Simindis kundzuli/Wyspa kukurydzy (2014), reż. Giorgi Ovashvili

145387601Tytuł polski: Wyspa kukurydzy
Tytuł oryginalny: Simindis kundzuli
Reżyseria: Giorgi Ovashvili
Scenariusz: Roelof Jan Minneboo, Giorgi Ovashvili, Nugzar Shataidze
Zdjęcia: Elemer Ragalyi
Muzyka: Iosif Bardanashvili
Obsada: Ilyas Salman, Mariam Buturishvili
Czas trwania: 100 minut
Rok produkcji: 2014
Dystrybutor: Solopan
Ocena: 4.5/6



***

Lata dziewięćdziesiąte nie były takie spokojne, ale do dzisiaj niewiele osób sobie zdaje sprawę, że poza wojną w Jugosławii czy ludobójstwa w Rwandzie rozgrywał się jeszcze jeden konflikt abchasko – gruziński. Od tamtych wydarzeń minęło niewiele ponad 20 lat i to one są głównym tematem twórczości gruzińskiego reżysera Giorgiego Ovashviliego. „Wyspa kukurydzy” są jego drugim filmem pełnometrażowym rozgrywającym się w czasie konfliktu. Poprzednio nakręcony w 2009 roku „Drugi brzeg” skupiał się się na losach Gruzinów wypędzonych z Abchazji. Oba filmy były gruzińskimi kandydatami do Oscara. „Wyspa kukurydzy” zakwalifikowały się do oscarowej dziewiątki najlepszych filmów nieanglojęzycznych. Nie będę ukrywać, że to mój pierwszy kontakt z twórczością reżysera i ku mojemu zaskoczeniu naprawdę udany, choć odstający od moich zwyczajowych wyborów.

***

Każdej wiosny rzeka inguri sprowadza spod Kaukazu żyzne gleby, które formują się małe wysepki. Na jedną z nich przybywa stary Abchaz – smakuje ziemię, oblicza powierzchnię za pomocą kroków i zaznacza białą wstążką. Stawia drewnianą chatkę z dachem krytym słomą, przekopuje poletko, łowi ryby. Nie jest jednak sam – często towarzyszy mu nastoletnia wnuczka, na której twarzy trudno znaleźć choć cień uśmiechu. Trwa wojna. Z oddali słychać odgłosy karabinów, wybuchy. Obok wysepki przepływają łodzie z gruzińskimi i abchaskimi żołnierzami. Inguri jest naturalną granicą między Gruzją, a Abchazją. Decyzja starca, aby posiać kukurydzę blisko strefy działań wojennych wydaje się być bardzo ryzykowna, ale sama wojna rozgrywa się gdzieś w tle. Abchaz prowadzi swoją małą wojenkę z Matką Naturą. Widz obserwuje jego zmagania z jej siłami niemal z góry skazanymi na porażkę, ale determinacja starego człowieka wzbudza respekt. Równie mocno zarysowuje się wątek wnuczki, która wkraczając w wiek dorastania, sama odkrywa swoją seksualność. Na wyspę przybywa ze szmacianą lalką, a opuszcza ją jako inna osoba.

***

WB_SIMINDIS-KUNDZULI_DIE-MAISINSEL_film-still1

Dwoje bohaterów w drodze na ich małą wysepkę. Gdyby nie strzały i patrole
trudno byłoby domyślić się, że gdzieś tam trwa wojna.

***

„Wyspa kukurydzy” jest filmem spowitym milczeniem. Na początku widz czeka aż bohaterowie zabiorą głos i przez pierwsze pół godziny padają raptem cztery zdania. Kiedy w narrację zostaje wplecione trochę więcej dialogów można poczuć się dziwnie, bo słowa zdają się zbędne. Film wprowadza niebywały nastrój kontemplacyjny dzięki łagodnym i spokojnym zdjęciom Elemera Ragalyiego. Kamera towarzyszy bohaterom w ich codzienności ograniczonej głównie do niewielkiej wysepki okrążonej kapryśnymi wodami. Chociaż w filmie tak naprawdę nic się nie dzieje, to paradoksalnie ukazana proza i prostota życia stanowią jego wielki atut. Tak naprawdę „Wyspa kukurydzy” to ciąg metafor – łatwiej lub trudniej odczytywanych.

***

Jednak pewne kwestie potrafią zepsuć odbiór, a jest nim postać dziewczyny. Nawet jeśli jest to postać przefiltrowana przez symbolizm, to nie sposób oprzeć się wrażeniu, że coś tutaj nie gra. Potrafię wyobrazić sobie, że abchaskie nastolatki na początku lat dziewięćdziesiątych były inne niż polskie współcześnie. Jednak widok dziewczęcia na oko czternastoletniego z lalką (symbolem dzieciństwa) wydawał się zbyt naciągany. Chociaż rozumiałam zamysł twórców, to nie byłam w stanie tego detalu zaakceptować. To jednak nic w porównaniu ze sceną opuszczenia wyspy – totalnie niezrozumiały brak reakcji dziewczyny zbił mnie z tropu.

***

safe_image

Mariam Buturishvili nie miała łatwej i komfortowej roli. Szkoda, że
na sam koniec jej postać straciła na wiarygodności.

***

Mimo drobnych zgrzytów, film Ovashviliego nie opuszcza mojej głowy. Pozorna nuda opowiedziana za pomocą bardzo dobrych ujęć, okraszona stonowaną muzyką i skupiona wokół dwójki wyciszonych postaci, zaowocowała jednym z ciekawszych doświadczeń filmowych. Reżyser podkreśla w nim sposób patrzenia zwykłych ludzi na wojnę – jest ona czymś obcym, dalekim i nie tak ważnym jak codzienna walka o przetrwanie.

***

solopan

Film obejrzałam przedpremierowo dzięki uprzejmości
dystrybutora.

Film w kinach od 30 stycznia 2015 roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s