literatura

Filmowy Paryż, Michał Bąk

Tytuł: Filmowy Paryż
Autor: Michał Bąk
Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 320
Cena rynkowa: 44.90 zł
Ocena: 5/6



***

Nie lubię Paryża. W moich oczach jest jednym z tych przereklamowanych miast, które kojarzy mi się przede wszystkim ze snobizmem, które jest mi bardzo obce. Jednak daleko mi do postawy ostentacyjnego bojkotowania, ponieważ od tego miejsca nie sposób uciec, a zdejmując z niego filtr ekskluzywności można znaleźć w nim coś dla siebie. Paryż odgrywa niemałą rolę na kulturalnej mapie Europy w wielu dziedzinach. Pierwszy film pokazano właśnie w tej metropolii i od tamtego wydarzenia 1895 roku miasto wielokrotnie przewinie się przez taśmy filmowe. Michał Bąk w swojej debiutanckiej książce opowiada o Mieście Świateł przez pryzmat filmowy, ale trudno ją zaszufladkować w kategorii literatury filmoznawczej. „Filmowy Paryż” to taki niestandardowy przewodnik, który chwilami czyta się dobrą powieść. Continue reading „Filmowy Paryż, Michał Bąk”

literatura

Max Factor. Człowiek, który dał kobiecie nową twarz, Fred E. Basten

Tytuł polski: Max Factor. Człowiek, który dał kobiecie nową twarz
Tytuł oryginalny: Max Factor. The man who changed the faces of the world
Autor: Fred E. Basten
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 214
Ocena: 4.5/6



***

Można się zastanawiać co biografia założyciela potężnej firmy kosmetycznej robi na blogu poświęconym filmom i serialom. Jednak książka autorstwa Freda E. Bastena powinna przewinąć się przez ręce każdego kinomana, ponieważ początki kariery Maksymiliana Faktorowicza są ściśle powiązane z produkcją filmową, a jego wkład w dziedzinie charakteryzacji jest nieoceniony. Najdziwniejsze jest jednak to, że Hollywood jeszcze nie sięgnęło po ten doskonały materiał na film. Continue reading „Max Factor. Człowiek, który dał kobiecie nową twarz, Fred E. Basten”

literatura

Alfred Hitchcock and the making of Psycho/Alfred Hitchock. Nieznana historia Psychozy, Stephen Rebello

Tytuł polski: Alfred Hitchock. Nieznana historia „Psychozy”
Tytuł oryginalny: Alfred Hitchock and the making of Psycho
Autor: Stephen Rebello
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 336
Ocena: 5/6



***

W 2012 roku stawiano na postać mistrza suspensu, reżysera charakterystycznego pod wieloma względami. Powstały dwa filmy: „Hitchcock” z Anthonym Hopkinsem oraz „Dziewczyna Hitchcocka” z Tobym Jonesem. Ten drugi krążył wokół produkcji „Ptaków”, a pierwszy skupia się wokół tworzenia najbardziej rozpoznawalnego filmu Anglika – „Psychozy”. Stephen Rebello wydał książkę o kulisach powstawania tego filmu w 1990 roku, ale dopiero 23 lata później została ona wypuszczona na polski rynek. Nie jest tajemnicą, że film jest szansą na drugie życie książki. Wspomniane filmy nie odniosły sukcesu, nawet ja ich jeszcze nie obejrzałam, a naprawdę byłam nimi zainteresowana. Jednak nie mogłam nie sięgnąć po książkę o kulisach powstawania filmu. Continue reading „Alfred Hitchcock and the making of Psycho/Alfred Hitchock. Nieznana historia Psychozy, Stephen Rebello”

Krzysztof Lipka - Chudzik · książka: 5/6 · literatura

Bollywood dla początkujących, Krzysztof Lipka – Chudzik

Tytuł: Bollywood dla początkujących
Autor: Krzysztof Lipka – Chudzik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 414
Ocena: 5/6



Zaczęło się w 2004 roku, kiedy na jeszcze cieszyńskim festiwalu „Nowe Horyzonty”, w cyklu „Nocne szaleństwa” pokazano „Czasem słońce, czasem deszcz”. Inicjatorem był Jakub Duszyński, dyrektor artystyczny Gutek Film, który pod szyldem Blinka zaczął sprowadzać filmy z kraju Gandhiego. To były czasy, które chwile świetności mają dawno za sobą. Przez moment Blink miał konkurenta w Epelpolu, ale teraz tych firm nie ma. Owe czasy zaowocowały kilkoma publikacjami o kinie znad Gangesu, jedną z nich jest „Bollywood dla początkujących” napisane przez rzetelnego pasjonatę.

Zacznijmy od tego, że osoba pisarza nie jest mi obca. Nie chodzi o jedną wspólną zabawę na legendarnym Bombay Dreams, cyklu imprez w warszawskiej Jadłodajni Filozoficznej. Lipka – Chudzik to stały bywalec forum bollywood.pl, postać wyrazista, oczytana, czasem zacietrzewiona i kontrowersyjna. Dlatego trochę inaczej patrzę na publikację – znałam styl, nastawienie i ogrom wiedzy autora. „Bollywood dla początkujących” to zasadniczo barwnie i lekko napisana skrótowa historia kina indyjskiego z elementami teorii filmowej. Czytelnik śmiga po znaczących nazwiskach, epizodach, filmach, zjawiskach i zastanawia się jak by wyglądała analogicznie napisana historia kina polskiego. Lipka – Chudzik potrafi nie tylko ze swadą wyrobionego gawędziarza pisać o rzeczach zupełnie obcych odbiorcy, ale też umiejętnie skomponować opowieść.

Poważnym minusem są zdjęcia, a raczej brak ich pewnej części. Między stronicami znajdziemy fotosy filmów z ostatnich 15 lat, co przy fakcie datowania początków tego kina na 1913 rok („Raja Harishchandra” – pierwszy film indyjski) jest poważnym błędem. Aż się prosiło by wstawić zdjęcia pionierów kina, wielkich nazwisk Trimurti (Dilip Kumar, Dev Anand, Raj Kapoor), playback singerów. Cokolwiek, co zobrazowałoby ten potok nazwisk i tytułów. Mgliście pamiętam, że rozchodziło się o prawa autorskie, bo wątpię by Krzysztof sam z siebie ograniczył się do tych kolorowych, współczesnych zdjęć, kiedy z pieśnią na ustach zjadał zęby na klasyce i oldschoolach. Zabrakło też kalendarium, które pozwoliłoby ubrać opowieści w ramy czasowe. Za to mamy słowniczek nazwisk oraz „Garam masala, czyli przepis na filmowe danie” – napisany z przymrużeniem oka, przegląd motywów występujących w kinie indyjskim.

Ja i kino indyjskie to historia sięgająca roku 2006, kiedy to nabyłam „Czasem słońce, czasem deszcz” w walentynkowym wydaniu „Nowego dnia” (też już nieistniejącego), a jednak po tylu latach czułam się jakbym dopiero przecierała oczy. Tego kina nie da się poznać po kilku podobnych filmach, co wiem sama mając na liczniku ponad 300 obejrzanych tytułów z różnych zakątków Indii. Najlepszym krytykiem jest miłośnik, który fazę pierwszego zauroczenia zastąpił wysiłkiem zdobywania wiedzy i poszerzania horyzontów. „Bollywood” dla początkujących to sama przyjemność czytania, która wypływa ze stylu, języka i niebywałej swady autora. Na polu filmoznawczym jest okazją do niezobowiązującego spojrzenia na (niestety) pogardzaną filmografię, która jest o wiele bogatsza i zróżnicowana niż się wydaje.

PS. Książkę można nabyć za 5 zł na stronie wydawnictwa —> KLIK

książka: 6/6 · literatura · Wojciech Kałużyński

Pół życia w ciemności. Biografia Zygmunta Kałużyńskiego, Wojciech Kałużyński

Tytuł: Pół życia w ciemności. Biografia Zygmunta Kałużyńskiego.
Autor: Wojciech Kałużyński
Wydawnictwo: Zwierciadło
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 342
Ocena: 6/6




Zygmunt Kałużyński to legenda publicystyki i krytyki filmowej. Większość kojarzy go jako zabawnego pasjonata o posturze sympatycznego dziadka. Dla mnie był przede wszystkim połową duetu „Pereł z lamusa”, cyklu współtworzonego z Tomaszem Raczkiem. Jego postać przybliżył inny Kałużyński – też związany z filmem, ale niespokrewnionym z bohaterem tej biografii. Zygmunt Kałużyński pozostawił po sobie wiele tekstów oraz tajemnic, które niejednokrotnie sprawiały problem biografowi. Było warto – to jedna z najlepszych biografii jakie czytałam, jedyna która zbliżyła się do ideału, który powstał w mojej głowie.

Problematyczna jest już data urodzenia. Oficjalnie to 11 grudnia 1918 roku, ale jak to często pada w tej książce: „Kałużyńskiemu nie należy ufać”. Wciągające są nie tylko koleje życia Zyzia, ale dochodzenie do prawdy przez biografa. Młodość przeżył w międzywojniu, w dorosłość wchodził w czasie drugiej wojny światowej. PRL to ogrom doświadczeń zawodowych oraz prywatnych. Wreszcie demokracja, rzeczywistość w której również umiał znaleźć swoje miejsce. Niezniszczalny, kontrowersyjny i niepodrabialny. Lubił zajmować stanowisko bliższe widza niż krytyka, nie szczędząc ostrych słów pod adresem sztywnego, akademickiego podejścia do odbioru sztuki filmowej. Gromił polskie kino, ale potrafił docenić konkretne przypadki. Uwielbiał filmy mainstreamowe, ale oglądał też ambitne dzieła. Jego oceny to wypadkowa poczucia estetyki, upodobań, podporządkowania się systemowi oraz uprzedzeń czy też sympatii. Jak myślicie, dlaczego nie lubił Aleksandra Forda czy Ingmara Bergmana? Bohater biografii chodził do kina póki zdrowie mu na to pozwalało, oglądał je póki starczało mu sił. Jednak nie od razu był ukierunkowany na karierę krytyka filmowego.

Życiorys, a bardziej czyste fakty, nie były łatwe do ułożenia, chociaż po lekturze może się wydawać, że to czysty samograj. Ogrom pracy autora, połączony z lekkim piórem dał piorunujący efekt i tym samym szacunek czytelnika. Ponieważ Kałużyński z zewnątrz jest postacią nieznaną. Wiemy, że ktoś taki istniał i wzbudzał wiele różnych emocji, ale jako człowiek był niczym biała kartka. Wojciech Kałużyński przybliżył Zygmunta jako człowieka na tle historii. Pełno anegdot (chociażby ten Fargelet), cytatów, relacji z pracy nad źródłami i prób dokonania analizy bez szukania dziury w całym. Najciekawsze jest to, że autor nie stara się być adwokatem podmiotu swojej pracy, a bardziej obserwatorem kumulującym zebrany materiał w zgrabną opowieść.

Nie brakuje zdjęć, ale nie jest też ich tak dużo. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłam jego fotografie z młodości. Kałużyński okazał się być naprawdę przystojnym mężczyzną, który po latach, jak określiła druga z jego małżonek, zdziadział. Tak, bohater miał za sobą dwa małżeństwa i dwa rozwody. Zarówno Julia Hartwig jak i Eleanor Griswold nie były chętne do wspomnień. W trakcie lektury nie trudno się temu dziwić, ponieważ Kałużyński był osobą trudną w kontaktach, a swoją niezależność budował dzięki obrażaniu, krytykowaniu i zmyślaniu na potęgę. Po drodze wyrobił sobie żółte papiery. Jednak to nie umniejsza legendzie publicysty od początku związanego z „Polityką”, ale czyni ją jeszcze bardziej interesującą. Co tu dużo pisać, jego życie, które skleił Wojciech Kałużyński jest doskonałym materiałem na film. Tam jest dosłownie wszystko – historia, znane nazwiska, głośne wydarzenia i afery, ale przede wszystkim niejednoznaczna i charyzmatyczna postać. 

Mój ulubiony rozdział? Chyba ten poświęcony przyjaźni z Tomaszem Raczkiem. Napisany z takim wyczuciem, że wielokrotnie do niego wracałam. Również ostatnie lata życia były niczym odkrywaniem nowych lądów. „Pół życia w ciemności” to przede wszystkim bardzo rzetelna biografia, świetnie napisana i skonstruowana. Mam nadzieję, że Wojciech Kałużyński jeszcze tak o kimś napisze.

Donald Spoto · książka: 3/6 · literatura

High Society. The Life of Grace Kelly/Wyższe sfery. Życie Grace Kelly, Donald Spoto

Tytuł polski: Wyższe sfery. Życie Grace Kelly
Tytuł oryginalny: High Society. The Life of Grace Kelly
Autor: Donald Spoto
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 222
Ocena: 3/6



Donald Spoto ma wyrobioną renomę w przedmiocie biografii sław. Dzięki niemu poznałam życie Ingrid Bergman i Audrey Hepburn. Jako biograf jest skrupulatny, rzeczowy i nie jedzie na ciemnych stronach życia. A jeśli takich nie da się uniknąć, czyni je jaśniejszymi niż były w rzeczywistości. Cechuje go szacunek dla bohaterek swoich poszukiwań, ale czasem przeistacza się w ich adwokata, obrońcę i rycerza na białym koniu, którego sensem życia staje się bronienia honoru i czci swoich pań. Czasem to jest urocze, ale przy lekturze biografii fatalnie wpływa na wiarygodność autora. Czytelnik sam oceni, a biograf jedynie ma dostarczyć informacji, wyjaśnić rzeczywistość i jej mechanizmy. Nikt się nie obrazi za bogaty dobór zdjęć.

Co można powiedzieć o Grace Kelly? Elegancka muza Alfreda Hitchcocka, która wybrała życie jako księżna mikroskopijnego księstwa na południu Europy. O jej życiu nie wie się tak wiele. W porównaniu z wszechobecną Marilyn Monroe i jej życiem naznaczonym dramatami przeplatanym przebłyskami szczęścia, życie panny Kelly nie jest tak eksploatowane. W końcu jej biografia jest stonowana, zwyczajna i nie ma smaku pożywki dla łowcy skandali. Była normalna, życzliwa i nienawidziła segregacji rasowej. Jej artystyczna dusza żyła w cieniu niedocenienia przez rodzinę, kultywującą odmienne pojęcia sukcesu. Jednak duma i ambicja skierowały ją do teatru, a stamtąd niewielka droga do Hollywood.
Z samej biografii wieje jednak nuda innego kalibru. Donald Spoto zaprzyjaźnił się z Grace Kelly, co moim zdaniem wywarło fatalny wpływ na książkę. Czasem lepiej nie znać osobiście osoby, której biografię chce się stworzyć. A już tym bardziej nie nawiązywać bliskich, przyjacielskich relacji. Pomijając fakt, że rodzina Grimaldich trzyma rękę na pulsie w temacie publikacji na temat ich rodziny – jego biografia aktorki za bardzo pachnie laurką. Rasowy biograf przetrząsnąłby stosy wywiadów, wspomnień, publikacji, listów czy porozmawiałby z osobami, które tę osobę znały lub miały jakiś kontakt. Brakowało mi choćby solidnych, wyrazistych anegdot (ta z Johnem Kennedym to za mało), plotek (z zaznaczeniem, że to plotki). Na pewno była jakaś osoba, która jej nie znosiła. Nie mogę się po prostu oprzeć wrażeniu, że Spoto odrobił lekcję połowicznie. Bo jakoś nie chce się wierzyć, że przez całe życie była cudownym, szlachetnym aniołem. Nie, nie szukam skandali czy pikantnych sekretów, ale wrażenia, że Grace Kelly była kobietą z krwi i kości, a nie sklepowym manekinem.
Co nie znaczy, że tę książkę trzeba omijać szerokim łukiem. Z pewnością po jej lekturze wykrystalizuje się jej życiorys zawodowy z niewielkim rozszerzeniem na jej prywatność. Spoto gładko wprowadza czytelnika w okoliczności i specyfikę mechanizmów, poświęca ładny ułamek tzw. systemowi gwiazd, a raczej jego zmierzchowi. Jednak jak na biografię pozostawia po sobie zbyt duży niedosyt. 
książka: 5/6 · literatura · Mariusz Kotowski

Pola Negri. Legenda Hollywood, Mariusz Kotowski

Tytuł: Pola Negri. Legenda Hollywood
Autor: Mariusz Kotowski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 205
Ocena: 5/6


Oddając w bibliotece „Autobiografię” Charliego Chaplina, natknęłam się na biografię aktorki, o której właściwie nic nie wiedziałam. Spoglądałam na piękne zdjęcie umieszczone na okładce i ze wstydem przyznałam sama przed sobą – Pola Negri jest dla mnie tylko bezkształtnym nazwiskiem ery kina niemego. Nie rozpoznałabym jej nawet na zdjęciu. Książka Mariusza Kotowskiego była doskonałą okazją by to zmienić. Po lekturze miałam tylko jedno małe życzenie – gdyby kręcono jej filmową biografię, niech Polacy nie myślą o jej zrealizowaniu. Pola Negri była wielką gwiazdą swoich czasów i zasługuje na prawdziwy hołd.

Czy Barbara Apolonia Chałupiec przyszła na świat w 3 stycznia 1897 roku czy w sylwestrową noc dwa lata później było kwestią sporną. Czy kobieta nie lubi sobie odejmować lat? W jej życiu nie brakowało tajemniczych epizodów, podkoloryzowanych faktów czy po prostu czarnych dziur. Pod koniec życia napisała „Pamiętnik gwiazdy”, a właściwie przysłany jej ghostwriter. Jednak w 1925 roku, będąc na szczycie, napisała „Życie i marzenie w kinie” – zbiór rozważań na temat produkcji filmowej. Z książki Kotowskiego wyłania się nieprzeciętna osobowość, która wiedziała czego chce i czego się od niej oczekuje. Nie miała łatwego dzieciństwa, ale talentowi pomogło nie tylko szczęście, ale też pewność siebie i pragnienie bycia gwiazdą. Nie potrafiła być jedną z tłumu – podkreślała swoją wyjątkowość, by skupiać na sobie uwagę. Z filmu polskiego trafiła do niemieckiej kinematografii. Tam poznała Ernsta Lubitscha z którym stworzyli zgrany duet, a ich „Madame Dubarry” otworzyła im drogę do Hollywood. Była pierwszą Europejką sprowadzoną do Fabryki Słów i tym samym otworzyła drogę takim sławom jak Greta Garbo, Ingrid Bergman czy Marlena Dietrich.
„Hotel Imperial”, 1926
Pierwsze, co przeglądam w biografii lub autobiografii to zdjęcia (jeżeli w ogóle są). Bardzo mnie zaskoczyło, że Negri właściwie brak wielkiej urody. Na zdjęciach widzę w miarę ładną kobietę, którą makijaż czasem upiększa, a czasem okrutnie krzywdzi. Brakuje jej tej wyrazistości – przy pierwszym kontakcie wygląda jak aktorka jakich wiele w epoce kina niemego. Jednak ta aktorka rozpalała wyobraźnię mężczyzn, zachwycała publiczność w dramatach, a przede wszystkim była jedną z największych gwiazd swoich czasów. Lubiła mężczyzn, stan zakochania, który wydobywał z niej skrajne emocje i reakcje. Była narzeczoną Charliego Chaplina (co ciekawe, niewiele wspomina o niej w swojej autobiografii – to co niewygodne przemilczał, a „jastrząb porywający kurczątka” miał dużo takich faktów w kolejce), ale to Rudolf Valentino jest łączony z jej nazwiskiem. Jej nadmierna ekspresja w okazywaniu rozpaczy w czasie pogrzebu ukochanego była jedną z cegiełek, która kończyła najlepszy okres w jej karierze. Ludzie ją uwielbiali, śledzili jej życie na łamach prasy plotkarskiej, ale przychylność mas łatwo stracić.

Mariusz Kotowski dużo miejsca poświęcił zjawiskom i realiom z początku dwudziestego wieku. Szczególnie jasno wyłożył mechanizmy systemu gwiazd, prasy plotkarskiej i budowania wizerunku. Pola była egzotyczna, symbolem seksu. Otaczała się luksusem, stawiała na tajemniczość i pewną swobodę. To dzięki niej Amerykanki zaczęły malować paznokcie u nóg na czerwono. Zapoczątkowała też tradycję „damy w czerni”, kobiety pogrążonej w żałobie płaczącej przy krypcie. To jest Pola, jedyna Polka, która zaistniała w Ameryce – po niej były już tylko próby. Wielka sympatia autora dla Negri czasem ma zbyt duży wpływ na przedstawienie faktów. Ciężko wywnioskować, że ciężki akcent aktorki przekreślił jej karierę w kinie, co zdaje się być powszechnym faktem. Z biografii wynika, że zostając panią Mdivani zrezygnowała z kina na rzecz uwicia rodzinnego gniazdka we Francji. To nie było szczęśliwe małżeństwo. Mąż przepuszczał pieniądze, a marzenie o posiadaniu dzieci rozwiało się wraz z poronieniem.
„Podwójne życie”, 1928
Uderzające jest to, że brak powodzenia w życiu prywatnym (straciła majątek w czasie Wielkiego Kryzysu), nie miało destrukcyjnego wpływu na Polę. W pewnym sensie media czy życiorysy tych znanych sprzedają obraz człowieka nieszczęśliwego, który ucieka w alkohol i narkotyki. Marylin Monroe, Edith Piaf czy Amy Winehouse  – ich przypadki każą nam tkwić w przekonaniu, że artysta nieszczęśliwy to artysta uzależniony. W biografii nie brakuje tematu nałogu narkotykowego, ale nie dotyczy on Poli, a wielu jej kolegów po fachu. 

Jej ostatnim filmem są „Księżycowe prządki” z 1964 roku, gdzie zagrała złodziejkę kosztowności. Jednak z kina wycofała się wcześniej. Wyrzuciła za drzwi Billy’ego Wildera, kiedy ten przedstawił jej propozycję zagrania Normy Desmond w „Bulwarze zachodzącego słońca”. Inna wersja głosi, że Wilder po rozmowie z Polą, wycofał się z pomysłu jej zaangażowania – miała wciąż słyszalny akcent. W biografii brakowało mi odniesień do różnych wersji tego samego zdarzenia, jakby autor wybierał te wygodniejsze. Książka i tak została wzbogacona o cytaty z różnych źródeł, szczególnie opinii krytyków filmowych.
Pola Negri jest postacią, która obecnie jest niedoceniana. Wielkie przedsięwzięcie, czyli musical w 3D, okazał się klapą. „Policie” zaszkodziło wielkie ego Józefowicza, tym samym słynnej aktorce. Mnie pozostaje szukanie jej filmów oraz innych publikacji na jej temat. Biografia Kotowskiego to nie tylko zgrabna i dobrze napisana próba pokazania artystki, jej życia i kariery. To także wgląd w wycinek nie tylko historii kina, ale też czasów w jakich dane było żyć nietuzinkowej artystce.

Charles Chaplin · książka: 4.5/6 · literatura

My Autobiography/Autobiografia, Charles Chaplin

Tytuł polski: Autobiografia
Tytuł oryginalny: My Autobiography
Autor: Charles Chaplin
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 456
Ocena: 4.5/6

W tym roku, 25 grudnia, minie 35 lat od śmierci słynnego artysty, który zapisał się na kartach historii kina i kultury platynowymi zgłoskami. Jego życie to czasem popadanie ze skrajności w skrajność, dobre i złe wybory, kontrowersje i tragedie, chwile szczęścia i spełnienia. Autobiografia napisana pod koniec życia Chaplina nie jest zapisem ekshibicjonisty, ale wyważoną i przemyślaną historią jego życia jako artysty. Życie prywatne ograniczył do minimum, a niewygodne fragmenty zwyczajnie przemilczał. „Autobiografia” to wciągająca lektura dająca obraz życia na przełomie wieków oraz początkach kina.

Urodził się 16 kwietnia 1889 roku, był o 4 dni starszy od Adolfa Hitlera, którego sparodiował w jednym ze swoich filmów. Ciężkie dzieciństwo z matką z problemami psychicznymi, życiem w przytułku i na ulicy. Jednak talent artystyczny, upór oraz ogrom pracy pozwolił mu odmienić swój los. Nie bez znaczenia była pomoc starszego brata Sydney’a, który wkręcił Charliego do grupy Freda Karno. Jednak od dziecka zdobywał doświadczenie w różnych trupach i teatrzykach. Wiedział, że scena jest jego powołaniem. Prawdziwa kariera zaczęła się w USA, gdzie trafił do kina i zaczął tworzyć filmy w oparciu o charakterystycznego bohatera – Trampa. Przetrwał koniec kina niemego, problemy z amerykańskim rządem (z Edgarem J. Hooverem na czele) i wygnanie. Przyjrzyjmy się jednak samej autobiografii.
To, co zwraca uwagę na początku, to zdumiewająca szczegółowość wspomnień z dzieciństwa. Ta drobiazgowość może świadczyć o dwóch rzeczach: zabieg udramatyzowania dzieciństwa, by zyskać współczujące nastroje na poczet jego dorosłego życia, albo tamten czas był bardzo intensywny i traumatyczny – bieda, strach, głód, choroba matki. Jednak chodzi o to drugie, bo styl jest zbyt żywy i nacechowany emocjami oraz detalami, by był „doprawiany”. Do tego dalsza lektura wskazuje, że jeśli nie chciał o czymś pisać – po prostu te kwestie przemilczał lub odznaczył lakoniczną wzmianką. Nie da się ukryć, że czasy dzieciństwa jak i ścieżka kariery aż do pierwszych sukcesów w dziedzinie kinematografii to najciekawsza i najlepiej napisana część książki – Chaplin nie musiał się pilnować, ani ważyć swoich błędów i porażek wynikających z własnej winy.

Kiedy Chaplin stał się wielką gwiazdą, na której widok wiwatowały tłumy (wystarczy wspomnieć jego pięciodniową podróż pociągiem z Los Angeles do Nowego Jorku), zaczął przebywać w towarzystwie znanych i cenionych. Czasem „Autobiografia” jest źródłem ciekawych anegdot, czasem nie można odpędzić się od wrażenia, że Chaplin przechwala się kogo to nie znał i nie spotkał. To jest dość uciążliwe szczególnie pod koniec jego życia i kariery. Sporo miejsca zostało poświęconych trudnej dla Chaplina sprawie, która skończyła się z wydaleniem z USA. Antykomunistyczne nastroje, zawziętość dyrektora FBI skupiły się na politycznej aktywności artysty. Również incydent  z Joan Barry i jej dzieckiem, którego rzekomo miał być ojcem, znalazł niemało miejsca w autobiografii.

O rodzinie i kobietach pisze mało, ledwie wzmiankując taki fakt, że został ojcem. Przemilczał Litę Grey, nie wspomniał nawet z nazwiska, co może świadczyć, że to małżeństwo było wielką porażką. Z drugiej strony za słabość do młodziutkich aktorek może winić wyłącznie siebie. Słusznie zresztą zauważył Piotr Pluciński,  że w dzisiejszych czasach Chaplin byłby spalony w kontekście życia prywatnego. Jednak „Autobiografia” to cenny zapis wydarzeń, mentalności i nastrojów z przełomu wieków. A Chaplin jako artysta wciąż inspiruje i zadziwia.