Bez glorii i chwały. O „Dunkierce” Christophera Nolana.

Kariera Christophera Nolana jest jedną z najszybszych i najtrwalszych w ostatnich latach. Zaczął od autorskiego kina, by po trylogii o Batmanie móc realizować własne pomysły bez permanentnej troski o budżet. Pewnie dało się zauważyć, że jest traktowany trochę z nabożną czcią (co bywa irytujące). Co się dziwić, skoro robi dobre lub przynajmniej ciekawe filmy. Niemal zawsze tworzy lub współtworzy scenariusze do swoich filmów i może to jest jeden z kluczy jego sukcesu – jest skoncentrowany na każdym aspekcie powstawania filmu. Nolana cenię, ale nie uwielbiam. Imponuje mi różnorodnością tematyki i gatunków. Po „Interstellar”,  dramacie science – fiction skierował swoją uwagę na film wojenny i powstała „Dunkierka”.

Operacja Dynamo pojawiała się w kinie, ale nie z takim rozmachem jak w tym roku. Pierwszym filmem była „Dunkierka” wyreżyserowana przez Leslie Normana w 1958 roku. Francuzi podjęli temat osiem lat później w „Weekendzie w Zuydcoote” z Jeanem – Paulem Belmondo w obsadzie. Można znaleźć jeszcze film dokumentalizowany z 2004 roku oraz kilka scen z „Pokuty” Joego Wrighta. Trudno ukryć zdziwienie, ale jednocześnie można przyjąć trochę argumentów na ten stan rzeczy. Wprawdzie dla nas Operacja Dynamo jest jednym z wielu epizodów II wojny światowej (mieliśmy swoje piekło), ale dla Brytyjczyków pozostaje wydarzeniem bardzo ważnym. Ilość operacji wojennych proszących się o sfilmowanie jest ogromna, ale ewakuacja Dunkierki jest wydarzeniem niestandardowym i tym samym stwarzającym filmowcom wiele wyzwań. Czyżby brzmiało jak materiał stworzony dla Nolana? Warto wspomnieć, że w tym roku można było zobaczyć w kinach jeszcze jeden film opierający się o to samo wydarzenie, ale z zupełnie innej perspektywy. Chodzi o „Zwyczajną dziewczynę” z Gemmą Arterton i Samem Claflinem. Tutaj fabuła skupia się wokół pracy nad filmem o Dunkierce, który miał podtrzymać na duchu brytyjskie społeczeństwo. Myślę, że obejrzenie go po „Dunkierce” Nolana jest najlepszym rozwiązaniem.

dunkirk-6

Wielkie operacje wojskowe zasługują na doskonałych przywódców. 

W fazie przedprodukcji zazwyczaj miałam jeden wyraźny kanał wiadomości – zapaleni kinomani z zapałem śledzący doniesienia na temat interesujących ich projektów. W pewnym momencie pojawił się inny, ale o tym  za chwilę. Do „Dunkierki” zaangażowano dwie grupy aktorów: znani i cenieni oraz młode świeże twarze. Kiedy brać filmowa z radością skandowała takie nazwiska jak Kenneth Branagh, Tom Hardy, Cillian Murphy czy Mark Rylance; przyglądała się z uwagą tym jeszcze nieznanym: Fionn Whitehead, Aneurin Barnard czy Tom Glynn – Carney. W pewnym momencie spadła bomba – w filmie ma zagrać Harry Styles, członek One Direction z pokaźnym zapleczem fanek. Kto w miarę ogarnia fanpage bloga ten natknął się na mój wyraz sympatii dla piosenkarza. Byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy, bo wiedziałam, że ma potencjał aktorski. I tak otworzył się drugi kanał informacji oferujący głównie zdjęcia Stylesa na planie filmowym. O samej fabule nie było wiadomo praktycznie nic, albo doniesienia okazały się bardzo mylące. Z drugiej strony to nie było ważne, bo tu się idzie przede wszystkim na film Nolana z naręczem brytyjskich aktorów. Nawet fatalne plakaty i dość rozczarowująca (a może właściwie nieobecna) kampania reklamowa tego nie zmieniły.

U podstaw scenariusza stoi żonglerka trzema liniami czasowymi i trzema perspektywami: z plaży, morza i powietrza. W każdym z nich  czas upływa inaczej, ale wszystkie stykają się w finale. Każdy segment ma swojego bohatera. Na plaży obserwujemy Tommy’ego (Fionn Whitehead), próbującego wydostać się z Francji. Na wodzie widzimy pana Dawsona (Mark Rylance), który wyrusza swoim kutrem w stronę Dunkierki. W powietrzu piloci myśliwców z Farrierem (Tom Hardy) na czele osłaniają operację ewakuacjyjną przed atakami Niemców. Ta konstrukcja fabularna, choć trochę karkołomna, zdecydowanie zdała egzamin. Gdyby wybrać tylko jeden z wątków, dostalibyśmy coś nudnego albo sztampowego. Żonglowanie czasem trzyma widza w skupieniu, nawet jeśli ma już naprawdę dość. „Dunkierka” dzieje się w czasie wojny, ale sama zawierucha wojenna zostaje poza kadrem. Owszem, plaża i statki są ostrzeliwane z powietrza i wody, ale wróg pozostaje niewidoczny. Film skupia się na samej ewakuacji, która mogła być jedną z największych porażek w historii Wielkiej Brytanii. Sceny na plaży przypomniały mi „Jarhead: Żołnierz piechoty morskiej” Sama Mendesa z 2005 roku. Uczestnictwo w wojnie było jednym wielkim czekaniem. Podobnie wyglądała kwestia ewakuacji, żołnierze tkwią na plaży i nie mają szerokiego pola do manewru. Czasem chowają się przed ostrzałem z nieba, z tyłu zbliżają się Niemcy, a przed nimi głęboka woda.

mark-rylance-in-dunkirk-2017.jpg

Mark Rylance nawet z tak jednoznacznie pozytywnej postaci wydobędzie rzadko spotykaną paletę barw. 

Estetyka filmu jest bardzo surowa i tym samym realistyczna. Nolan nakręcił film niemal bez wspomagania efektami komputerowymi. Jeśli widzicie samolot wpadający do wody, to naprawdę go widzicie. Takie  zabiegi z pewnością nadają obrazom większej autentyczności. Chociaż efekty komputerowe stoją na kosmicznym poziomie w porównaniu z tym co można było nimi osiągnąć 20 lat temu, to dalej nie są w stanie w pełni „oszukać” widza. W przeciwieństwie do filmów rozgrywających się w uniwersum magicznym, kino wojenne (szczególnie to poważnie traktowane) musi być jak najbardziej autentyczne i nie może wzbudzać podejrzeń do prawdopodobieństwa  wydarzeń czy zachowań. Tutaj Nolan odrobił lekcje aż za dobrze.

Chociaż poszczególne segmenty fabuły mają bohatera przewodniego, tak nie ma szansy na ich poznanie, zrozumienie i kibicowanie lub nie. To są punkty na tle masy widzianej z lotu ptaka, gdzie od czasu do czasu robimy zoom i przyglądamy się przez chwilę. Dialogów jest stosunkowo mało, szczególnie w segmencie Tommy’ego. Rzadko dostajemy szansę poznania jakiejś historii, która pozwoliłaby empatyzować z bohaterem – oceniamy ich na podstawie tego co robią i mówią w czasie Operacji Dynamo. To w sumie doceniłam po jakimś czasie. To zdystansowanie bohaterów sprawiło, że oglądałam film bez większych emocji. Jestem bardzo wrażliwa, ale też przeczulona na pewne zabiegi noszące znamiona szantażu emocjonalnego. Nolan nie tylko się w nie nie bawił, ale najwyraźniej postawił dla mnie zbyt wysoki mur. Było mi przykro, kiedy oglądałam sceny pełne żołnierzy walczących o życie byłam niewzruszona i generalnie spłynęło to po mnie jak po kaczce.

tom-hardy-in-dunkirk-2017.jpg

Deja vu?

Za to mogłam oddać się delektowaniu aktorstwem. Nolan zadbał by te punkciki szarej masy reprezentowały sobą coś odmiennego – charakter, emocje i doświadczenia. Mimo obecności znanych i cenionych z sir Branaghem na czele, to jestem zachwycona młodą, nieopatrzoną obsadą. Na szczególną pochwałę zasługuje Fionn Whitehead, który mile mnie zaskoczył. Po zwiastunach nie byłam dobrej myśli, a on nieco wycofanym, nie wybijającym się z szeregu bohaterem zgarnął całą moją uwagę. Potencjał jest ogromny. Odetchnęłam z ulgą w temacie Stylesa – nie tylko zaliczył udany debiut, ale jego postać jest bazą pod dyskusję.

Czym właściwie była Dunkierka i jakie niosła ze sobą echa? Pod koniec filmu dostajemy przemówienie Churchilla, które z punktu widzenia całości wydaje się zbędne i przeszkadzające. Tym bardziej, że jako widz potrzebowałam tylko perspektywy z dołu. Co to oznaczało dla żołnierzy, dla cywilów. To zostało lekko zarysowane, bardziej jak zachęta do samodzielnego zdobywania informacji. Wolałam już pozostawienie tej kwestii niedopowiedzianej niż odfajkowanej w taki sposób. Nie zmienia to faktu, że „Dunkierkę” warto obejrzeć i docenić szczególnie pod kątem elementów technicznych, szczególnie za zdjęcia Hoyte van Hoytemy. To, czy film poruszy w nas emocje tak naprawdę zależy od nas samych i tutaj reżyser ma ograniczoną władzę.

585185b1134aa1648e17b327_o_U_v1

Młodość idzie, a raczej czeka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s