The Musketeers 3×01 „Spoils of war”

Dałam ciała i nie zamierzam się z tym kryć. Moja sympatia do tego mocno niedoskonałego serialu zaowocowała przegapieniem premierowego odcinka trzeciego i zarazem ostatniego sezonu. Tak moi drodzy – przed nami ostatnia porcja dziesięciu odcinków mocno oryginalnych (szczególnie względem pierwowzoru literackiego) przygód muszkieterów. Skąd to przeoczenie, które zaowocowało bardzo spóźnionym seansem? To jest trudne do wytłumaczenia, bo mimo w miarę regularnego poszukiwania informacji nie natrafiłam na konkretną datę, ale prognozę wyznaczającą koniec maja. Nic to, mleko się rozlało, a serial sam się nie obejrzy. Kiedy usłyszałam pierwsze dźwięki z czołówki poczułam się jak w domu. Uwielbiam to uczucie. Czytaj dalej

The Musketeers 2×09-10 „Accused”/”Trial and punishment”, a właściwie to podsumowanie sezonu.

Stało się – życie dobrało się do mnie i odstawiło blogowanie na praktycznie miesiąc. Nie chciałam by ta przerwa trwała aż tak długo i stąd nie pisałam nic w tym temacie. Obecny tryb życia wymaga ode mnie wczesnego wstawania i zostawia mi bardzo mało czasu na rozłożenie się z pisaniem. Ponieważ w takich warunkach nie jestem w stanie się skupić na pisaniu to chociaż nie narobię sobie zaległości w oglądaniu. Tutaj nie jest źle, ale w końcu trzeba się przystosować i wrócić do tego co było. Teraz się drapię w pamięci, by wyskrobać nieco materiału na ten wpis. Mimo, że komentarzy pod kolejnymi omówieniami odcinków tego serialu jest jak na lekarstwo, to jednak dochodzą do mnie informacje, że ktoś je naprawdę czyta. Do tego głupio by było zostawić coś nieskończonego. Dlatego ten wpis należy potraktować bardziej jako podsumowanie całości choć pewne sceny z pewnością uda mi się przywołać w pamięci. Tych spragnionych i rozczarowanych obsuwą przepraszam i jednocześnie zapraszam do lektury tego co mi ślina na palce przyniesie. Czytaj dalej

The Musketeers 2×08 „The prodigal son”

Dość mieszanie przyjęłam poprzedni odcinek. Z jednej strony była wysoka poprzeczka związana z szóstym odcinkiem tego sezonu, a z drugiej sama historia była jednak zbytnio naciągana. Nie zamierzam drążyć historii by poznać prawdziwe losy kuzynki króla, ale od dawna brakuje mi czegoś mocnego w tym serialu, czegoś co trwa dłużej niż jeden odcinek. Dlatego trochę marudzę, bo zdaję sobie sprawę, że tęsknię głównie za jednym – odczuwania, że między głównymi bohaterami jest ta jedyna i niepowtarzalna więź. Oddalam w czasie powtórkę z pierwszego sezonu aby nie zepsuć sobie odbioru obecnego, ponieważ mimo wszystko to jest kochany serial i bardzo mi potrzebny. Bardzo się cieszę, że ten sezon powoli schyla się ku końcowi, bo oczekuję przynajmniej spektakularnego zwieńczenia drugiej serii. W tym sezonie twórcy za bardzo namotali i stracili z pola widzenia to, co stanowi siłę tego serialu wpędzając bohaterów w głupie sytuacje. Poprzedni odcinek zapowiadał rozwinięcie dwóch kwestii – pochodzenia Portosa oraz uczuć Konstancji. Za nic się nie spodziewałam, że końcówka będzie soczystym preludium do zwieńczenia sezonu. Czytaj dalej

The Musketeers 2×07 „A marriage of inconvenience”

Finał zbliża się długimi krokami, a ja tego w ogóle nie czuję. Poprzedni odcinek był wręcz fenomenalny na tle całej produkcji i wywołał niemałe emocje, które przywróciły mi ochotę do spekulacji. Wywody w temacie poprzednich odcinków są ich pełne i jak do nich wracam to się z nich śmieję. Jednak mimo wszystko je lubię ponieważ są odzwierciedleniem mojego żywego zainteresowania serialem i losem moich kochanych muszkieterów. Jednak nie da się przeoczyć faktu, że z odcinka na odcinek dzieje się właściwie coraz mniej. Fabuła zamiast się zagęszczać to właściwie się rozrzedza i przez to oglądanie niewiele się różni od rozwleczonego (ale wciąż z przyjemnością oglądanego) „Supernatural”. „A marriage of inconvenience” jest słabszym odcinkiem niż poprzedni, ale „Through a glass darkly” podniósł poprzeczkę naprawdę wysoko więc nie łudziłam się, że będzie ona normą. Czytaj dalej

The Musketeers 2×06 „Through a glass darkly”

Zacięłam się twórczo. Chciałam napisać jak bardzo podoba mi się „Whiplash” i co czyniło odbiór tego filmu wyjątkowym, że słowa zaczęły mnie opuszczać. Z frustracji dni przelewały się przez palce, bo bardzo chciałam o tym napisać, że zapomniałam o ostatnim odcinku „Muszkieterów”. Nadrabiam ten błąd ponieważ „Through a glass darkly” jest jednym z najlepszych odcinków w tym serialu. Biorąc pod uwagę, że poprzedni odcinek bardzo mnie rozczarował to bardzo entuzjastyczna ocena może wydawać się przesadzona. Jednak nie ma w tym cienia przesady, ten odcinek wspominam z niemałą przyjemnością. Czytaj dalej

The Musketeers 2×05 „The Return”

Kolejne dwa tygodnie czekania na odcinek „The Musketeers” tym razem nie zostały wynagrodzone. Przynajmniej z mojej perspektywy. Jakkolwiek moja słabość do serialu jednocześnie obdarza mnie umiejętnością przymykania oka na to i owo – tym razem okazała się niewystarczająca. Z drugiej strony co to za serial, który tylko i wyłącznie się podoba? Od czasu do czasu trzeba widzowi podnieść ciśnienie, wkurzyć na amen i jeszcze doprowadzić do chwilowej rozpaczy. Póki co pierwsza połowa sezonu mija na otwieraniu wątku za wątkiem, których nie sposób nie zauważyć, by na samym końcu doprowadzić do wielkiego rozwiązania. Mimo akceptacji serialu takiego jakim jest, trudno się uwolnić od małego życzenia, aby scenarzystom przybyło trochę ambicji i poprowadzić fabułę mniej oczywistymi i wyjeżdżonymi ścieżkami. W pierwszym sezonie zakochaliśmy się w muszkieterach, w drugim potrzebujemy trochę więcej. Czytaj dalej

The Musketeers 2×04 „Emilie”

Dwa tygodnie czekania byłyby udręką, ale szerzyła się plotka, że miną 3 tygodnie nim widzowie zobaczą kolejny odcinek. W obliczu takiej perspektywy dwa tygodnie wydają się być koniecznością, która wzniesie serial na wyżyny znaku jakości Q. Jak wiemy, prędzej Aramis zgoli głowę niż „Muszkieterowie” pozbędą się etykietki pociesznej guilty pleasure. Przyznam się, że mój entuzjazm do serialu nieco osłabł, bo mimo zachwytu nad Rochefortem czegoś mi brakowało – tytułowych Muszkieterów. Wiem, że przewijają się przez pierwsze trzy odcinki i aktywnie biorą udział w fabule. Jednak to oni byli głównym powodem dla którego pokochałam tę miejscami niedorzeczną produkcję. Na szczęście „Emilie” zawraca fabułę na właściwe tory, coś zaczyna wracać do normy i przebieram nóżkami na myśl o kolejnym odcinku. Do tego oficjalnie ogłoszono, że powstanie trzeci sezon. Raj, po prostu raj. Czytaj dalej