Klify, Kornwalia i klata, czyli po finale pierwszego sezonu „Poldarka”.

Nie ukrywam, że obecność bardzo lubianego aktora czy aktorki bardzo pomaga w doborze filmów czy seansów. Gdyby nie Aidan Turner, którego gwiazda zdecydowanie mocniej zajaśniała dzięki roli Kiliego w „Hobbicie”, najprawdopodobniej niespecjalnie zainteresowałabym się nowym serialem BBC. Najwyraźniej twórcy byli tego aż nadto świadomi skoro zdecydowali się nie tylko na intensywne wydobywanie jego talentu, ale też polerowali lub malowniczo brudzili i zakrapiali potem jego doczesną powłokę. Bardzo żywo reagowałam na kolejne zapowiedzi serialu, które prezentowały irlandzkiego aktora od jak najpiękniejszej wizualnie strony. W końcu brakowało mi postaci nieco na miarę pana Darcy’ego wyłaniającego się z wody. Jednak po trzech odcinkach to co miało być dziką przyjemnością, przeobraziło się obowiązek spełniany już nieco na siłę. Tylko wizja natknięcia się na spoilery zmusiła mnie do w miarę szybkiego nadrobienia zaległości w postaci pięciu odcinków.

***

Powieści Winstona Grahama, zmarłego w 2003 roku, z cyklu „Poldark” są w Polsce nieznane i chyba nie zostały przełożone na język polski. Pierwszy tom cyklu został wydany w 1945 roku, dwunasty i zarazem ostatni nie tak dawno, bo w 2003 roku. Fabuła została rozpisana na lata 1783 – 1820, co daje dzieje rodziny Poldarków na przestrzeni 37 lat.  Sam serial może być rozpisany na pięć sezonów, co zdradził odtwórca głównej roli. Na razie wiadomo, że powstanie drugi, co ogłoszono 8 kwietnia – miesiąc po wyświetleniu pierwszego odcinka. Jak nie mogłam doczekać się pierwszego odcinka, tak informację o gwarantowanej drugiej transzy odcinków przyjęłam bez większych emocji. Nie zrozumcie mnie źle – „Poldark” ma wiele zalet, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to co powinno być dodatkiem stanowi główną siłę serialu.

***

Poldark

To zdjęcie jest poniekąd wizytówką sztabu promocyjnego serialu i jednocześnie podpowiedzią odnośnie kierunku estetycznego. Dla niektórych to „Zaczarowany ołówek”, dla innych DIY – sam namaluj swojego Aidana. Bo nie ma co się oszukiwać – więcej tu Aidana niż Rossa. Bonus: Tweet BBC One.
***

Nad historią Rossa Poldarka unoszą się duchy pozytywizmu, pracy u podstaw i sprawiedliwości społecznej. Ten aspekt nie jest taki rażący, szczególnie, że akcja zaczyna się pod koniec XVIII wieku, gdyby nie fakt, że bohater jest zubożałym szlachcicem. Jego bohater po wieloletniej nieobecności, kiedy już wszyscy postawili na nim krzyżyk, właściwie nie ma do czego wracać. Doświadczenie wyniesione z wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych wyraźnie go odmieniło, co widzimy głównie przez pryzmat rodziny i przyjaciół bohatera. Poza zrujnowanym majątkiem i grobem ojca zastał swoją ukochaną zaręczoną z jego kuzynem. Czyż nie zostaje nic innego jak usiąść i się załamać? Ale Ross kierowany dumą, ambicją i poczuciem odpowiedzialności weźmie się w garść i zacznie wszystko od nowa – wyremontuje dom (czemu towarzyszą sceny spoconego Aidana w wersji topless), uruchomi wydobycie rudy miedzi w jednej z kopalni, pogodzi się ze stratą Elizabeth i znajdzie sobie żonę. Ot, taki miły i pokrzepiający obrazek. Aby nie było zbyt miło, los będzie podrzucał pod nogi Rossa kolejne kłody pod nogi. Jedną z nich jest bank Warlegganów, najsilniej reprezentowany przez George’a Warleggana. Żeby nie było zbyt słodko, zatem dodajmy piętrzącą się masę problemów co by nie było nudno.

***

Po trzecim odcinku zastanawiałam się jaki mam problem z tym serialem. Skoro mogę oglądać taką radosną twórczość jaką są „Muszkieterowie” to co jest nie do końca tak z „Poldarkiem”? Mimo piękna strony wizualnej na wielu poziomach, serial wydaje się być zbędny. Prawie od początku byłam zdystansowana do historii miejscami oddająca hołd estetyce wizualnej i dźwiękowej, ale w głowie miałam wrażenie, że oglądam pewien typ fabuły, ale nie wciągającą i angażującą opowieść. Aidan Turner jako Ross Poldark jest obłędnie przystojny, ale nie do końca potrafię oddzielić Aidana od granej przez niego postaci. To świadczy o tym jak za wiele postawiono na walory estetyczne, nie równoważąc tego grą aktorską, budową psychologiczną postaci. Owszem, mam skłonności do płytkich zachwytów, co w dużej mierze jest raczej emanacją poczucia humoru niż autentycznego wylewu uczuć. Jednak ten aspekt mnie bawi, póki jest bonusem, najlepiej niezamierzonym, aniżeli jednym z głównych filarów. Wychodzi na to, że Turner jako główna postać mnie nie przekonał. A szkoda, bo w dotychczasowych produkcjach nie miałam z tym najmniejszego problemu.

***

203655

Ach ta pierwsza wielka miłość. Z początku nie lubiłam Elizabeth na równi z odtwarzającą tę postać aktorką, ale z czasem to się zmieniło. Postać ewoluowała, dawne uczucie wprawdzie się tli, ale z każdym odcinkiem wciska się coraz głębiej w kąt. 

***

Podoba  mi się obsada. Niektórzy musieli poczekać na moją sympatię, inni otrzymali ją na samym starcie. To chyba jeden z najbardziej udanych castingów jakie widziałam – aktorzy zdają się idealnie wchodzić w swoje role zarówno warsztatowo jak i wyglądem. Moim małym odkryciem jest niewątpliwie Eleanor Tomlinson. Przeglądając jej filmografię natrafiłam na garść obejrzanych i planowanych tytułów. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z 22 letnią aktorką, to jej dorobek można uznać za solidny. To nie sztuka zyskać sympatię grając postać pokroju Demelzy, która jest kolejną wersją Kopciuszka. Tomlinson włożyła w tę postać naturalność, dziewczęcość i zadziorność, a z czasem szlachetność i mądrość. Z teoretycznie banalnej postaci wyciągnęła bardzo dużo i dlatego obok Verity jest moją ulubioną postacią. Nie przez motyw Kopciuszka, ale ogromny wkład brytyjskiej aktorki. Wspomniana Verity Poldark, grana przez Ruby Bentall stanowi przypomnienie losu kobiet zależnych od decyzji ojców, mężów czy braci. Nietrudno było współczuć tej postaci, nie sposób było nie kibicować kiedy podjęła ryzyko by po prostu być szczęśliwa, a nie spychać szczęście w ciemny kąt by priorytetem uczynić obowiązek względem rodziny. Właściwie to wątki kobiet, które z racji czasów im współczesnych były uzależnione od mężczyzn, wydają się być najciekawsze i najlepiej napisane. Wystarczy spojrzeć na wątek Elizabeth (Heida Reed), która na początku jest postacią trudną do zaakceptowania, a z czasem staje się zupełnie inna, dojrzalsza. To pokazuje, jak w tamtym okresie wyglądało wychowanie i dopiero solidna lekcja życia wydobywa z nas najlepsze i najgorsze cechy. Z początku nie lubiłam Elizabeth, a pod koniec miałam dla niej wiele szacunku.

***

11064758_1577141675879316_301547251868327478_n

Demelza, nowa odsłona Kopciuszka. Postać, która nie pasuje do żadnego świata, stoi pomiędzy starając się sprostać wymogom rzeczywistości. Trochę zaskakuje jak szybko zdobywa pewne umiejętności, ale to wynika raczej z braku poczucia upływu czasu.

***

W „Poldarku” mężczyźni są po prostu… mężczyznami. Doskonałymi reprezentantami swoich czasów oraz różnych typów charakterologicznych. Ross jest takim pionierem myśli socjalistycznej – dba nie tylko o swój interes, ale o los podległych mu ludzi. Ot, taki przykład dobrego gospodarza. Ciemny Poldark jest obdarzony cechami niezbędnymi dla prowadzenia interesu – przekonujący, obrotny i skłonny podjąć ryzyko. Nie jest pozbawiony wad, a coraz bardziej obciążone sumienie prowadzi ku ścieżkom autodestrukcyjnym. Jednak nie sposób w pewnym stopniu podziwiać Rossa za determinację. Aby nie było idyllicznie, pojawia się nemezis w osobie obrotnego i bezwzględnego bankiera – George’a Warleggana granego przez Jacka Farthinga. Od początku wzbudza silne zainteresowanie, bo mimo wiadomych intencji pozostaje postacią nie do końca odgadnioną, jakby natykając się na wątpliwości szukał równowagi. To nie jest rasowy czarny charakter, ale podskórnie czuje się, że lepiej z nim nie zadzierać. Ross z nim zadarł, a to zapewniło doskonały materiał na drugi sezon. Między Warlegganem a Rossem odbija się Francis Poldark (Kyle Soller), kuzyn głównego bohatera i zaraz emanacja słabości charakteru oraz niezaradności. W pewien sposób było mi go żal, bo nie ma nic gorszego jak być zmuszonym robić coś do czego nie jest się absolutnie stworzonym. Jednak to uczucie błyskawicznie znikało, kiedy jego nieodpowiedzialność i głupota zaczęła zbierać zbyt duże żniwo. Różnice między nim a Rossem pojawiają się chyba na każdym poziomie – normalnie ogień i woda, kontrast zaiste przesadzony i zabawny. Na uwagę zasługuje obecność Robina Ellisa w epizodycznej roli. Otóż serial z tego roku nie jest pierwszą adaptacją powieści Grahama. Już w 1975 roku powstał serial, który w owym czasie cieszył się niemałą popularnością. Wspomniany Ellis grał w nim Rossa Poldarka. Nie ukrywam, że lubię takie ciekawostki obsadowe, one niejednokrotnie roztapiają mi serce. Wystarczy wspomnieć o podobnym przypadku we „Flashu” – tam pojawia się przynajmniej trójka aktorów z obsady z początku lat dziewięćdziesiątych.

***

9

Biedna, kochana Verity. Takich postaci jak ona przewinęło się bardzo dużo. Zazwyczaj pogodzone ze swoim losem, spełniające wolę krewnych, stojące na uboczu.

***

Nie bez powodu mówi się o „Poldarku” jako o serialu pięknym wizualnie. Na pierwszym planie jest oczywiście Kornwalia – jej niesamowite, majestatyczne i romantyczne widoki. Nie czynię z tego zarzutu, bo nawet jeśli ilość sekwencji krajobrazowych jest zauważalnie spora to nie prowadzą serialu na ścieżki dłużyzny. Owszem, czasem ma się ochotę pośmiać przy kolejnej scenie z Rossem na koniu czy wpatrującego się zamyślonym spojrzeniem w ocean. Jednak poziom realizacyjny jest naprawdę wysoki, a Kornwalia zyskała niemałą reklamę. Teraz widzom marzy się nie tylko zielona Szkocja, ale nadmorskie klify Kornwalii. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. Samo odwzorowanie epoki pod kątem scenograficznym i kostiumowym wydaje się nie być oszukane. Patrząc na Demelzę noszącą niemal codziennie musztardową sukienkę przywołane zostały wspomnienia z przeglądania starych zdjęć rodzinnych. Tam widziałam jedną sukienkę w paski, którą nosiły moja babka i prababka – a to było jeszcze przed II wojną światową. Ten jeden detal potrafi wystarczająco oddać ułamek rzeczywistości.

***

„Poldark” właściwie nie miał prawa mi się nie spodobać, bo w gruncie rzeczy lubię czasem zobaczyć coś tego typu. Tym bardziej zaskakujący jest mój odbiór, który nie mógł wyjść poza chłodny dystans. Możliwe, że z wiekiem staję się bardziej wymagająca (to chyba można wykluczyć) lub po prostu zgorzkniała i sceptyczna. To, co na mnie działało jeszcze 10 lat temu, dzisiaj może uruchomić brwi irytacji lub uśmiech kpiarza. Fabuła pierwszego sezonu została rozbita na dobre kilka lat, których upływ rzadko widać w zachowaniach bohaterów i ich wzajemnych relacjach. Z jakiś powodów nie zamierzam porzucać tej produkcji – na pewnym poziomie potrafi wciągnąć, ale nie będzie to gorączkowo wyczekiwana produkcja.

***

8101200-high-

Mimo wielu wad, lubię tę postać. Kyle Soller doskonale odegrał różne stany emocjonalne bohatera. W tym przypadku nie musiałam się zastanawiać co jemu chodzi po głowie – on miał to wypisane na twarzy i potwierdzone spojrzeniem. 

***

PS. Chcę Was przeprosić za absencję. Z jednej strony dopadło mnie tzw. życie, które zupełnie rozregulowało moją dotychczasową aktywność. Z drugiej dostałam ostrej blokady twórczej – mam wiele zaczętych wpisów, których nie jestem w stanie dokończyć. A miałam takie ładne plany, które zawierały dużo wpisów w miesiącu. Spodziewajcie się zmiany formatu, charakteru i jakości wpisów – z góry przepraszam za wodolejstwo czy banał, ale coś muszę zrobić dla odblokowania. Jeden wpis powstanie od nowa, a inny już kiełkuje w doniczce z pomysłami. Enjoy i do przodu.

Reklamy

10 uwag do wpisu “Klify, Kornwalia i klata, czyli po finale pierwszego sezonu „Poldarka”.

  1. Oj tam , oj tam. Za bardzo się skupilaś właśnie na walorach fizycznych Aidana. Tak bardzo, że nie zauważyłaś Poldarka. A dla mnie jako Ross jest świetny. Lepszy niż Kili i ten cały pożal się Boże wątek miłosny z Tauriel naciagany na siłę, żeby Hobbit był trzyczęściowy, co było niewypałem. Z niecierpliwością natomiast czekam na drugi sezon „Poldarka”.

    Polubienie

    1. Nie skupiałabym się na walorach fizycznych, gdyby nie uczyniono z niego jednym z głównych atutów serialu, a to mnie na dłuższą metę drażni. Tak bywa, kiedy jeden drobiazg tak kłuje w oczy, że przesłania inne i ciekawsze rzeczy.

      Hobbita się lubi lub nie. Jako adaptacja jest przesadą, ale jako fanfik jak najbardziej wpasowuje się w określone ramy. Lubię wątek Kiliego i Tauriel, bo uważam tę parę za niebywale uroczą i charakterologicznie dopasowaną. Rozumiem, że nie każdy jest w stanie podzielać takie zdanie.

      Polubienie

      1. Cóż. Ja miałam tego pecha że najpierw przeczytałam książkę. .. Mówię o hobbicie. Wolałabym zobaczyć ekranizację taką, na jaką czekałam 20 lat. Tak jak to się stało w przypadku WP. Poldarka nie czytałam, aczkolwiek doszły mnie słuchy, że będzie polskie wydanie. Chętnie przeczytam. A wracając do Aidana, to drugi sezon ma być jeszcze bardziej „rozbierany”. Może wtedy nawet przyznam Ci rację? Bo w pierwszym nie zaburzyło mi to odbioru innych wątków. Pozdrawiam.

        Polubienie

      2. Też czytałam „Hobbita” przed filmami. Kiedy ogłoszono, że z tej cieniutkiej książeczki powstanie trzyczęściowa epopeja miałam zasadniczo dwa wyjścia – obrazić się jako purystka lub przyjąć całość z dobrodziejstwem inwentarza. Wybrałam to drugie traktując filmy jako najdroższy fanfik jaki powstał. 😉

        Bardziej rozbierany? To pewnie, że się zobaczy – ciekawe jak fabuła to przeżyje. ^^

        Pierwszy tom „Poldarka” i na dodatek z serialową okładką ma się pojawić w połowie miesiąca. W empiku od 17 lutego. Nawet nie wiem czy ostatecznie chciałabym przeczytać.

        Polubienie

    1. W tej chwili nie wiadomo nawet kiedy będzie w Wielkiej Brytanii. Mówi się, że na drugi sezon trzeba czekać do jesieni. To dość często spotykane zjawisko w przypadku angielskich seriali. Wystarczy wspomnieć o „Sherlocku”, gdzie ostatni sezon był na początku 2014 roku – fani serialu mają bardzo dobrze wyćwiczoną cierpliwość. W tym roku mamy obsuwę z „Muszkieterami”.

      Stąd nie wiadomo, kiedy pojawi się w Polsce.

      Polubienie

  2. Lubię atmosferę tego serialu, przydymione okna, miękkie światło, piękno w ludziach. Obcowanie z naturą. Barwy, szumy, blaski. Przyciąga mnie podobnie, jak „Duma i uprzedzenie”, jakkolwiek tam ładunki emocji były większe. Miękkość materiałów, kroje strojów, wdzięk kobiecości, stanowczość męskości. Czas, którego upływu rzeczywiście nie widać, który nie pędzi. Dobrze oddano trud codziennego życia i walki o chleb. Ross wie, co robi. Demelza wie, co ma robić. Widzimy wdzięk osobowy aktorki, ma go w wywiadach. Nie mają pretensji do miejsc, w których są, potrafią je zmieniać, są bezpretensjonalni. Jakby przeniknięci rzeczywistością dogłębnie, a jednak przekonani o czymś więcej. Stają w obronie bezbronnych, nawzajem pociągają się wyżej. Ładne. Zwraca uwagę praca aktorów nad postaciami i w większości bardzo trafiony ich dobór. Zastanawiam się, czy oryginał jest napisany współczesnym angielskim, w obrazie sporo jest pięknych ripost i żywych wymian zdań. Dalekie echa sceny z P&P zakończonej deszczowym „Forgive me, madam, for taking so much of your time”.

    Polubienie

    1. Twój komentarz pasuje do serialu i to bardzo. Szczególnie w warstwie będącej bardziej tłem albo bazą. Serial powstał na bazie książki wydanej w 1945, której nie miałam okazji przeczytać. Jednak jestem przekonana, że autor dostosował styl i budowę postaci oraz ich współczesność możliwie wiernie. Zresztą, książka jest już u nas wydana, a w maju planowany jest kolejny tom. Z tego co się zorientowałam, to postać Rossa została w serialu złagodzona – stąd dostaliśmy nową wersję chmurnego i szorstkiego pana Darcy’ego.

      Jeśli masz ochotę na więcej Aidana Turnera w kostiumowym wydaniu to BBC wypuściło trzyodcinkowe „I nie było już nikogo” Agaty Christie. Rzecz naprawdę warta uwagi.

      Polubienie

      1. Aidan w tej roli i w tym kontekście mi bardzo pasuje, ale nawiązując do komentarzy o przesycie, nie uważam, że nieproporcjonalnie wizualnie osnuto film na Jego postaci, czuję równowagę. Pozdro.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s