Złote Globy 2015, rozdane. Garść akapitów z perspektywy dalszej i niesłyszalnej.

Jak wiecie, w nocy odbyło się rozdanie Złotych Globów. Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej rozdało nagrody po raz 72., a gala odbyła się w hotelu Hilton w Beverly Hills. Między 2:00, a 5:00 rano wyłaniali się kolejni laureaci w 25 kategoriach filmowych i telewizyjnych. A ja, która nie rozumie angielskiego ze słuchu (aparaty słuchowe nie nadążają za potrzebami) i nad czym wielce ubolewa, spontanicznie zdecydowałam zarwać nockę. Skoro była już pierwsza w nocy, to czemu nie wytrwać kolejnej godziny? Zapomniałam o kawie, do samego końca ziewnęłam ze trzy razy, ale spokojnie – dzisiaj przed 20:00 pewnie padnę i wstanę dnia jutrzejszego o ludzkiej porze. Zastanawiam się czy w ogóle ten wpis tworzyć, nie wspominając o samej publikacji – w końcu brak mi odniesienia do słów, które padły ze sceny, a większości filmów i seriali nie widziałam. Z drugiej strony te nagrody są dla nas bardziej takim festiwalem sympatii i prorokowania – nie wszystkie filmy do nas docierają na czas, nie wszystkie seriale mieszczą się w osobistym grafiku. Jednak nominowani są w większości nam znani i zawsze przyjemnie jest popatrzeć jak osoba, którą ceniliśmy zanim to się stało modne, przeciska się między stolikami by odebrać Złotego Globa.

Czerwony dywan sobie odpuściłam, ale zdjęć kreacji już nie. Z modą jestem na bakier, ale ładna i dobrze dobrana sukienka jest zawsze miła memu oku. Ten wieczór zdecydowanie należał do Anny Kendrick i Felicity Jones – ich suknie długo pozostaną w pamięci. Aktorki prezentowały się elegancko, świeżo i pięknie.

AKFJJC

Zawsze można liczyć na Amy Adams, Jessicę Chastain, Diane Kruger. Dekoltów nie szczędziły Jennifer Lopez i Kate Hudson, ale dziewczęca i stonowana elegancja zdecydowanie bardziej mnie ujmuje niż epatowanie ciałem. Moją uwagę zwróciły też kreacje Kelly Osbourne i Laura Prepon. Nie można przemilczeć Helen Mirren, która w czerwieni prezentowała się wspaniale, podobnie Christine Baranski w bordo. Wiele gwiazd postawiło na żółć i nie mogłam oderwać wzroku od Leslie Mann, która prostą suknią odjęła sobie sporo lat i wyglądała prześlicznie. Nie brakowało też fatalnie dobranych kreacji. Niestety, ale tutaj w pamięć wbija się Rosamund Pike, której spadająca biała suknia będzie długo śniła się po nocach. Z boku może i wygląda dobrze, ale z przodu widziałam piękną kobietę sprasowaną przez walec drogowy. Fatalnie ubrały się też Zosia Mamet z Leną Dunham, Lana Del Rey, Maura Tierney, Julianna Margulies, Tina Fey (okropna bombka) i Lupita Nyongo. Oczywiście osobna kategoria to sukienka Sophie Hunter – jej kreacje mają oddane grono fanek i również na Złotych Globach prezentowała się uroczo. O garniturach się nie wypowiadam, bo to się szybko przemieni się w peany na cześć co urodziwszych panów zamiast ich garderoby.

LNRPLD

Po przespaniu 3 godzin zastanawiam się jaka była dla mnie gala poza faktem, że rozumiana po omacku, ale wspomagana FB oraz krótkimi artykułami? Spokojna, przyjemna i bez większych ekscytacji. Nie przywiązywałam wagi do żadnego filmu poza „Idą”, która jak wiemy przegrała z rosyjskim „Lewiatanem”, a tak to czekałam na to co nastąpi. Oczywiście z jednych statuetek cieszyłam się bardziej, inne są mi obojętne, ale ta radość i zaskoczenie na twarzy zwycięzców połączona ze wzruszeniem w głosie w czasie przemowy sprawiają, że sama czułam się radośniejsza. Byli wygrani i przegrani – tutaj wypowiedzą się eksperci. Na pewno do grona tych drugich zalicza się „Foxcatcher” bez żadnej statuetki, ale konkurencja była wyraźna i zróżnicowana. Łatwiej i przyjemniej wskazać jednak zwycięzców, a są nimi „The Affair”, „Transparent”, „Fargo” i „Boyhood”.

SophieTurnerGG2015

Niestety, ale żarty Tiny Fey i Amy Poehler, które kolejny raz poprowadziły rozdanie Złotych Globów, mnie ominęły. Dostało się Billowi Cosby’emu, który z ostatniej afery się nie podźwignie. Jestem przeciwna publicznemu linczowi, ale rosnąca ilość osób poszkodowanych przez aktora daje trochę do myślenia. To nie przypadek dramatycznego listu Dylan Farrow z zeszłego roku, która oskarżyła Woody’ego Allena o molestowanie. Do tego przypadku podeszłam wtedy dość sceptycznie tym bardziej, że okoliczności rozstania pary i mściwa natura Mii Farrow (oraz odrzucenie sprawy przez sąd w tamtym okresie). Nie twierdzę, że słowa dziecka są mniej wiarygodne niż osoby dorosłej, tylko okoliczności bardzo mgliste i włączające rozsądne myślenie. Prowadzące nie odpuściły nie tylko Cosby’emu, ale też Korei Północnej. Wprawdzie dzięki temu Benedict znów wykazał się skocznością w tle, ale sam dowcip sprawiał wrażenie siłowego. Na szczęście mowa wprowadzająca mignęła bardzo szybko. Sama gala była standardowa – prezenterzy przedstawiali kategorie i nominacje, potem wręczali nagrody lub prezentowali nominowane filmy. Mimo licznych przerw reklamowych, te trzy godziny upłynęły całkiem szybko.

Laureatów Złotych Globów nie będę wypisywać – wystarczy wejść na pierwszy lepszy serwis filmowy, choćby filmweb. Autentycznie cieszy mnie nagroda dla Matta Bomera (aktor drugoplanowy w mini serialu albo filmie telewizyjnym za „Odruch serca”). Piękny mężczyzna i gentelmen, którego karierę obserwuję odkąd zobaczyłam go w serialu „White collar”. Nie mniej entuzjastycznie przyjęłam nagrodę dla Maggie Gyllenhaal (aktorka w miniserialu lub filmie telewizyjnym za „The Honourable woman”. Aktorka z wdziękiem przemawiała, a operatorzy nie mogli nie dać zbliżenia na Jake’a patrzącego na zdolną i szczęśliwą siostrę. Cudowne uczucie towarzyszyło mi kiedy wyczytano Eddiego Redmayne’a (najlepszy aktor w filmie dramatycznym za „Teorię wszystkiego”). Z jednej strony chodzi o młodego aktora, którego zapamiętałam z filmu „Dobry agent” (gdzie trochę mnie zastanawiało jak z Angeliny Jolie i Matta Damona mógł powstać taki rudzielec niezbliżony urodą do żadnego z nich), a z drugiej o człowieka znajdującego się w szczęśliwym okresie swego życia (w grudniu się ożenił). Przypadek Eddiego jest niezwykle podnoszący na duchu, a swoim stylem bycia i osobowością sprawia, że chce się go nagradzać i uszczęśliwiać. I Ruth Wilson (najlepsza aktorka w serialu dramatycznym za „The Affair”) znalazła się w gronie zwycięzców. Jej odkrycie zawdzięczam Cumberbatchowi z którym grała (oraz z Davidem Oyelowo) w „Small island”. Ta fantastyczna aktorka zdecydowanie zasługuje na uwagę, a przy tym jest jedną z niewielu potrafiących bardzo głęboko zapaść w pamięć. Przyznaję, że lekko wzruszyłam się podczas przemowy Michaela Keatona (najlepszy aktor w komedii lub musicalu za „Birdman”), którego głos nie utrzymał emocji podczas przemówienia. Ten aktor przywołuje bardzo silne skojarzenia z dzieciństwem, kiedy oglądało się Batmany oraz „Sok z żuka” wedle Tima Burtona. W tym roku Nagroda im. Cecila B. deMille’a trafiła do George’a Clooneya. Aktor i reżyser pięknie się prezentował, prawdopodobnie pięknie mówił. Jednak najbardziej zapamiętałam czułe spojrzenie jego żony Amal.

20150112-GLOBES-slide-Q0BY-jumbo

Najlepszymi filmami ogłoszono „Grand Budapest Hotel” i „Boyhood”, które od miesięcy są na językach krytyków i widzów. Niestety, nie widziałam filmu Wesa Andersona – powzięłam plan zapoznania się jego twórczością, ale zawód i zmęczenie jakie wywołał we mnie „Genialny klan” spaliły mój entuzjazm. Jednak patrząc na reżysera nie sposób było się domyślić, że ten facet z muszką musiał maczać palce w „Grand Budapest Hotel”. Z kolei nagroda dla „Boyhood” zdaje się być ukoronowaniem dwunastoletniego projektu, który z miejsca zasługuje na uwagę. Richard Linklater tym filmem zyskał dodatkowy szacunek – wizja wymagająca dokładności i cierpliwości musi zostać zauważona. Śmieję się, że najbardziej kompetentna byłam w kategorii najlepszy film animowany, bo nie widziałam tylko „Book of life”. Nagroda dla „Jak wytresować smoka 2” był jednym z najprzyjemniejszych momentów gali.

W pewnym momencie przypomniałam sobie rozdanie Złotych Globów z 2011, kiedy to gorąco kibicowałam „The Social Network” i poczułam smutek, bo tej nocy emocje były ledwie ciepłe. Z drugiej strony to są tylko nagrody, gdzie można obejrzeć ulubieńców w jednym miejscu i czasie wraz z towarzyszami życia. Same nominacje są rodzajem wygranej, bo daje widzom mały przewodnik po tym, co się działo w filmowym i telewizyjnym świecie. Widzowie pewnie rzucą się do oglądania „The Affair” i „Transparent”, który wszystkie nominacje przeistoczył w statuetki. To też przypomina, że po erze HBO powoli następuje era Netflixa i Amazona, którzy wraz z jakością wprowadzili rewolucję w dystrybucji. Jaka będzie przyszłość za kilka lat?

W czwartek piękny Chris Pine będzie jednym z prezenterów ogłaszających nominacje do Oscarów. Ile nominacji do Złotych Globów zostanie powielonych na tej najbardziej prestiżowej liście? Jedno jest pewne – najbliższe tygodnie będą moim małym filmowym wyzwaniem.

la-et-golden-globes-2015-eddie-redmayne-quote

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Złote Globy 2015, rozdane. Garść akapitów z perspektywy dalszej i niesłyszalnej.

  1. Od momentu, kiedy zauważyłam Jessicę Chastain na ekranie zaczęłam ją uwielbiać. Przyciąga uwagę nie tylko talentem aktorskim, ale też właśnie wyglądem-dla mnie klasycznie hollywoodzki. Jest po prostu boska, i tak jak mówisz, zawsze wygląda bardzo dobrze, a w tej sukni z GG po prostu zjawiskowo.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s