„The Umbrella Academy”. Parasolki dla dorosłych, nie dla dzieci.

Dopiero co zaczęliśmy opłakiwać kres ważnej ery w historii Netflixa, a tu platforma spieszy nam z paczką chusteczek na otarcie łez. Wprawdzie pożegnała swoje flagowe seriale powstałe we współpracy z Marvel Comics, będące serialową częścią MCU, ale nie zerwała całkiem z adaptacji komiksów. 15 lutego na Netflixie pojawiło się „The Umbrella Academy” na podstawie komiksu Dark Horse Comics. W mroku rozpaczy rozbłysło światełko, bo oto dostaliśmy historię superbohaterów wyraźnie odróżniającą się od tego, co dotychczas widzieliśmy w tym gatunku.

„The Umbrella Academy” jest adaptacją komiksu Gerarda Waya (frontman nieistniejącej już grupy My Chemical Romance) oraz rysownika Gabriela Ba. Swego czasu ta sześcioczęściowa seria była w zapowiedziach niesławnego już Wydawnictwa Fantasmagorie. Obecnie pierwsza część jest zapowiedziana na maj przez wydawnictwo komiksowe  KBOOM. Z początku serial miał być filmem, a plany jego realizacji powstały niedługo po ukazaniu się pierwszych tomów. Trzeba zaznaczyć, że komiksy były wydawane w latach  2007-2013, czyli nie są tworem zupełnie nowym. Scenariuszem zajmował się wtedy Mark Bomback, który potem pracował głównie przy fantastycznych fabułach jak „Zbuntowana”, „Pamięć absolutna” (tak, ta z Farrellem) czy „Wojna o Planetę Małp” (niemalże arcydzieło). Niestety projekt poszedł w odstawkę i dopiero w okolicach 2015 roku zaczęto wspominać o formie serialowej. Dwa lata później Netflix ogłosił, że „podoba mu się to” i wykłada pieniądze na produkcję. Twórcy komiksu zostali producentami wykonawczymi, ale głównodowodzącymi zostali Steve Blankman (Legion, Modyfikowany węgiel, Fargo) oraz Jeremy Slater (Death Note, Fantastyczna Czwórka, Projekt Lazarus). O ile dorobek tego pierwszego wzbudza wyrazy uznania, tak filmografia Slatera jest raczej siedliskiej grozy. Jak już wspomniałam, serial został wypuszczony 15 lutego i bardzo szybko zgarnął pokaźną grupę fanów. Co nie znaczy, że jest to produkcja pozbawiona wad, ale o tym jeszcze sobie popiszę.

4a338239-b9e7-431a-956d-9184db8cff9b-tua_sg101_0002.JPG

Luther to przypadek, gdzie poczucie obowiązku i lojalności oddala go od własnego życia.

W tym akapicie miałam gładko przejść do zarysu fabuły, ale zamarłam i złapałam się za głowę. Reginald Hargreeves, ekscentryczny miliarder i wynalazca, umiera pozostawiając nie tylko pokaźny majątek, ale też członków rodziny, której daleko od normalności na wielu poziomach. 1 października 1989 roku 43 kobiety zostały matkami, chociaż dzień wcześniej nie były nawet w ciąży. Hargreeves chciał adoptować jak najwięcej tych dzieci, ponieważ były one obdarzone nadnaturalnymi talentami i umiejętnościami. Udało mu się zyskać tylko siódemkę i trenował je w utworzonej przez siebie „The Umbrella Academy” w przekonaniu, że ich zadaniem jest uratowanie świata. Na jego pogrzebie zjawiło się pięciu z nich – jeden zniknął bez słowa jako nastolatek, a inny zginął w czasie akcji (co też przyczyniło się upadku tytułowej akademii). To nie są ludzie roniący łzy nad kochanym ojcem, ale trzydziestolatkowie, którzy czują się przez niego skrzywdzeni. Mają powody, ponieważ Reginald Hargreeves nie był empatycznym i troskliwym profesorem Xavierem z „X-Men”, ale jego totalnym przeciwieństwem.  Zamiast imion nadał dzieciom numery, a rolę opiekuńczo – wychowawczą przekazał androidowi. Zaś jego prawą ręką oraz przyjacielem jest Pogo – nadzwyczaj rozwinięty intelektualnie szympans. O dysfunkcyjnych rodzinach napisano wiele książek i nakręcono mnóstwo filmów. Jednak przypadek Hargreevesów jest szczególny, ponieważ dobitnie podkreśla, że nawet obdarzeni niezwykłymi mocami ludzie wciąż są przede wszystkim ludźmi.

umbrella-academy-diego-1551713005

Diego chyba najbardziej pasował do Akademii, ale też przez nieustanne ambicje i kompleks bycia na drugim miejscu nie jest w stanie dostosować się do reguł prozaicznego życia.

Pierwszy sezon został rozłożony na 13 odcinków, gdzie tematy drążące problemy emocjonalne Hargreevesów są przełamywane scenami zaskakującymi, zabawnymi i absurdalnymi, ponieważ główną osią fabuły jest zbliżająca się… apokalipsa. Po ceremonii pogrzebowej w Akademii pojawia się Numer Pięć w formie, w której widzieli go ostatnio 17 lat temu. To on w za dużym garniturze obwieszcza rodzeństwu, że za osiem dni ten świat przestanie istnieć. Pierwsze co przychodzi do głowy to skupienie się całej szóstki na odnalezieniu sprawcy nadchodzącej zagłady i wspólne pokonanie łotra w finałowym odcinku. Jednak nie w tym serialu, nie z tymi bohaterami, nie z ich problemami i sekretami. Zanim rodzeństwo zacznie robić co do nich należy, minie co najmniej pół sezonu – jednak nie są to odcinki stracone. W żadnym wypadku. Ten czas pozwala nam poznać bohaterów, ich moce i skutki zimnego chowu praktykowanego przez Reginalda Hagreevesa:

Luther, Numer Jeden (Tom Hopper) – wysoki i bardzo silny. Po nieudanej misji stał się jeszcze większy. Z natury łagodny i delikatny, a przede wszystkim lojalny wobec ojca. Czuje się odpowiedzialny za wszystko i wszystkich. Nigdy nie zaznał normalnego życia, dlatego emocjonalnie zatrzymał się jakąś dekadę temu.

Diego, Numer Dwa (David Castaneda) – do jego umiejętności należy wstrzymywanie oddechu oraz zmiana trajektorii lotu rzeczy, które rzuca (najczęściej są to noże). Nieustannie rywalizuje z Lutherem o pozycję lidera. Wyrzucony ze szkoły policyjnej przyjął funkcję samoistnego stróża prawa, co czyni go częstym gościem komisariatów.

Allison, Numer Trzy (Emmy Raver – Lampman) – frazą „Słyszałam plotkę…” jest w stanie manipulować rzeczywistością i osiągać wszystko co chce. Jedyna celebrytka w rodzinie, która zrobiła karierę jako aktorka. Mimo doskonałych warunków nie ma udanego życia rodzinnego.

Klaus, Numer Cztery (Robert Sheehan) – dar widzenia i rozmawiania ze zmarłymi z pewnością ma swoje konsekwencje. Okrutne metody szkolenia jakim był poddawany od dziecka rzuciły go w stronę narkomanii i autodestrukcyjnych zachowań. Najbardziej barwna postać, która w serialu przechodzi największą przemianę.

Numer Pięć (Aidan Gallagher) – bardzo bystry i pewny siebie, który potrafi przemieszczać się w odległe miejsca oraz podróżować w czasie. Jako nastolatek wybrał się w przyszłość, ale nie był w stanie wrócić. Spędził wiele lat w postapokaliptycznym świecie, a następnie został zwerbowany jako zabójca podróżujący w czasie. Obecnie jest niemal 60 letnim mężczyzną w ciele nastolatka. Uzależniony od kawy oraz adrenaliny.

Ben, Numer Sześć (Justin H. Min) – jego umiejętności są najbardziej makabryczne i widowiskowe, a właściwie były. Ben był w stanie przywołać wielkie, mordercze macki z innego wymiaru. Chłopak zginął podczas akcji, jak i kiedy – nie wiadomo. Często towarzyszy Klausowi.

Vanya, Numer Siedem (Ellen Page) – jedyna zwyczajna. Gra drugie skrzypce w orkiestrze i łyka antydepresanty. Jako dziecko nieobdarzone mocami była spychana na margines i ignorowana. Poza korepetycjami i orkiestrą nie ma właściwie życia – jest szara, zrezygnowana i nijaka. 

78aca1be-e69d-4605-9d59-5b6fdc8d0865-did-allison-luther-hook-up-netflix-2019

Allison umiała wpływać na innych i dostawała to co chciała. Jednak kiedyś musi zadać sobie pytanie co w jej życiu jest prawdziwe.

Serial ma do zaoferowania jeszcze kilka ciekawych postaci oraz powiązanych z nimi wątków. Jak tylko wrócił Pięć, za nim ruszyła para podróżujących w czasie zabójców pracujących na zlecenie Komisji – instytucji pilnującej, by stało się co ma się stać. Hazel (Cameron Britton) i Cha – Cha (Mary J. Blige) na pierwszy rzut oka wyglądają jak rządowi agenci, ale są bardzo zmotywowani (wizją cięć budżetowych) i bezwzględni. Ich partnerstwo momentami krąży wokół hasła „stare małżeństwo”, ale pojawienie się uroczej Agnes (Sheila McCarthy) nieźle namiesza. Uwielbiam sytuacje, gdzie wprawdzie kibicuje się głównym bohaterom, ale też na swój sposób czuje się nić sympatii do ich przeciwników. W końcu są pionkami wykonującymi rozkazy. Kolejną nitkę łączy Diego z Eudorą Patch (Ashley Madekwe) ukochaną z czasów szkoły policyjnej, chyba jedyną osobą, którą naprawdę obchodził. Również w życiu Vanyi zjawia się człowiek o uroczo puchatych imieniu i nazwisku Leonard Peabody (John Magaro) i wywróci jej dotychczasową egzystencję do góry nogami. 

Umbrella-Academy-2-1014x570

Klaus nie chce być trzeźwy. Jego szkolenie przebiegło w najgorszym momencie i w najgorszy możliwy sposób. 

Mnogość wzajemnie się przenikających wątków oraz żonglowanie stylami i gatunkami nie oznacza, że między 13 odcinków nie zakradła się nuda czy przeciąganie wątków. Biorąc pod uwagę specyfikę oraz bogactwo materiału – trzeba się trochę nagimnastykować przy scenariuszu, by historia miała ręce, nogi i mózg. Tajemnice Reginalda Hargreevesa są podawane bardzo oszczędnie i enigmatycznie – to jest też jeden z tropów, że serial nie skończy się na jednym sezonie. Jednak TUA to bardzo solidna produkcja, ale co jednych będzie wciągać, innych totalnie zmęczy. Tak spotkałam się z opinią, że wątek Allison i Luthera jest nudny, kiedy dla mnie jest on przeraźliwie smutny, ale poprowadzony bez tego cringe’u co w „Genialnym klanie” Wesa Andersona. Swoją drogą w serialu daje się odczuć, że styl tego charakterystycznego reżysera jest twórcom bardzo bliski. Chwilami można odnieść wrażenie, że oglądamy lżejszą odmianę „Legionu”. Mimo tych wszystkich tropów i skojarzeń – TUA pozostaje dziełem posiadającym własny rys i tożsamość. 

TUA_101_Unit_02514

Pięć jest uroczym chłopcem w mundurku ze spodenkami. Zmieścić taki życiorys w takiej posturze – coś cudownego.  

Połowa sukcesu serialu to zdecydowanie obsada – w większości nieopatrzona, najczęściej pojawiająca się na drugim planie lub w epizodach. O jednych kiedyś było głośno i dzisiaj znów możemy ich oglądać. Inni dopiero doświadczają rozpoznawalności tego kalibru. Największą, najbardziej rozpoznawalną gwiazdą serialu jest bez wątpienia Ellen Page, ale o dziwo wypadła bardzo blado na tle pozostałych. Tę kwestię rozwinę w dalszej części, teraz chcę skupić się na samych pozytywach. Odkryciem serialu jest zdecydowanie Aidan Gallagher. Doskonale odegrał dorosłego mężczyznę w ciele dzieciaka, którego życiorys może przyprawić o ciarki. Lata samotności w świecie po apokalipsie rzuciły mu się na mózg, a potem stał się wytrawnym i skutecznym zabójcą na usługach organizacji. To nie jest normalny człowiek, ale Aidan sportretował go w punkt. Biorąc pod uwagę dotychczasową filmografię piętnastoletniego aktora jestem zdecydowanie pod wrażeniem. Miło znów zobaczyć Roberta Sheehana, a jeszcze bardziej jak przedstawił Klausa. Powód dla którego postać się znieczula czym tylko może zasadniczo powinien przemienić go w mrocznego, antypatycznego odludka. Jednak dostajemy kolorowego ptaka, któremu w dzieciństwie złamano skrzydła. To Klaus jest najbardziej skrzywdzony z rodzeństwa, mimo wszystko. Sheehan zagrał kiedyś z Benem Barnesem w bardzo niedocenianym filmie „Killing Bono”, po którym ich kariery mocno wyhamowały. To dzięki telewizji znów możemy ich oglądać, więc nie należy tracić nadziei – tym bardziej, że telewizja daje równą rozpoznawalność jak kino. Tom Hopper dalej jest tym wysokim przystojniakiem o niewinnym, łagodnym spojrzeniu. Cieszę się, że mogłam go zobaczyć w takiej roli, gdzie potencjał aktorski okazuje się być znacznie ciekawszy niż się wydawało. Kompletnie nieznana jest mi Emmy Raver – Lampman i bardzo spodobała mi się konstrukcja postaci Allison, która dostawała co chciała, by z czasem zaczęło do niej docierać w jakim kłamstwie żyła. Zastanawiam się na ile w tym wszystkim zasługi Emmy, a ile ulgi z odejścia od sztampy rozkapryszonej, wrednej pannicy – myślę, że osiągnięto dobry balans tych elementów. Powiedzcie mi czy patrząc na Davida Castanedę też mieliście z tyłu głowy Foresta Whitakera? Na pewnym poziomie są do siebie bardzo podobni. Jakby zebrać ich wszystkich do kupy to dostajemy przekrój bardzo różnych charakterów.

Screen-Shot-2018-12-09-at-8.19.01-AM

Vanya. To zdjęcie mówi wszystko. Łyka prochy, cierpi i nic z tym nie próbuje robić, bo naprawdę to jest ponad jej możliwości.

Mamy też Ellen Page, która okazuje się być na tyle problematyczna, że poświęcę jej osobny akapit. Obserwując dyskusje toczące się wokół TUA nie można nie zauważyć jak bardzo podzielone są głosy odnośnie Page. Część jest zachwycona, uważa obsadzenie jej w roli apatycznej Vanyi za strzał w dziesiątkę. Inni nie szczędzą krytyki pod jej adresem określając jej występ jako mdły i niesatysfakcjonujący. Obsadzenie Ellen Page w roli Vanyi jest zarazem najlepszym jak i najgorszym pomysłem. Kto świetnie wpisuje się w ramy szarej, smutnej i wycofanej myszki oraz jest dobrą aktorką? Ellen Page. Mając tak idealnie dobraną aktorkę właściwie nie trzeba się martwić tylko dać jej grać. Tyle, że w przypadku postaci bardziej smutnych, depresyjnych to nie do końca tak działa. Powiedzmy sobie szczerze – wolimy unikać osób, które są dołujące, a lgniemy do tych, których obecność nas uspokaja i sprawia, że życie wcale nie jest takie złe. Ellen Page jest najgorszym wyborem, ponieważ jej wizerunek oraz dorobek filmowy zlewają się ze sobą. Widzę tu podobny przypadek jak Evy Green. Po odhaczeniu większości jej filmografii ma się wrażenie, że aktorka jest osobą mroczną, emocjonalną o destrukcyjnych skłonnościach. Podświadomie zaczyna się kwestionować jej umiejętności aktorskie, bo skoro wybiera podobny typ ról i wypada w nich bardzo podobnie – to widzimy grę czy samą aktorkę? Podobny mechanizm mógł zadziałać przy Vanyi z twarzą Ellen Page. Biorąc pod uwagę, że Siedem jest całe życie na tabletkach uspokajających i zasadniczo jest nijaka, pasywna i nieszczęśliwa – taki casting jest wielkim błędem. Jeżeli rola za bardzo pasuje do aktora to trudniej dostrzec grę, dlatego trzeba było rozważyć aktorkę, której taki typ zupełnie nie pasuje. Nie mówię, że trzeba iść na kontrast i wstawić Rebel Wilson, ale raczej kogoś pośrodku australijskiej aktorki i Ellen. W końcu charakter Vanyi nie wynika z jej charakteru i wychowania, ale w dużej mierze ingerencji osób trzecich, więc jej zachowanie powinno nie pasować do jej osoby i tym samym zaangażować widza, by chciał odkryć tę zagadkę. Mnie Ellen zmęczyła w tym serialu i nawet końcówka nie sprawiła, że chcę ją więcej oglądać. 

the-umbrella-academy-season-2-what-to-expect_1

Hazel i Cha Cha – proszę o więcej takich niespodzianek.

Kolejnym elementem umilającym oglądanie serialu jest muzyka. Twórcy zainwestowali nie tylko w dobrze (choć nieperfekcyjnie) zanimowaną małpę, ale w ciekawy soundtrack, który często doskonale wkomponowywał się w nastrój i wymowę sceny. Wiele z tych utworów nie było mi znanych, a teraz z regularnie wracam do playlisty na Spotify. To w sumie żadna rekomendacja, ale zestawienie scen z muzyką potrafi wiele zdziałać. Ile razy się zdarzało, że piosenka nabrała na atrakcyjności dzięki teledyskowi? Osobiście najmocniej mnie chwyciła za serce scena z „Dancing in the Moonlight” w wersji zespołu Toploader. Z jednej strony byłam wdzięczna za przełamanie ponurego nastroju, ale też podkreślająca dobitnie jak wiele krzywd zrobiła tresura Reginalda Hargreevesa. Jak ważne jest stworzenie odpowiednich warunków do kształtowania się właściwych relacji w rodzinie, szczególnie przy członkach niespokrewnionych.

Z początku nie miałam zdania odnośnie finału pierwszego sezonu. Chciałam uniknąć banału, że twórcy byli tak pewni swego, że przewidzieli powstanie kolejnego sezonu. Widzę ogromny potencjał, który przy obranej stylistyce wręcz musi zadziałać. W końcu serial postawił wiele pytań bez odpowiedzi. Kim właściwie jest Reginald Hargreeves, dlaczego Pogo jest tym kim jest i chyba najważniejsze – co się działo z pozostałymi dzieciakami urodzonymi tego samego dnia w niezwykłych okolicznościach. Jest na co czekać.

MV5BNDk3MTc0NDY2NF5BMl5BanBnXkFtZTgwMDA5MzEzNzM_._V1_SX1500_CR0_0_1500_999_AL_.0

Złote czasy TUA. Aż chce się więcej flashbacków z tego okresu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s