Klify, Kornwalia i klata, czyli po finale pierwszego sezonu „Poldarka”.

Nie ukrywam, że obecność bardzo lubianego aktora czy aktorki bardzo pomaga w doborze filmów czy seansów. Gdyby nie Aidan Turner, którego gwiazda zdecydowanie mocniej zajaśniała dzięki roli Kiliego w „Hobbicie”, najprawdopodobniej niespecjalnie zainteresowałabym się nowym serialem BBC. Najwyraźniej twórcy byli tego aż nadto świadomi skoro zdecydowali się nie tylko na intensywne wydobywanie jego talentu, ale też polerowali lub malowniczo brudzili i zakrapiali potem jego doczesną powłokę. Bardzo żywo reagowałam na kolejne zapowiedzi serialu, które prezentowały irlandzkiego aktora od jak najpiękniejszej wizualnie strony. W końcu brakowało mi postaci nieco na miarę pana Darcy’ego wyłaniającego się z wody. Jednak po trzech odcinkach to co miało być dziką przyjemnością, przeobraziło się obowiązek spełniany już nieco na siłę. Tylko wizja natknięcia się na spoilery zmusiła mnie do w miarę szybkiego nadrobienia zaległości w postaci pięciu odcinków. Czytaj dalej