CBS · Dwie spłukane dziewczyny · serial · serial: 5/6

2 broke girls/Dwie spłukane dziewczyny, sezon 1

Tytuł polski: Dwie spłukane dziewczyny
Tytuł oryginalny: 2 broke girls
Twórcy: Whitney Cummings, Michael Patrick King
Sezon: 1.
Ilość odcinków: 24
Czas trwania: 22 minuty
Główna obsada: Kat Dennings, Beth Behrs, Matthew Moy, Jonathan Kite, Garrett Morris, Jennifer Coolidge
Stacja: CBS
Rok produkcji: 2011 –
Dystrybutor: Galapagos
Ocena: 5/6

2 Broke Girls (2011) on IMDb(function(d,s,id){var js,stags=d.getElementsByTagName(s)[0];if(d.getElementById(id)){return;}js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=”http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/imdb/plugins/rating/js/rating.min.js”;stags.parentNode.insertBefore(js,stags);})(document,’script’,’imdb-rating-api’);

Sitcomy uważa się za produkcje gorszego sortu. Dowcip uważa się za wymuszony, że trzeba dawać widzom wskazówki kiedy maja się śmiać. Śmiech z oklaskami z offu jednak jest nieodłącznym elementem tego zjawiska telewizyjnego. Jednych irytuje, jednak świetnie się wkomponowuje w przerysowany świat fabularny. Historia dwóch dziewczyn, które dzieli wszystko i łączy brak pieniędzy nie daje gwarancji sukcesu. Jednak „Dwie spłukane dziewczyny” rządzą na antenie już trzeci sezon.

Max Black (Kat Dennings) jest kelnerką w brooklyńskiej knajpce. Daleko jej do słodkiej i wesołej dziewczyny – jej podejście do klienta opiera się na sarkazmie uwalnianym niezwykle ciętym językiem. Pewnego dnia w pracy pojawia się nowa kelnerka Caroline Channing (Beth Behrs) – jeszcze wczoraj milionerka, ale po aferze z udziałem jej ojca została bez grosza, ale z koniem. Wkrótce dziewczyny będą dzielić nie tylko lokum, ale też jedno marzenie – rozkręcenie biznesu babeczkowego. Max w wolnych chwilach oddaje się tej formie cukiernictwa, a Caroline ze swoim nadzwyczajnym entuzjazmem i przebojowością szuka zleceń i możliwości zarobku. Do tego czasu użerają się z niewydarzonym właścicielem Hanem (Matthew Moy) i sprośnym Olegiem (Jonathan Kite), ale dla osłody zawsze mają Earla (Garrett Morris). W połowie sezonu wkracza nowa sąsiadka, Sophie Kuczynski (Jennifer Coolidge), która nie będzie mogła się oprzeć babeczkom i kiełbaskom.

Caroline i Max.


Na sukces serialu złożyło się kilka czynników: scenariusz, humor i obsada. Tytułowe bohaterki to jeden z najbardziej udanych castingów serialowych. Kat Dennings z niemałym dorobkiem filmowym świetnie wbiła się w skórę cynicznej Max, której nieobce są ludzkie odruchy serca. Beth Behrs ma skromny dorobek, ale uczyniła Caroline postać niesamowicie wyrazistą. Zderzenie tych osobowości daje efekt nie tylko komiczny, ale z biegiem czasu z przyjemnością obserwujemy jak rodzi się więź między dziewczynami. Interakcje z innymi ludźmi to popis nie tylko znikomej ilości poprawności politycznej, ale solidne dawki pieprzu i pikanterii.

Próby zdobycia klienteli (a tym samym renomy) i przede wszystkim pieniędzy na rozpoczęcie biznesu babeczkowego otworzyły przed scenarzystami ogromne możliwości. We współczesnym świecie jest tyle do uwypuklenia, wyśmiania i skrytykowania począwszy od bogatych kretynek, na hipsterach kończąc. Źródła żartów są niewyczerpalne, szczególnie w tak kosmopolitycznym mieście jakim jest Nowy Jork. Twórcom udało się zachować równowagę między humorem, a częścią obyczajową. W końcu Max i Caroline mają swoje uczucia, i Earl, i Han i nawet Oleg.

Od lewej: Oleg, Han, Earl i Caroline.

Pierwszy sezon zaskakuje wysokim poziomem, brakiem słabym odcinków i balansowania na granicy złego smaku. „Dwie spłukane dziewczyny” to bardzo udany serial komediowy, który w 22 minutach jest w stanie nas rozbawić, rozczulić i mocno wciągnąć. Nie ma co się krzywić na krzywdzące dowcipy o Polakach – serial rozdaje klapsy wszystkim i po równo, nawet samem poprawności politycznej. Osobiście zżyłam się z dziewczynami i liczę, że w drodze do spełnienia marzeń nie zabraknie im hartu ducha i ciętych ripost. Serial jest wydawany przez firmę Galapagos, co daje niemalże gwarancję, że wszystkie sezony trafią na polski rynek. 

Tak, to właścicielka firmy sprzątającej „Sophie’s choice”.
przeniesione z bloxa · serial · serial: 5/6 · USA Network · White Collar

White collar/Białe kołnierzyki, sezon pierwszy

Tytuł polski: Białe kołnierzyki
Tytuł oryginalny: White collar
Sezon: 1.
Ilość odcinków: 14
Stacja: USA Network
Dystrybutor: Imperial CinePix
Rok produkcji: 2009 –
Ocena: 5/6

White Collar (2009) on IMDb(function(d,s,id){var js,stags=d.getElementsByTagName(s)[0];if(d.getElementById(id)){return;}js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=”http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/imdb/plugins/rating/js/rating.min.js”;stags.parentNode.insertBefore(js,stags);})(document,’script’,’imdb-rating-api’);



Nie mija miesiąc od mego ostatniego serialowego wpisu. Upojona dwoma sezonami „Castle’a” szukałam czegoś, co by złagodziło oczekiwanie na trzeci sezon. Niby pod rękę nawinął się „V”, kosmici i baje science-fiction to moje klimaty, jednak pierwszy odcinek nie zachwycił. No dobra, to była porażka na wielu frontach, więc minie trochę czasu nim zrobię drugie podejście. A nuż zmienię zdanie i kolejne odcinki zatrą wspomnienia z pierwszego wrażenia? Przecież jest tyle seriali do wypróbowania. Jakiś czas temu miałam na celowniku produkcję stacji USA Network, ale wtedy nie miałam ochoty na żaden serial. „White collar” zadebiutował 23 października i w grudniu podjęto decyzję o kręceniu drugiego sezonu. Muszę przyznać, że obok „Glee” i „Castle” to jeden z najciekawszych debiutów 2009 roku. Znów zapomniałam o otaczającym mnie świecie, czyli serial zdał egzamin i to perfekcyjnie.

Neal Caffrey (Matt Bomer) zasila elitę światowej szajki złodziei, fałszerzy i wyłudzaczy. Jednak nikt nie jest doskonały o czym świadczy odsiadywanie czteroletniego wyroku w wiezieniu o zaostrzonym rygorze. Chociaż zostało mu 3 miesiące, podejmuje się ucieczki. Znów zostaje złapany i to przez tego samego człowieka, agenta FBI Petera Burke’a (Tim Dekay). Zbieg okoliczności i spostrzegawczość Caffrey’a otwierają furtkę do współpracy z FBI. Zamiast siedzieć kolejne lata w więzieniu, Neal trafia pod kuratelę Burke’a służąc swoją wiedzą, umiejętnościami i niebywałym urokiem osobistym. Każdy medal ma dwie strony. Neal nosi obrożę z GPS na kostce i może swobodnie poruszać się w promieniu 3,2 kilometra. Wszystko ma swoją cenę, a trudno zaufać zawodowemu oszustowi. Początkowo współpraca z Peterem nie obywa się bez złośliwości, ale olbrzymia wiedza nowego konsultanta znacznie poprawiła statystyki wydziału. Do tego znajduje wspólny język z żoną Burke’a, Elizabeth (Tiffani Thiessen), ale czemu się dziwić? Neal jest szalenie przystojny, elokwentny i świadomy oddziaływania na płeć przeciwną. Ale nie w głowie mu podrywanie żony przełożonego. Może flirtować z tuzinem kobiet dziennie, ale najważniejsza jest Kate (Alexandra Daddario) – miłość życia i powód rejterady z więzienia w kapitalnym stylu. Ktoś trzyma ją z dala od niego póki nie dostanie tego czego chce. Nie wiadomo kto to i o co mu chodzi, a postawa Kate wcale nie świadczy o bezgranicznej miłości do Neala. Pozory gonią pozory, a w drużynie nie może zabraknąć Mozziego (Willie Garson), niesamowity umysł w niepozornym ciele.



Pierwszy sezon liczy tylko 14 odcinków, ale nie ilość się liczy tylko jakość. Chociaż mamy do czynienia z serialem proceduralnym, scenarzystom udało się uniknąć pułapki monotonii już na samym starcie. W każdym odcinku jest inna sprawa, ale spoiwem całego sezonu jest sprawa Neala i Kate – tajemnicza, ale sprawnie poprowadzona. Nie brakuje napięcia, poddawania w wątpliwość prawdziwych zamiarów. Poza świetnym scenariuszem i dialogami, serial ma prawdziwy brylant – Neala odtwarzanego przez Matta Bomera. Obłędnie uroczy, przystojny, czarujący, inteligentny, zabawny, z łobuzerskim uśmiechem, przejmującym spojrzeniu… można wymieniać w nieskończoność. Postać jest niezwykle wyrazista, niejednowymiarowa i nie można przejść obok niego obojętnie. Typ złodzieja o dobrym sercu, nieuznający przemocy i zabijania w swoim fachu – trochę snobistyczny, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Praca dla FBI nie pozostaje bez wpływu, z czasem współpraca z Peterem przeradza się w przyjaźń, która będzie maltretowana próbami. Peter Burke (czasami przypomina mi Ireneusza Krosnego) świetnie się uzupełnia z Nealem, praktyczne przeciwieństwo. Chociaż sprawia wrażenie nieco szorstkiego i ciapowatego, szybko pozbywamy się złudzeń. W końcu to on po 3 latach ścigania zamknął Caffrey’a w więzieniu, a potem odholował z powrotem po ucieczce. Na początku ciężko mu zaufać, obawia się ucieczki i kolejnego wyskoku. Z czasem praktycznie się do niego przywiązuje, ale ten proces przebiega dość spokojnym rytmem – na zaufanie trzeba zasłużyć. Z czasem pokazuje Nealowi inne życie i jego wartość. Świadczy o tym choćby odcinek z porwaniem młodej dziewczyny. Muszę przyznać, że obaj zostali nie tylko kapitalnie napisani, ale też obsadzeni. Uwielbiam ich praktycznie za wszystko.



Nowy Jork. Miasto wielokrotnie lądowało na taśmie filmowej, ale co za dużo to niezdrowo. W każdym razie pewne widoki nie tylko nużą, ale zaczynają irytować. Duże Jabłko, pępek świata… można jednak pokazać w ciekawy sposób. W „White collar” stało się miastem nie tylko przyjemnym w odbiorze, ale nawet intrygującym. Co nie znaczy, że z miejsca chciałabym się tam znaleźć. Można się za to przyczepić do efektów specjalnych. Niestety widać, które sceny były kręcone w blue boxie. W pewnych sytuacjach można przymknąć na to oko, ale nie przy kawiarnianym stoliku czy rozmawiając przez telefon będąc w mieście. I podziwiajcie fuszerkę podczas wielkiego „bum”, marność efektów nieco spłaszcza dramaturgię. Nie wymagam efektów na najwyższym poziomie jeśli produkcja sama się broni, ale czasem przesady w drugą stronę nie da się przemilczeć.

Drugi sezon rozpoczął się 13 lipca 2010 roku i obejmuje 16 odcinków, mam nadzieję, że poziom utrzyma się na dotychczasowym poziomie. Początek jest co najmniej zachwycający, ale to trzeba samemu zobaczyć. Zwyczajnie przepadłam, chyba strach sięgać po nowe seriale, ale do odważnych świat należy.




Pierwsza publikacja: 5 września 2010
Korekta: drobna, literówki
Uwagi: Mam ochotę powtórzyć pierwszy sezon
serial · serial: 5/6 · USA Network · White Collar

White collar/Białe kołnierzyki, sezon trzeci

Tytuł polski: Białe kołnierzyki
Tytuł oryginalny: White collar
Sezon: 3
Ilość odcinków: 16
Stacja: USA Network
Rok produkcji: 2009 –
Ocena: 5/6

White Collar (2009) on IMDb(function(d,s,id){var js,stags=d.getElementsByTagName(s)[0];if(d.getElementById(id)){return;}js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=”http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/imdb/plugins/rating/js/rating.min.js”;stags.parentNode.insertBefore(js,stags);})(document,’script’,’imdb-rating-api’);



Od finału drugiego sezonu minęło sporo czasu nim podjęłam się obejrzenia trzeciego sezonu „White collar”. Z jednej strony udany cliffhanger nawet wynagrodził motyw ze swastyką w tle, ale nastąpiło ogólne zmęczenie serialami. W końcu zatęskniłam za Nealem Caffrey’em, Peterem Burke’m i resztą, zwyciężyła ciekawość jak scenarzyści zaplanowali sezon – w końcu przyjaciele i partnerzy znaleźli się po przeciwnych stronach. Może nie jawnie i agresywnie, ale zaistniała sytuacja wydaje się być drogą bez odwrotu.

Nie obyło się bez spoijlerów

Kto widział drugi sezon, ten wie, że skarby z niemieckiego U-Boota nie przepadły w eksplozji (ach, te cudownie toporne efekty specjalne), ale zostały przechwycone przez Mozziego. Nie jest też tajemnicą, że Peter będzie podejrzewał Neala, kiedy wskazówka dosłownie wyląduje mu pod nogami. Jeszcze takiego balansowania między zaufaniem, a podejrzeniem w tym serialu nie było. Neal ma talent do pakowania się w kłopoty, a kiedy staje pod ścianą traci kontrolę i podejmuje głupie decyzje. Peter chce mu ufać, ale widzi, że na tym etapie jest to niemożliwe. Caffrey będzie miał swoje tajemnice, a Peter swoje – bo z eksplozji coś się uratowało. To coś może pogrążyć Neala, jeśli ten wypuści na rynek jedno z dzieł.

Ten wątek oferuje sporo dramaturgii i scen pełnych napięcia. Neal podejrzewa, że Peter coś ma i dlatego działa na własnych zasadach – byle nikt się nie dowiedział, a zwłaszcza on. Ich relacja jest trudna i piękna jednocześnie. To tylko sprawia, że serial jest bardziej wciągający i niejednoznaczny. W końcu widz musi zadecydować czy urok Neala jest w stanie przesłonić oczywisty fakt, że ten postępuje źle. Jednak tu nie ma miejsca na czerń i biel, ale roztacza się pejzaż szarości. Chociaż chcemy winić Caffrey’a i Mozziego, to jednak dostrzegamy powoli wypływające niuanse z wątpliwościami Neala na czele.

Łatwiej jest pisać o pierwszym sezonie, kiedy w żyłach pulsuje pierwotny, niczym nieskalany zachwyt (lub odwrotnie) i można rzucać faktami i spostrzeżeniami jak z rękawa. Wybór tego serialu był dość spontaniczny – miałam go w planach, ale to chwila zadecydowała o obejrzeniu. Produkcje oparte na przyjaźni są ciekawsze i bezpieczniejsze. Zestawienie dwóch przeciwstawnych osobowości, które muszą (a z czasem chcą) ze sobą współpracować działa niemal zawsze. Widz nie obawia się, że tę dwójkę zacznie łączyć głębokie, romantyczne uczucie i jest szansa na aktywowanie klątwy „Moonlight”. Jeśli dojdzie do ckliwych scen, to będzie ich mało i prędzej ogrzeją serce niż zmuszą żołądek do zwrócenia wszystkich barw tęczy. Tutaj mamy agenta FBI i skazańca, który odbywa karę jako konsultant z obrożą na nodze.  Timowi DeKay’owi i Mattowi Bomerowi udało się stworzyć cudowny duet, to głównie dla nich chce się oglądać serial i gdyby któryś z niego zrezygnował – produkowanie kolejnych odcinków mijałoby się z celem.

Trzeci sezon odsłania nieco z przeszłości Neala i Mozziego (nie zgadniecie dlaczego tak na niego wołają), a sekrety tego pierwszego mogą dać podwaliny pod scenariusze kolejnego sezonu. Bo o tej dwójce oszustów tak naprawdę niewiele wiemy, a oni sami nie mogą być pewni kim są i skąd pochodzą. Czy to w czymkolwiek przeszkadza? Skupienie się na postaciach takimi jakimi są teraz, bez wyciągania przeszłości (chyba, że w żartobliwym tonie) sprawdza się bardzo dobrze. Oni już nas czarują, intrygują i nawet czegoś uczą. Mam pewne obawy, że „White collar” pójdzie drogą „Castle”, który trochę męczył przez dwa sezony wątkiem szukania mordercy matki głównej bohaterki. Pierwotna lekkość serialu zatraciła swój blask.



Należę do wąskiej grupy, która uwielbia efekty specjalne w „White collar”. Na samo wspomnienie „realistycznych” eksplozji, czy scen ewidentnie wskazujących na korzystanie z blue boxa, nie kryję uśmiechu. Od razu zaznaczam, że perfekcja obrazu czy efektów specjalnych nie jest dla mnie priorytetowa, a takie niedoróbki mają swój urok (oczywiście wszystko w granicach rozsądku). Nie należy się dziwić, że tego samego oczekiwałam w trzecim sezonie i musiałam się obejść ze smakiem. Możliwe, że budżet urósł w oczach, ale nie zabrakło nagrody pocieszenia. Twórcy postanowili zmienić czołówkę, która wytrwała do połowy sezonu – widocznie lawina krytyki była miażdżąca i powrócili do poprzedniej. Piękny koszmarek zwyczajnie nie oddawał klimatu i uroku tej produkcji, był zwyczajnie odstręczający.

Nie zdecydowano się wprowadzić nowej postaci na miarę Sary Ellis, która jest równie piękna co inteligentna i na dodatek nie boi się wyzwań. W epizodach można było zobaczyć choćby Beau Bridges, Anna Chlumsky, Eliza Dushku, Lena Headey, Ernie Hudson, Joe Manganiello i Madchen Amick. Zakończenie znów wbiło w fotel, ponieważ trudno sobie wyobrazić ciąg dalszy serialu po takim twiście. Trochę szkoda, że serial nie przebił się w Polsce (był wyświetlany przez publiczną telewizję o dobrej godzinie), a na półkach sklepowych można znaleźć tylko pierwszy sezon serialu. Dzisiaj na Zachodzie będzie wyświetlany pierwszy odcinek piątego sezonu, ale mam ochotę przypomnieć sobie te pierwsze.

Arrow · CW · serial · serial: 5/6

Arrow, sezon pierwszy

Tytuł oryginalny: Arrow
Na podstawie: „Green Arrow”, seria komiksów DC
Sezon: 1
Ilość odcinków: 23

Stacja: The CW
Rok produkcji: 2012 –
Ocena: 5/6

Arrow (2012) on IMDb(function(d,s,id){var js,stags=d.getElementsByTagName(s)[0];if(d.getElementById(id)){return;}js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=”http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/imdb/plugins/rating/js/rating.min.js”;stags.parentNode.insertBefore(js,stags);})(document,’script’,’imdb-rating-api’);


Seriale o zamaskowanych mścicielach są o wiele trudniejsze niż filmy fabularne. W DNA takich postaci, szczególnie o komiksowym rodowodzie, są wpisane cechy na dłuższą metę irytujące. Kto współcześnie jest w stanie uwierzyć w nieskalanie prawego, dobrego bohatera, który wypluwa patetyczne banały o sprawiedliwości? Bohater musi być dostosowany do dzisiejszych czasów, mieć mroczne tajemnice i pozostać trudnym do jednoznacznego określenia. „Arrow” to serial nierówny, ale im bliżej finału – nie sposób się od niego oderwać.

Już wcześniej podjęto próbę wprowadzenia zamaskowanej ostoi sprawiedliwości, kiedy to stacja NBC pokazała pierwszy odcinek „The Cape”. Polski akcent w postaci Izabeli Miko nie był w stanie uratować serialu, który doczekał się tylko 10 odcinków – ja spasowałam po pięciu. Problem tkwił w nieumiejętnym dostosowaniu uniwersum komiksowego na język serialowy – wyszła z tego produkcja mdła, banalna i momentami karykaturalna. Najwyraźniej twórcy „Arrow” wyciągnęli garść wniosków z klapy „The Cape”, ponieważ bazując na komiksie ze stajni DC, stworzyli naprawdę udany serial. Osobiście nie miałam kontaktu z wersją oryginalną, ale przeglądając dane z wikipedii (z którą lepiej zapoznać się po finale pierwszego sezonu) widać sporo zmian, które wyszły produkcji na dobre.


Pięć lat po katastrofie statku „Queen’s gambit” zostaje odnaleziony Oliver Queen (Stephen Amell). Uznany za zmarłego wraca do Starling City, do swojej rodziny, przyjaciół i dawnego życia. Jednak czas spędzony na wyspie odcisnął na nim niemałe piętno. Liczne blizny, które pokrywają jego ciało podpowiadają, że jeszcze większe nosi jego psychika. Niby powrócił do domu, odgrywa rolę rozpuszczonego miliardera, ale w rzeczywistości nie opuścił wyspy. Matka Moira (Susanna Thompson), siostra Thea (Willa Holland) czy ojczym Walter (Colin Salmon) cieszą się z jego powrotu, ale pierwszy entuzjazm blaknie, gdyż Oliver tak naprawdę nikogo do siebie nie dopuszcza. Tylko przyjaciel Tommy Merlyn (Colin Donnell) zdaje się ignorować odmienionego kumpla, wciągając go w jego dawne życie. Odnaleziony Queen miał opinię hulaki i playboy’a. W końcu zabrał na felerny statek siostrę swojej dziewczyny, Laurel Lance (Katie Cassidy).

Chociaż bohater ma swoją osobistą misję do wypełnienia, opierając się na tajemniczym notesie swojego ojca Roberta (Jamey Sheridan) – serial wpada w pułapkę schematu: jeden odcinek – jedna sprawa. Tak się dzieje mniej więcej do połowy sezonu. Oliver działa sam, ale z czasem dołącza do niego osobisty ochroniarz John Diggle (David Ramsey) i urocza informatyczka Felicity Smoak (Emily Bett Rickards). Co nie znaczy, że jego relacje z ludźmi ulegają poprawie. Ten aspekt serialu, kiedy Oliver próbuje wrócić, ale jednocześnie otaczają go tajemnice wydaje się być najciekawszym i bardzo dobrze napisanym. Tylko widz ma szansę dowiedzieć się co zaszło na statku i wyspie dzięki licznym retrospekcjom. Ludzie z jego otoczenia mogą się tylko domyślać, czasem dostrzec blizny lub obserwować z daleka.



Z początku nie byłam za bardzo przekonana, ale Stephen Amell znany z ubiegania się o rolę Spartakusa (z której Andy Whitfield musiał zrezygnować i niestety przegrał z chorobą) na szczęście jej nie dostał. Świetnie odnalazł się w dość skomplikowanej roli lawirując między przerażeniem świeżego rozbitka w retrospekcjach, a samotnością powracającego do cywilizacji. Nie mamy do czynienia z postacią, którą łatwo polubić czy nawet współczuć, ale z czasem „kupujemy” ją z całym bagażem wad i zalet. Oszczędna gra doskonale pasuje do aury tajemniczości jaką roztacza sam bohater. Nie będę udawała, że jest brzydki jak noc listopadowa i wątły jak klata Kuby Wojewódzkiego – Amell włożył wiele wysiłku w rzeźbę i kondycję. Jednak w serialu tyle się dzieje, jest tyle do odkrycia, że nie ma wiele czasu na płytkie myśli. Poza tym teksty Felicity nie tylko rozbrajają, ale pokazują, że twórcy mają poczucie humoru i dystans do atrakcyjności Olivera. 

Największą bolączką jest postać ukochanej, czyli Laurel Lance. Zdradzona przez chłopaka i siostrę, oddaje się walce w służbie sprawiedliwości. Jako adwokat broni biednych i uciśnionych, a w ludziach widzi to co najlepsze. Czasem trudno stwierdzić czy problemem jest sama aktorka czy po prostu wpadka w fazie pisania scenariusza. Sceny Laurel i Olivera są wręcz niestrawne, kiedy to Cassidy włącza swoje cierpiętnicze spojrzenie i zaczyna wymawiać swoje kwestie. Jej postać miewa lepsze momenty, ale generalnie marzę o tym, by znikła z serialu w dramatycznych okolicznościach. Za to balsamem okazał się być Colin Donnell, aktor o bardzo skromnej filmografii, ale bardziej imponującym dorobku scenicznym. Jego postać była doskonałą przeciwwagą dla chwiejnego i zagadkowego Olivera.

„Arrow” to serial, który nieustannie zaskakuje. Sekrety, które wychodzą na powierzchnię potrafią zmienić wszystko. Każdy krok bohaterów nie należy do tych przewidywalnych. Można się domyślać co się stanie, ale jak i kiedy to już trudno określić. Duża w tym zasługa nie tylko kolektywu scenopisarskiego, ale też samych odtwórców (no, ich większej części). Finał pierwszego sezonu należy do tych mocnych, emocjonujących i zaskakujących. I pomyśleć, że pierwsze odcinki oglądałam trochę na siłę. Jednak postanowienie obejrzenia całego sezonu okazało się być dobrym pomysłem. Zaś pierwszy odcinek drugiego sezonu daje nadzieję na bardzo udaną kontynuację.

HBO · serial · serial: 5/6 · Zakazane Imperium

Boardwalk Empire/Zakazane imperium, sezon drugi

Tytuł polski: Zakazane imperium
Tytuł oryginalny: Boardwalk Empire
Na podstawie: „Boardwalk Empire: The Birth, High Times and Corruption of Atlantis City”, Nelson Johnson
Sezon: 2
Ilość odcinków: 12
Stacja: HBO
Rok produkcji: 2010 –
Dystrybutor: Galapagos
Ocena: 5/6

Po fantastycznym pierwszym sezonie, nadeszła pora na kolejne 12 odcinków serialu sygnowanego przez HBO. Ameryka w czasach prohibicji została bardzo dokładnie i estetycznie odwzorowana na taśmie filmowej, ale nie przytłacza najważniejszego – scenariusza i aktorów. Pierwszy sezon czarował nowością, swobodą i mimo brutalnych metod sprawowania „władzy”, roztaczał w zasadzie pozytywne emocje. Drugi sezon jest już inny, przeważają w nim stany depresyjne, a finał zdaje się być tego ukoronowaniem. Może i oceniam ten sezon nieco niżej niż poprzedni, ale to dalej kapitalna produkcja.

Niebo wali się na głowę, każdemu na swój sposób. Nucky traci pozycję i musi jakoś wykaraskać się z groźby więzienia. Nowa koalicja, która skupiła się wokół komodora, bardzo pewnie roztacza wizje rychłego zwycięstwa i objęcia sterów Atlantic City. Czas jednak szybko zweryfikuje plany i zamierzenia. Obserwując poszczególne wątki, można powiedzieć, że ludzkie charaktery zostały poddane próbie. Reakcja na nową sytuację bywa zaskakująca, ale niemal zawsze daje pokazuje tę skrywaną pod maską twarz. W tym sezonie z pewnością inaczej spojrzymy na Margaret Schroeder, Eliasa Thompsona, Nelsona van Aldena, Gillian Darmody i samego Nucky’ego. Pewnie też na inne postacie, ale wspomniane przeze mnię chyba najmocniej wbijają się w podświadomość.
Nowy sezon to okazja do wprowadzenia nowych postaci. Kiedy Nucky traci wsparcie w osobie Jimmiego, los daje mu irlandzkiego rewolucjonistę, członka Sinn Fein, Owena Sleatera (Charlie Cox). Młody, uroczy i jednocześnie pewny siebie i niebezpieczny. Gładko wkupuje się w łaski Nucky’ego, pilnując Enocha i jego interesów. Nie przestaje być irlandzkim patriotą, ale też stąpa po cienkim lodzie w relacjach z Margaret. Drugą istotną nowością w obsadzie jest Esther Randolph (Julianne Nicholson), zastępca prokuratora generalnego. Inspiracją dla tej postaci była Mabel Walker Willebrandt. Mamy do czynienia z osobą zdeterminowaną, ambitną i nieprzekupną. Jej twardy i stanowczy charakter jest kopalnią cudownych, sarkastycznych tekstów. Mam cichą nadzieję, że w trzecim sezonie nie tylko nie zniknie, ale nie da się też zepchnąć na dalszy plan.

W retrospekcji zajrzymy w przeszłość Jamesa Darmody’ego, do czasów Princeton. Wyjaśnione zostaną powody dla których bohater zostawił uczelnię i zaciągnął się do wojska. Jego relacje z matką wyłamują się ogólnie przyjętym normom, ale w złym znaczeniu. Gillian została matką w bardzo młodym wieku, ale do dzisiaj brak w niej tej dojrzałości. Jej instynkt macierzyński został zniekształcony przez doświadczenie, egoizm i ambicję. Patologia ich relacji tym bardziej smuci, ponieważ James był mimo wszystko normalnym i dobrym młodym mężczyzną. Matka uwiązała go w nienaturalny sposób i ta nieumiejętność postawienia na swoim zmusi go do postępowania wbrew sobie. Wewnętrznie Jimmy szuka ratunku i spokoju, których szuka od powrotu z wojny. Może dlatego trzyma blisko siebie Harrowa. Łączy ich wspólne doświadczenie i nie muszą przed sobą udawać i niczego wyjasniać. Ciekawy jest również przypadek Margaret, której skrawek przeszłości również zostanie odkryty. Dlaczego uciekła z Irlandii? Z jej postacią wiąże się też motyw winy i odkupienia oraz samotności emigranta.
Julianne Nicholson
Konstrukcja fabularna opiera się zachwianiu sił i kompulsywnym wydzieraniu sobie kawałka tortu, jaki zostawił po sobie Nucky. Czy naprawdę zostawił i skończył z byciem nieoficjalnym włodarzem Atlantic City? Aby utrzymać się na szczycie, trzeba być inteligentnym, sprytnym i bezwzględnym. Całokształt rozgrywek może jednak trochę nużyć, generować pytania w stylu „po co to wszystko?”, „gdzie to wszystko zmierza?”. Dynamika zagrywek jest trochę poszarpana, urywa się nim na dobre zdoła się rozkręcić. Czasem doskwiera brak logiki. Choćby w sytuacji, kiedy Jimmy nie ma 5 tysięcy dla Manny’ego, a bez problemu wręcza kopertę Chalky’emu z kwotą cztery razy większą. To jednak drobnostka. Całość wciąż robi wrażenie, a im bliżej finału tym atmosfera staje się gęstsza i wciągająca. Ostatni odcinek ma w sobie coś symbolicznego, a ten niuans otwiera scenarzystom kolejne drzwi. Chociaż Nucky jest inteligentny i przebiegły, to wciąż popełnia błąd nie doceniając innych.

Polskie wydanie dvd nie należy do tanich, ale na tle polskiego rynku jest naprawdę solidne. Na 5 płytach, poza 12 odcinkami, znajdziemy gros dodatków: „Akta bohaterów”, „Powrót do Zakazanego imperium”, „Dekada pieniądza”, „Znowu w zakazanym imperium”, „Nowi bohaterowie”, zwiastun promocyjny i komentarze. Dodatki są dostępne w wersji oryginalnej, ale z pomocą mogą przyjść angielskie napisy dla niesłyszących. Szkoda, że nie obejmują one komentarzy, których poznanie (a jest ich 6) z pewnością dostarczyłoby wielbicielom serialu nie lada informacji i ciekawostek. W polskich napisach zdarzają się literówki, ale to zjawisko marginalne i nie wpływające na odbiór serialu. Galapagos jest solidnym wydawcą, aż szkoda, że w jego ofercie nie ma brytyjskich seriali, nie tylko pod sztandarem BBC.

Charlie Cox
Za godziny spędzone w Atlantic City i okolicach dziękuję firmie Galapagos.