Dałam ciała i nie zamierzam się z tym kryć. Moja sympatia do tego mocno niedoskonałego serialu zaowocowała przegapieniem premierowego odcinka trzeciego i zarazem ostatniego sezonu. Tak moi drodzy – przed nami ostatnia porcja dziesięciu odcinków mocno oryginalnych (szczególnie względem pierwowzoru literackiego) przygód muszkieterów. Skąd to przeoczenie, które zaowocowało bardzo spóźnionym seansem? To jest trudne do wytłumaczenia, bo mimo w miarę regularnego poszukiwania informacji nie natrafiłam na konkretną datę, ale prognozę wyznaczającą koniec maja. Nic to, mleko się rozlało, a serial sam się nie obejrzy. Kiedy usłyszałam pierwsze dźwięki z czołówki poczułam się jak w domu. Uwielbiam to uczucie.

Dla informacji trzeci sezon wystartował 10 kwietnia, a mój seans miał miejsce 17 maja – niezła obsuwa. To ma jeden plus – oczekiwanie na kolejne odcinki uległo małemu zanikowi. Jednak moim zamiarem jest spokojne podejście do dawkowania sobie serialu z dwóch powodów. Pierwszym jest świadomość, że to właściwie koniec i stawiam na delektowanie się niż łapczywością. Drugim jest moja pamięć, a raczej jej wątłość – aby pisać o jednym odcinki nie mogę oglądać następnego. Od finału drugiego sezonu minął prawie rok i zdaję sobie sprawę, że niewiele osób o nim pamięta i na niego czeka. Zazwyczaj „Muszkieterowie” startowali w styczniu, ale wraz z zakończeniem drugiego sezonu wycofał się twórca i showrunner – Adrian Hodges. Na jego miejsce wskoczyli Simon Allen i Simon Ashford. Nowe umysły, wizja stworzenia ostatniego sezonu, mogą być szansą dla produkcji. Jednak „Muszkieterów” próżno szukać na kanałach BBC. Serial jest emitowany przez Showcase Canada oraz dostępny na Netflixie w Ameryce Łacińskiej oraz na amerykańskim Hulu. Nie dotarłam do informacji wyjaśniającej ten stan rzeczy. To w sumie nie jest zaskakujące skoro przegapiłam omawiany odcinek, bo wreszcie przejdę do jego prezentacji. Na szczęście nie widzę tu pola zabawy w małego proroka.

musk301_00982

Trudno o bardziej rozczulający widok niż mnich Aramis otoczony czeredą rezolutnych dzieci. Wstąpił do klasztoru ze zrozumiałych pobudek, ale na koniec sam przyznaje, że posłuszeństwo jest dla niego największym wyzwaniem.

Kiedy kończył się drugi sezon, ogłoszono wybuch wojny francusko hiszpańskiej. Nasi bohaterowie oczywiście wezmą w niej czynny udział w imię obrony ukochanej Francji rządzonej przez nieukochanego króla Ludwika XIII. Zaglądając do podręczników mowa o konflikcie trwającym od 1635 do 1659, ale scenarzyści ulokowali początek sezonu cztery lata od jego ogłoszenia. Nasi bohaterowie powinni być o te cztery lata starsi, a przynajmniej mądrzejsi. Biorąc pod uwagę teatralne zejście imć Rocheforta, dostaliśmy nową dostawę czarnych charakterów. W tym sezonie knuć i spiskować będą markiz de Feron (Rupert Everett) oraz Lucien Grimaud (Matthew McNulty). Powitajmy ich oklaskami na stojąco.

Odcinek przenosi nas na pole walki, gdzie szable Francuzów próbują zmierzyć się z armatami Hiszpanów. Armia francuska wygląda na niedoposażoną, że aż trzeba zacząć przypuszczać element korupcyjny. Kolejne sceny to potwierdzają, ale ujawniają też ich specyficzną naturę. Malowniczo wybrudzony Atos próbuje przemówić czystemu generałowi do rozsądku, bowiem kolejna akcja skończy się rzezią Francuzów, ale cóż – musiał wrócić do dziury, gdzie czekali na niego równie atrakcyjnie umorusani Portos z d’Artagnanem. Aż chciało się zapytać – gdzie Aramis? A nasz Aramis, który wybrał życie duchowne, spędza życie w klasztorze opiekując się sierotami. W pakiecie dostajemy rozczulające widoczki Aramisa otoczonego dziećmi. Nie sposób nie pomyśleć, że to dla niego pewnego rodzaju namiastka małego delfina. Nawet bez takich myśli, obraz Aramisa i jego podejście do dzieci są chyba najlepszą rzeczą w tym odcinku. Jeden z jego podopiecznych, nastoletni Luc, jest mocno zafascynowany muszkieterami znanych z opowieści mnicha. Nietrudno było domyślić się, że dzieci dowiedzą się, że te historie opowiadał im sam Aramis. Niemal oczywiste było, że drogi dawnych kompanów niebawem się skrzyżują.

musk301_00539

Rozdziobią nas kruki, wrony. Tę tajemniczą postać dostrzegł w tym miejscu Atos, co zapewne skończy się ostatecznym pojedynkiem w finale. Trzymam kciuki, by ta postać stała się wartością dodatnią „Muszkieterów”.

Może przyjrzyjmy się nowym nabytkom. Paryż jest rządzony przez markiza de Ferona, który nasyła Czerwoną Gwardię na muszkieterów i generalnie ma prawo w głębokim poważaniu. Czuje się przy tym bezkarny, a postawa Ludwika XIII mu to ułatwia. Widać, że dopadła go pewna dolegliwość, która wymusza na nim łykanie jakiegoś tajemniczego specyfiku. Zapowiada się na tyle ciekawa postać, bo nie udaje aniołka i tym samym łatwo posądzić go o niecne zamiary, a ich nie brakuje. Kiedy de Feron wykłada kawę na ławę (poza oczywiście samym spiskowaniem), aura tajemniczości spowija niejakiego Grimauda. To jeden z tych typów skrywających część twarzy w cieniu kaptura, posyłających zimne spojrzenie i spacerujących na polu bitwy usianych trupami żołnierzy. Mowa o człowieku bezwzględnym, ale też wprawnym manipulatorze. To drugie wychodzi pod koniec odcinka, ponieważ jest człowiekiem, który ma coś czego potrzebuje de Feron. Wystarczy tylko odciąć go od towaru i tym samym zaznaczyć wpływy. Jednak nie znamy jeszcze natury relacji między markizem i Grimaudem, ale wydaje się, że konflikt między nimi jest nieunikniony. Wprawdzie Rochefort też się dobrze zapowiadał, ale wydaje się, że w tym przypadku wykreślono element obsesji i szaleństwa. Chyba.

Jak doszło do spotkania Aramisa z kolegami? Tutaj zaznacza się główny wątek odcinka, gdzie Grimaud szantażuje generała i przejmuje dostawę prochu dla armii francuskiej. A co miałby zrobić z takim zapasem jak nie sprzedać go Hiszpanom? Trzeba tylko znaleźć miejsce na przechowanie – pobliski klasztor wręcz się wydaje stworzony dla takich celów. Szkoda, że opat tego nie rozumiał. Atos, Portos i d’Artagnan ruszyli śladem za krwawiącym generałem. Kiedy Aramis krył dzieci i organizował ucieczkę, muszkieterowie szukali. Dochodzi do spotkania po latach. Znów mamy przypomnienie, że Aramisa i Portosa łączyła szczególna zażyłość – reakcja tego drugiego mówi sama za siebie. Decyzja przyjaciela była dla niego ciosem i po czterech latach nie krył rozczarowania i urazy. Zanim bohaterowie przejdą do akcji wyprowadzenia dzieci i zakonników za klasztor, znajdą trochę czasu na powspominanie starych, dobrych czasów. Jeśli jakieś sceny mogę nazwać najsympatyczniejszymi to te między Atosem i Aramisem. Tylko między nimi mogło paść pytanie: „Jak znosisz chóry kościelne?”. Sama akcja ucieczki połączona  z przechwyceniem partii materiałów wybuchowym wyszła dość standardowo. Grimaud odpuścił, ale pewnie dobrze zapamiętał, a bohaterowie mogli odtrąbić zwycięstwo. Aramis z Portosem znów leżeli obok siebie śmiejąc się w najlepsze. Ot, taki mały happy end.

musk301_00782

Konstancja, matka wszystkich muszkieterątek. Bohaterka nie pasuje do swoich czasów, urodziła się stanowczo za wcześnie. Na szczęście przy d’Artagnanie może rozwinąć skrzydła, nawet jeśli jest to zadzieranie z dowódcą Czerwonej Gwardii. 

A na dworze królewskim nie dzieje się dobrze. Minister Treville jest mocno zaangażowany w pracę na rzecz Francji, pozostaje bezsilny wobec postawy de Ferona. Jednak czarę goryczy przelał Ludwik XIII, który skupia całą swoją uwagę na delfinie, który nie wygląda na pięciolatka (tak mniej więcej szacuję jego wiek) i jednocześnie znów odnalazł w sobie dziecko. Nie uczestniczy w spotkaniach rady, nie interesuje się losem państwa – co jest szczególnie naganne w sytuacji wojny. Z drugiej strony trudno po nim oczekiwać sprostania roli dobrego władcy,  w poprzednich sezonach poznaliśmy tę postać w różnych sytuacjach, w tym skrajnych. Może jego uwielbienie dla syna miało swój urok, ale zabija go nie tylko nieodpowiedzialność, ale ponowne zdziecinnienie władcy. Jak tu nie współczuć królowej Annie, która może liczyć na wsparcie i zrozumienie chyba tylko od Treville’a?

Najsłabiej wypadł wątek konfliktu między Czerwoną Gwardią, a muszkieterami. Biorąc pod uwagę, że dowódca zrobił sobie z muszkieterowych kadetów chłopców do bicia, a de Feron go wręcz do tego zachęca, Treville musiał jakoś zareagować. Wyręcza go w tym Konstancja, która wybrała dziecinny, mało wyszukany, ale spełniający swoją rolę sposób. W ogóle fakt, że kobieta zarządza garnizonową kantyną spotyka się z krytyką. Z jednej strony nieco utarto nosa czerwonym, a z drugiej rozpoczęła się kolejna runda konfliktu między jednostkami. Przyznaję, że mogliby z tego zrezygnować i wymyślić dla Konstancji coś ciekawszego. Wiem, że to dopiero pierwszy odcinek, ale jakoś nie umiem ukryć rozczarowania.

musk301_00662

Schorowany, bogaty i zdegenerowany de Feron. Jako burmistrz Paryża jest do niczego, ale jednocześnie nie sposób go usunąć ze stanowiska. Nie kryje się ze swoją postawą, co czyni ten wątek dość obiecujący. 

Właściwie wszystko wraca do normy. Aramis zrzuca habit, podnosi miecz i wraz z muszkieterami wraca do Paryża. Wojna się jeszcze nie skończyła, ale nieprędko wrócą (o ile) na front. Przez te lata trochę się zmieniło i de Feron rządzący stolicą nie omieszkał im klarownie przedstawić sytuacji. Będzie się działo.

Jak na otwarcie sezonu obyło się bez silnych zachwytów i większych emocji. Najważniejsze, że odcinek nie zawierał idiotyzmów skłaniających do facepalmów, a jego oglądaniu nie towarzyszyło uczucie wstydu. Główny wątek wprowadzający Grimauda został podporządkowany spotkaniu po latach naszych bohaterów, co nie wyszło mu na dobre. Stąd trudno określić stosunek do postaci – zostaliśmy ze zbyt wielką niewiadomą, ale za to z widocznym potencjałem. Nie brakuje wybuchów – jak nie kule armatnie to wysadzanie prochowni.

Najważniejsze, że nie mogłam napatrzeć się na bohaterów, a przy dźwiękach czołówki zalała mnie fontanna ciepłych uczuć. Dobrze jest powrócić do tego niedoskonałego serialu, nawet ze świadomością, że teraz pozostało tylko 9 odcinków.

musk301_01910

Tak wygląda pięcioletni delfin. Trudno doszukać się w nim rysów biologicznego ojca. Może gdyby dorysować brodę i wąsy? 😉

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s