocji. Niestety, ale „Annabelle” jest filmem przeciętnym, któremu brakuje tego klimatu z jakim utożsamiany jest horror.

***
Od początku widać, że film ma ograniczony budżet. Głównym wabikiem jest tytułowa Annabelle, dlatego zarówno obsada jak i druga strona kamery nie jest obfita w rozpoznawalne nazwiska. Reżyser filmu, John R. Leonetti był operatorem w „Obecności”, a przed tym filmem popełnił dwa niezbyt znaczące filmy jak: „Mortal Kombat: Unicestwienie” czy „Efekt motyla 2”. Dorobek Gary’ego Daubermana również nie imponuje – widnieją na nim trzy horrory, których tytuły nic nie mówią przeciętnemu odbiorcy. Biorąc pod uwagę te czynniki nie ma co się dziwić, że „Annabelle” rozczarowuje zarówno jako horror i jako film. Jako tzw. origin story i horror nie odchodzi od schematów, czasem można odnieść wrażenie, że im hołduje. Owszem, filmy o nawiedzeniu muszą spełniać określone wymogi od których generalnie nie ma ucieczki. Jednak warto temu niezmiennemu szkieletowi nadać oryginalnego rysu, choćby w postaci wyrazistych i niesztampowych postaci. A tak mamy idealne i piękne małżeństwo (które zdaje się nie mieć rodziny ani przyjaciół), księdza oraz tajemniczą kobietę prowadzącą księgarnię pełną pozycji o diabłach i demonach. Film jest bardzo mocno skupiony na budowaniu napięcia, zastawianiu na widza pułapek mających przyspieszyć mu puls, dlatego pozostałe elementy mocno kuleją. Nie widzimy postaci tylko kukiełki sklejone z cech najczęściej występujących w tym gatunku. Pisząc ten tekst, musiałam spisać sobie imiona bohaterów, bo uleciały z mojej pamięci w trybie ekspresowym. Trochę szkoda aktorów – nie tylko nie mieli niczego do zagrania, ale też ten film nie okaże się ich trampoliną do kariery.
***

http://ad.doubleclick.net/ddm/clk/284851835;111902940;g
Święta rodzina?

***

O tym, czy film straszy czy nie to kwestia bardzo indywidualna, a ludzka wrażliwość podlega nieustannym zmianom. Zawsze uważałam siebie za osobę, którą łatwo przestraszyć. „Annabelle” jednak nie wywołała we mnie uczucia przerażenia  czy zagrożenia (choć kilka razy podskoczyłam), ale nie mogę tego powiedzieć o nastolatkach obok. Najwyraźniej nieudolność scenariusza nie dała się przyćmić co efektowniejszymi scenami, jak ta w piwnicy i nie byłam w stanie podejść do obrazu bez rezerwy i rozbawienia. Inna sprawa, że mam ogromny dystans do tych wszystkich prawdziwych historii o nawiedzeniach i opętaniach. Jednak „Annabelle” to przykład tego jak słabość scenariusza zabija to co wyróżnia horror – nastrój grozy, który każdą prozaiczną czynność czyni potencjalnie niebezpieczną.

***

Chociaż film jest średni i zasadniczo rozczarowujący, nie żałuję wyjścia do kina. Z jednej strony zdałam sobie sprawę, że nie widziałam horroru na dużym ekranie, ale nieocenioną była możliwość obserwowania reakcji innych, bardziej zaangażowanych w wydarzenia widzów. Szereg niedociągnięć zmienia nastawienie widza i ci, którzy oczekują czegoś ponad przeciętność będą rozczarowani albo znajdą swój sposób na przetrwanie tych 98 minut. Inni, którzy idą tylko na horror by poczuć ten dreszczyk, mogą być usatysfakcjonowani. Ta druga kategoria to zdecydowany target „Annabelle”.

***

http://ad.doubleclick.net/ddm/clk/284851835;111902940;g
Też bym tak reagowała na paskudną lalkę

***

Film obejrzałam dzięki zaproszeniu od Warner Bros. Polska

Advertisement

3 uwagi do wpisu “Annabelle (2014), reż. John R. Leonetti

  1. Oglądałam „Obecność”, ale to też nie była rewelacja – ot niezły horror, który w kilku miejscach postraszył. A już zastanawiałam się, czy iść do kina na Annabelle, bo ostatnio napotykałam się na głównie pozytywne recenzje tj – stwierdzające, że jest czego się bać…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s